Wielu zachodnich krytyków wspominało, że jak na komedię romantyczną będącą czymś w rodzaju „Nocy oczyszczenia”, gdzie seks przedmałżeński jest zakazany z wyjątkiem jednej nocy w roku, film „Tylko jedna noc” wydaje się zaskakująco niezainteresowany seksem. Otóż są ku temu powody.

Okazuje się, że istnieje znacznie bardziej seksualna wersja filmu, pełna seksu i nagości, która ostatecznie nie trafiła do finalnej wersji. Reżyser Will Gluck powiedział „Variety”, że początkowo „w tym filmie było mnóstwo nagości” - w tym przypadkowe ujęcia ludzi uprawiających seks na rogach ulic czy w samochodach, co miałoby zresztą sporo sensu w kontekście tej fabuły - ale uznał, że odciąga tym uwagę widzów od dwójki głównych bohaterów.
Tylko jedna noc: reżyser usunął mnóstwo scen
Rzecz w tym, że widzowie podczas pokazów testowych zareagowali na te sceny negatywnie, więc reżyser „po prostu cały czas je wycinał, aż znaleźliśmy odpowiedni balans”.
Gluck uważa, że te reakcje są częścią szerszej zmiany w sposobie, w jaki widzowie odbierają dziś seks i nagość na ekranie. Nie sądzi przy tym, że jest to wyłącznie kwestia pokolenia Z czy Alfy.
Wierzę, że zaszła społeczna zmiana. Kiedyś nagość w sytuacjach dla dorosłych była czymś, co można było zobaczyć na ekranie telefonu w domu, przed wszystkimi. Teraz jest to bardziej prywatna, intymna rzecz, której ludzie nie chcą oglądać, kiedy uczestniczą we wspólnym doświadczeniu.
Najwyraźniej nawet sam Gluck nie docenił jednak skali tej zmiany. „Kiedy to wszystko zrozumiałem - a było to podczas procesu montażu mojego poprzedniego filmu - zastosowałem tę wiedzę przy kolejnym filmie” - powiedział. „Ale mimo wszystko nie zastosowałem jej w wystarczającym stopniu. Wyciąłem naprawdę dużo”.
W przypadku filmu, którego głównym konceptem jest: „co by było, gdyby każdy mógł legalnie uprawiać seks przez jedną noc?”, zabawny jest fakt, że Gluck ostatecznie wycinał właśnie seks. Być może najbardziej ironiczne jest to, że opisywana przez niego wersja „One Night Only” brzmi - przynajmniej koncepcyjnie - znacznie bardziej jak projekt, który większość krytyków spodziewała się zobaczyć.
Powyższe wnioski pokrywają się zresztą z badaniami opinii widowni (w tym przypadku jednak chodzi głównie o pokolenie Z). Według nowych danych Centrum Scholars & Storytellers przy UCLA z ubiegłego roku, młodsi widzowie mają dość treści seksualnych na ekranie. 48,4 proc. odbiorców uważa, że we współczesnych filmach i serialach jest „za dużo seksu i treści seksualnych”.
Trzy lata temu pisaliśmy:
Przebadano 1500 przedstawicieli pokolenia Z - dokładniej: osób w wieku od 10 do 24 lat (o treści intymne pytano jedynie respondentów powyżej 13 roku życia). Ich odpowiedzi nie pozostawiają złudzeń: młodzi ludzie zdecydowanie bardziej wolą oglądać na ekranie bohaterów i bohaterki, których codzienność bardziej przypomina ich własne życia - czyli takie, które zawierają znacznie mniej romansów. Aż 48 proc. nastolatków uważa, że „seks i treści o charakterze seksualnym nie są w ogóle potrzebne fabułom większości filmów i programów”, a 51,5 proc. chciałoby oglądać więcej treści skupiających się na przyjaźniach i związkach platonicznych.
Film obejrzycie w kinach od 14 sierpnia.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Niepokojące wieści od Martina. Najwyższa pora dać autorowi Gry o tron spokój
- Najlepsze horrory Prime Video. TOP 15 filmów w serwisie
- Kto zagra Profesora X? Kolejne nazwiska w obsadzie nowych X-Menów
- Nowy kryminał Netfliksa brzmi jak zarwana nocka
- Nie dostaniemy 5. sezonu Wiedźmina w tym roku. Co się stało?
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).