REKLAMA

Serial fantasy bez wad. Sprawdź nowość, o której nikt nie mówi

W kategorii „okryję cię kocykiem”, nowy serial Apple TV jest tytułem doskonałym. W Polsce przeszedł bez echa - nikt o nim nie mówi, nie pisze, a i mało kto ogląda. Błąd, który należy naprawić. To doskonałe remedium na jesienną chandrę.

malutkie cuda serial apple fantasy
REKLAMA

Krytycy i widzowie są zgodni. 100 proc. pozytywnych recenzji, 96 proc. entuzjastycznych not od widzów. „Small Prophets” - „Malutkie cuda” - to serial sam w sobie będący takim malutkim cudeńkiem. Mówimy o komedii ze szczyptą fantasy, która porusza, ale i rozgrzewa serce. Wyjątkowej, ba, jedynej w swoim rodzaju. To kameralna, brytyjska opowieść o samotności, żałobie, przyjaźni i nadziei, w której pojawiają się... hodowane w słoikach maleńkie istoty zdolne przepowiadać przyszłość.

REKLAMA

Głównym bohaterem jest Michael Sleep, mężczyzna, którego życie zatrzymało się siedem lat wcześniej, kiedy zaginęła jego ukochana Clea. Michael nie ruszył tak naprawdę dalej: pracuje w sklepie z artykułami do majsterkowania, odwiedza ojca Briana w domu opieki i wciąż ma nadzieję, że Clea wróci. To człowiek pogrążony w zawieszeniu, przyzwyczajony do samotności i codziennej rutyny.

Przełom następuje, gdy Brian dzieli się z synem starym przepisem, którego składnikami są m.in. woda deszczowa i koński nawóz. Według receptury można wyhodować homunkulusy, czyli wspomniane wcześniej istoty. Michael postanawia spróbować, licząc na to, że stworzenia odpowiedzą na pytanie, które nie daje mu spokoju: czy jeszcze kiedykolwiek zobaczy Cleę?

REKLAMA

Najważniejszą postacią stojącą za serialem jest Mackenzie Crook, brytyjski aktor znany m.in. z roli Garetha w oryginalnym „The Office”. W „Small Prophets” nie ograniczył się do występowania przed kamerą: jest twórcą, scenarzystą i reżyserem produkcji. Cóż - może być z siebie dumny.

Malutkie cuda - co obejrzeć w Apple TV?

Serial rozwija kilka tematów jednocześnie: o zaginionej kobiecie, mężczyźnie, który nie potrafi pogodzić się ze stratą, skomplikowanych relacjach rodzinnych i małej społeczności, w której każdy ma swoje sekrety. Dodatek fantastyki działa tu znakomicie - i pozwala opowiedzieć o emocjach w nieco inny sposób. Scenerię stanowią tu zwykłe przedmieścia, sklepy, domy i ogródki - i w tę realistyczną przestrzeń wpleciono elementy animacji, które pomagają pokazać magiczny wymiar historii. Kontrast pomiędzy przyziemnym otoczeniem a niemożliwymi wydarzeniami jest częścią tożsamości tej produkcji i osobiście uważam, że jest wspaniały.

REKLAMA
malutkie cuda serial apple fantasy

Pod pozorem dziwacznej komedii tytuł opowiada bardzo prawdziwą historię o człowieku, który nie umie ruszyć dalej.

Michael nie jest ekscentrykiem z wyboru - jego osobliwości, rutyna i niechęć do zmian mają źródło w doświadczeniu straty. Zaginiona partnerka nie jest jedynie zagadką fabularną, którą trzeba rozwiązać przed końcem sezonu. Jej nieobecność określa całe życie bohatera: jego relacje z innymi, sposób spędzania czasu i stosunek do przyszłości. Ten motyw dodaje do całości melancholijny wymiar; sprawia, że życie Michaela pozostaje w zawieszeniu. W związku z tym fantastyczny pomysł z homunkulusami nie jest wyłącznie chwytem dla zabawy - przeciwnie, wyrasta z bardzo ludzkiej potrzeby uzyskania odpowiedzi, nawet jeśli odpowiedź ta może okazać się bolesna.

REKLAMA

Okej, ja tu o smutku, ale kolejnym mocnym punktem całości jest wynikający z charakterów i sytuacji humor. Świetnie działają też relacje między postaciami, prawdziwe, głębokie - a zwłaszcza przyjaźń Michaela i Kacey. Super, że nie dostajemy tu romansu, a wieź opartą na zrozumieniu, poczuciu humoru, stopniowym otwieraniu się na drugą osobę. To jedna z piękniejszych przyjaźni damsko męskich, jakie widziałem na ekranie od bardzo dawna. Na deser: świetne aktorstwo i coś, co uwielbiam, czyli umiejętność łączenia żartu, ciepła i prawdziwego smutku. Tytuł nie ucieka od samotności, żałoby i poczucia zmarnowanego czasu, ale też nie próbuje na siłę zamienić każdej sceny w emocjonalny szantaż. Potrafi być absurdalny, a chwilę później wzruszający. Jeśli - podobnie jak ja - lubicie taką formę opowiadania, pokochacie „Malutkie cuda”. To jedna z najpiękniejszych premier tego roku.

Czytaj więcej w Spider's Web:

Michał Jarecki
Redaktor

Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).

REKLAMA
REKLAMA