REKLAMA

Nowy kryminał Apple TV mrozi krew w żyłach. Ukryte w ciemności - recenzja

Obsesja to trudna sprawa. Zaburza trzeźwy ogląd sytuacji, sprawia, że chce się wrócić do dawnej rzeczywistości, która niby daje największe spełnienie, ale zarazem wyciska z człowieka resztki życia. Choć "Ukryte w ciemności" są gęstym i mrocznym kryminałem opartym na grze w kotka i myszkę, w nowym serialu Apple TV jest ukryte znacznie więcej ciekawych warstw.

OCENA :
7/10
ukryte w ciemnosci recenzja
REKLAMA

Na każdego superbohatera przypada superzłoczyńca, arcywróg, którego osoba potrafi prześladować umysł protagonisty dniem i nocą, miesiącami oraz latami. Batman miał Jokera. Superman - Lexa Luthora. Spider-Man - Zielonego Goblina. Wychodząc z kina komiksowego już mamy trochę więcej szarości, a zamiast herosa i złola - dwóch facetów, którzy wiedzą, że są sobie "przeznaczeni", że pierwszy zawsze będzie ścigał drugiego, a drugi będzie wiecznym koszmarem pierwszego. Vincent Hanna i Neil McCauley. Clarice Sterling i Hannibal Lecter. Nawet polskie podwórko ma taki przykład - Kwinto kontra Kramer w "Vabanku". Popkultura właśnie ubogaciła się o kolejny taki duet, który może nie będzie tak kultowy jak wymienione wyżej, ale to właśnie na nim opiera się jakość "Ukrytych w ciemnościach".

REKLAMA

UWAGA: recenzja dotyczy siedmiu odcinków, udostępnionych przedpremierowo przez Apple TV

Ukryte w ciemności - recenzja serialu. Powrót demonów przeszłości

Jonah Lynn (Liev Schreiber) ma opinię najlepszego, najbardziej kompetentnego, zaangażowanego i czystego moralnie gliniarza w małym miasteczku w Pensylwanii. Swój wizerunek zawdzięcza przede wszystkim złapaniu i wsadzeniu do więzienia Jurka Waltera (Stephen Graham) - sadystycznego i przebiegłego seryjnego mordercy, słynącego ze sprawiania, że ludzie przed śmiercią znikali. Obecnie Lynn jest już emerytowanym gliną, ale gdy zaginiony przed laty dzieciak, Michael Frost, nagle "wraca do żywych", do Lynna odzywa się przeszłość. W ramach poszukiwań siostry chłopca, Felicii, były stróż prawa wraca do gry, łączy siły z reprezentującą FBI Quinn (Poorna Jagannathan), a także własną przybraną córką, Sagą (Zazie Beetz), również agentką Biura. 

REKLAMA

Znając dotychczasową jakość kryminalno-thrillerowych produkcji Apple TV łatwo było się spodziewać, że platforma i tym razem dowiezie coś wyjątkowego. "Ukryte w ciemności" są dziełem Rowana Joffe i Johna Hlavina. Pierwszy z wymienionych ma całkiem obiecujący dorobek - jest autorem scenariuszy do "Gwiazdy szeryfa", "28 tygodni później" czy "Ballady o drobnym karciarzu", a zatem tytułów którym daleko do przeciętnych. Podobnie Hlavin ma tendencję do kina z elementem dreszczyku: "Strzelec" i "Człowiek, który spadł na ziemię" są tego właściwymi przykładami. "Ukryte w ciemności" jawiły się zatem jako obiecująca przepustka do serialowej i gatunkowej ekstraklasy. Myślę, że jest na to spora szansa. 

REKLAMA

W przypadku kryminałów pokroju "dobry glina goni złego przestępcę" łatwo o schematyczność, prowadzenie historii po przysłowiowym sznurku. O ile "Ukryte w ciemności" nie jest serialem, który pasuje do określenia "mózgotrzep", o tyle bardzo zręcznie operuje niejednoznacznościami i sprawia, że widz głowi się kto, jak i dlaczego zrobił to, co zrobił. Tyczy się to oczywiście zaginięć prowadzących do morderstw, których rzekomy główny organizator jest osadzony w zakładzie psychiatrycznym, w głębokiej izolacji od pozostałych pacjentów. Tymczasem protagonista jest święcie przekonany, że to właśnie on pociąga za sznurki. Obsesja straumatyzowanego gliniarza czy intuicja doświadczonego śledczego? Jurek Walter - wcielony diabeł zamknięty przed światem mimo braku 100% pewności, czy ofiara przekonanego o swojej słuszności stróża prawa?

Zazie Beetz - kadr z serialu "Ukryte w ciemności"

Odpowiedzi na te pytania nie są wcale tak proste, jak mogłoby się wydawać, choć należy uczciwie stwierdzić, że twórcy serialu też nie czekają w nieskończoność z ujawnianiem fabularnych tajemnic. "Ukryte w ciemności" nie są też serialem, któremu wystarcza oparcie się na pojedynku dwóch charyzmatycznych jednostek. Wątków pobocznych zatem nie brakuje, a najwięcej niepokoju (w jak najlepszym tych słów znaczeniu) dostarczają te rozgrywające się wokół Jurka Waltera - najpierw dynamika między nim, a nawiązującym z nim więź nowym pielęgniarzem, a później próby zdobycia jego zaufania pod przykrywką przez Sagę.

