Minęło już parę lat odkąd Netflix uratował science fiction, które inna stacja skasowała. Teraz platforma planuje powrócić do jego świata. Zapowiedziała właśnie spin-off "Manifestu", znanego w Polsce jako "Turbulencje".

"Turbulencje" zadebiutowały na NBC jeszcze w 2018 roku. Telewidzowie bardzo polubili science fiction, które oglądało się niczym "Lost. Zagubionych". W końcu fabuła też opiera się na tajemnicy i z każdym odcinkiem staje się coraz bardziej zagadkowa. To bowiem opowieść o zaginionym samolocie, który po paru latach nagle wraca. Podczas gdy wszyscy próbują się dowiedzieć, gdzie zniknął i co się z nim działo, pasażerowie muszą mierzyć się z zupełnie dla nich nową rzeczywistością.
"Turbulencje" cieszyły się taką popularnością, telewidzowie tak bardzo chcieli poznać dalszy ciąg tej wciągającej historii, że NBC kontynuowało serial. Aż w końcu uznało to za nieopłacalne. Po 3. sezonach zakończyło produkcję, która wpadła na Netfliksa. Tak spodobała się użytkownikom platformy, że ta postanowiła wykupić do niej prawa i zrobić jeszcze jedną, ostatnią odsłonę.
Turbulencje - Netflix robi spin-off
To było w 2021 roku. 4. sezon "Turbulencji" zadebiutował na Netfliksie już rok później, a w 2023 roku definitywnie się zakończył. Nie zginął jednak w odmętach oferty platformy. Serwis już jakiś czas temu sobie o nim przypomniał, zapowiadając spin-off. Teraz nadchodząca produkcja nabiera realnych kształtów.
Jak podaje What's On Netflix, "Arrival: A New Manifest Mystery" skupi się na zupełnie nowych bohaterach, choć będzie osadzony w tym samym świecie, co oryginał. Widać to już po udostępnionym przez platformę opisie. Tym razem fabuła przenosi nas do Denver, gdzie awaryjnie ląduje tajemniczy samolot. Pasażerowie nie pamiętają, kim są, skąd przybyli, ani czemu znaleźli się w tym miejscu. Młoda pracowniczka socjalna i początkujący agent Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego łączą z nimi, próbując powstrzymać katastrofę, która może doprowadzić do zagłady ludzkości. W międzyczasie odkrywają, że sami stanowią część zagadki, którą usiłują rozwiązać.
Fani mogą z nadzieją wypatrywać spin-offu, bo za "Arrival: A New Manifest Mystery" odpowiadają osoby powiązane z oryginałem. Jeff Rake ponownie obejmie stanowisko twórcy i showrunnera. Aczkolwiek tym razem swoje obowiązki będzie dzielił z Margaret Easley i Laurą Putney - producentkami wykonawczymi "Turbulencji".
Na ten moment nie wiadomo, kiedy zobaczymy efekty ich pracy. Netflix nie ujawnił, kiedy miałyby ruszyć zdjęcia do "Arrival: A New Manifest Mystery", ani tym bardziej nie podał jeszcze nawet orientacyjnej daty premiery.
O cenach Netfliksa czytaj na Spider's Web.
Więcej o Netfliksie poczytasz na Spider's Web:
- Czy powstanie Szeptacz 2? Sprawdzamy, co już wiadomo
- Netflix obwinia Davida Finchera. Ktoś tu ściemnia, a chodzi o Mindhuntera
- Emily w Paryżu dobiega końca. Wyjątkowa data premiery 6. sezonu
- Netflix ulepsza aplikację mobilną. Jest szybciej i prościej
- Znaleźli najmocniejszy film wojenny na Netfliksie. Trudno się pozbierać
W serwisie Rozrywka.Blog zajmuje się przede wszystkim filmem. Jest miłośnikiem kina gatunkowego. Kiedy nie ogląda naparzających się superbohaterów Marvela, to prawdopodobnie rozpływa się nad eksploatacyjną obskurą. Poza tym jego teksty można znaleźć m.in. w „Kinie”, „Netfilmie” czy „Magazynie filmowym”. Jest współautorem monografii „Europejskie kino gatunków 2” i leksykonu „1000 filmów, które tworzą historię kina”. Zdarzyło mu się też publikować opowiadania. Znajdziecie je m.in. w antologiach „Mapa Cieni” i „Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2020. Tom 2”.