REKLAMA

W obu przypadkach dominuje przede wszystkim poczucie niepokoju, nieprzewidywalności, zastanawiania się, co kombinuje Walter. Za każdym razem gdy się pojawia, robi się fascynująco, bo czasami naprawdę trudno jest odczytać jego myśli. Gdyby szukać w serialu momentów, które powodują największe "ciary", nie trzeba daleko szukać - praktycznie każda scena z udziałem Jurka wywołuje burzę w głowie i gęsią skórkę na reszcie ciała. Oczywiście, my jako widzowie zdajemy sobie sprawę, że to niezwykle niebezpieczny manipulant, a obserwowanie jego zachowań łatwo przyspiesza bicie serca. Podobnie jest, gdy dwaj główni bohaterowie konfrontują się ze sobą nawzajem - po obu stronach czuć wówczas gigantyczne, gęste napięcie odwiecznych wrogów, którzy chcą siebie nawzajem wyprowadzić z równowagi.

 class="wp-image-2781965"
Stephen Graham - kadr z serialu "Ukryte w ciemności"

Joffe oraz Hlavin mają niewątpliwie i ambicje, i sprawne ręce do ich wdrażania w życie. Serial nie cierpi na dłużyzny, płynnie prezentuje tropy, którymi podążają bohaterowie, zwroty akcji są interesujące, jest tu nieśmiały komentarz - czy to o psychicznych kosztach obsesji, płaconej za cudze bezpieczeństwo cenie, czy trudach powrotu do społeczeństwa po traumie. "Ukryte w ciemności" mają jednak pewne elementy, z których wykonania nie jestem aż tak zadowolony. Niby jest podkreślana małomiasteczkowa atmosfera, ale w fabule trudno odnieść wrażenie, że odgrywa ona kluczową bądź ważną rolę. Podobnie jest z samym wątkiem traumy głównego bohatera, która pcha go do ponownego rzucenia się w odmęty śledztwa - niby jest ona podstawowym składnikiem jego obecnej osobowości, ale prawdę powiedziawszy, więcej tu deklaracji niż czegoś, co pozwoliłoby to realnie odczuć. Myślę, że może po części wynika to z tego, kto się wciela w Jonaha. 

REKLAMA

Żeby nie było - Liev Schreiber jest dla mnie aktorem dobrym, mającym na koncie wiele świetnych kreacji. Ba, jego pomnikowa, "klockowata" fizjonomia sprawdza się zwłaszcza, gdy musi pozować na człowieka z autorytetem, gliniarza o gołębim sercu i sprawnym umyśle. Sceny emocjonalne jednak, przynajmniej tu, nie są jego kawałkiem chleba, a pokazywanie jak sytuacja sprowadza go na skraj, Schreiberowi po prostu nie wychodzi zbyt przekonująco (poza jednym momentem). To całościowo dobra rola, ale jednak finalnie pozostawiająca niedosyt.

Co innego w przypadku Stephena Grahama, który znów udowadnia, że jest jednym z najlepszych w swoim fachu.

Stephen Graham - kadr z serialu "Ukryte w ciemności"

Aktor w ostatnich latach dał się poznać z najróżniejszych stron - grał m.in. ojca zszokowanego zbrodnią syna, władcę świata boksu, psychopatę-porywacza i alkoholika. W "Ukrytych w ciemności" Graham ponownie wznosi się na wyżyny - bardzo oszczędnymi środkami (m.in. w postaci jego przeszywającego spojrzenia) budzi totalny dyskomfort i strach. Jurek Walter w jego wykonaniu to kameleon, który dopasowuje się do okoliczności, wie jak zamieszać drugiej osobie w głowie i psychologicznie kontrolować sytuację, nawet będąc z dala od zamieszania. Serialowy złoczyńca jest tykającą bombą nieprzewidywalności, a Graham doskonale rozumie swoje zadanie aktorskie i wypełnia je mistrzowsko.

REKLAMA

Listę solidnie spisującej się obsady uzupełniają udanie rozedrgany Rory Culkin w roli rozdartego pielęgniarza Karla, czy zwłaszcza Zazie Beetz, wcielająca się w przybraną córkę Jonaha, Sagę. Aktorka ma gigantyczne pokłady charyzmy, a tu, mimo scenariusza, który nie zawsze umie to wykorzystać, daje sobie radę bardzo solidnie. To postać aktywna, pomysłowa, cwana, niebojąca się pobrudzić sobie rąk w imię sprawy. Warto wyróżnić również Billa Campa, który znów solidnie wchodzi w buty drugoplanowego mentora i zarazem przyjaciela głównego bohatera (choć nie ma tu tak dużo pola do popisu jak np. w "Uznanym za niewinnego").

"Ukryte w ciemności" to serial, który momentami ma problemy z uwolnieniem swojego pełnego potencjału. Mimo tego wciąż udaje mu się robić dobrą robotę, gdy przychodzi do zanurzenia się w mroku historii, klimacie niebezpieczeństwa i kryminalnych rozważaniach. Chciałbym od tego tytułu więcej, ale i tak mam całkiem dużo, wystarczająco, by czuć, że obejrzałem coś dobrego.

REKLAMA

Premiera pierwszych dwóch odcinków serialu 30 października w Apple TV.

Obserwuj nas w Google Discover
REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA