Na Apple TV zadebiutował właśnie nowy horror komediowy. "Wdowia Zatoka" to serial, który powala miłością twórców do kina grozy, przygniata gęstą atmosferą, a na koniec sprawia, że brzuch boli od śmiechu.

Dłużyzny. Dłużyzny kojarzą się z nudą. Ale mogą być też świadomym narzędziem narracyjnym, artystycznym środkiem wyrazu. Tak właśnie dzieje się we "Wdowiej Zatoce". Twórczyni i showrunnerka Katie Dippold ciągle przeciąga akcję, oddzielając swój serial od zwyczajowej streamingowej papki, jaką jesteśmy na co dzień karmieni. Dłużyzny oznaczają u niej napięcie, suspens, grozę. Ale kryje się w nich też humor, ironia, absurd. Bo nowa produkcja Apple TV to horror komediowy, który z miłością podchodzi do kina grozy, ale potrafi się też z niego nabijać, przechodząc w sprawny pastisz popularnych konwencji.
Gdyby zapytać Dippold, które cykle horroru lubi najbardziej, odpowiedziałaby zapewne: tak. Choć ewidentnie najbardziej upodobała sobie folk horror, bo tak jak w "Kulcie" czy "Midsommar. W biały dzień" wchodzimy do odizolowanej od cywilizacji społeczności, która niekoniecznie ma wypaczony system moralny, ale wierzy w legendy. No, wierzą prawie wszyscy mieszkańcy Wdowiej Zatoki. Burmistrz tytułowej wyspy w Nowej Anglii Tom Loftis jest jednym z niewielu wyjątków, przez co wbrew ostrzeżeniom zamierza przekształcić miejscowość w centrum turystyczne. Już kiedy zbliża się do osiągnięcia celu, legendy postanawiają udowodnić, że wcale bzdurą nie są.
Wdowia Zatoka - recenzja serialu Apple TV
Wdowia Zatoka staje się czymś na kształt FromVille. Bardzo szybko usłyszymy, że z wyspy nie ma ucieczki. Każdy, kto się na niej urodził musi na niej zostać. Jeśli wypłynie za daleko, marnie skończy. Tak jak w "Stamtąd" miejsce akcji zmienia się w pełnoprawnego bohatera, czarny charakter i zagadkę do rozwiązania. Kryje mnóstwo tajemnic, które twórcy stopniowo przed nami odkrywają. Tylko nie ograniczają się do rozciągania, zagęszczania i komplikowania jednego konceptu. Ba! Dippold wręcz wyśmiewa takie podejście. Zamiast bełkotać, pozwala swojej opowieści ciągle się redefiniować, zaglądać w kolejne zakamarki horroru, szukać nowych rozwiązań.
Klimat folk horroru spina całą opowieść, w ramach której dostajemy multum mikroopowieści pełnych grozy i absurdu. Chcąc udowodnić swoje racje Tom spędza noc w pokoju hotelowym rodem z wyobraźni Stephena Kinga, radna Patricia twierdzi, że znalazła się na celowniku mordercy w stylu Michaela Myersa, a w ogóle to wszyscy boją się mgły jak we... "Mgle". Niemal każdy z odcinków utrzymany jest w innej konwencji horroru, a w środku na rozluźnienie dostajemy epizod narkotyczno-paranoiczny, istne Wdowia Zatoka Parano. Serial Apple TV z jednej strony ogląda się, żeby sprawdzić, jak rozwinie się wątek główny, ale z drugiej chce się dowiedzieć, jakie jeszcze tajemnice skrywa tytułowa wyspa. Jakie demony jeszcze z niej wyjdą, jakie jeszcze przesądy okażą się prawdą, do jakich kultowych filmów twórcy jeszcze nawiążą.
Dippold bardzo słusznie zachowuje się, jakby horror był zbyt bogatym i sprawiającym frajdę gatunkiem, żeby sprowadzać go do komentarzy społecznych, jak współcześni twórcy kina grozy mają w zwyczaju. Skupiają się na metaforach, całkowicie zapominając o gatunkowych atrakcjach. Twórcy "Wdowiej Zatoki" gardzą takim podejściem, wręcz je parodiują. Sięgają po podobne środki wyrazu, zatrzymując kamerę na powolnych gestach bohaterów, którzy z wyrazem przerażenia na twarzy sięgają po jakieś przedmioty. Każą nam wpatrywać się w nogi mężczyzny stojącego tuż przed wyjściem z ciasnego tunelu. Przyglądają się niepewnym próbom dotknięcia zjawy. Każą nam trwać w napięciu, żeby zaraz ktoś wszedł do pokoju, bo czegoś zapomniał, facet w stroju klauna ruszył w naszą stronę na czworakach, a upiór rzucił się do ataku. Dzięki temu serial Apple TV nie tylko wypełniają skutecznie rozładowujące atmosferę jump scare'y, ale przy okazji zapewniają mu unikalny charakter.
"Wdowia Zatoka" staje się serialem odważnym, chętnie zaglądającym tam, gdzie inne produkcje boją się zajrzeć. Nie ma problemu z wydłużaniem ujęć, spowalnianiem tempa, a nawet podawania nam zupełnie niepotrzebnych informacji. Jedna z pracownic ratusza Rosemary ma niezwykle irytyjącą manierę opowiadania wszystkiego z najdrobniejszymi szczegółami. Zamiast podać imię ostatniego potomka pierwszego lorda protektora wyspy, skrupulatnie przedstawia całe jego drzewo genealogiczne. Przerywa posuwającą narrację naprzód rozmowę bezsensowną anegdotką. To są zabiegi, które spowalniają tempo, rozbijają fabułę. Ale! Stają się skutecznym narzędziem komediowym. Są powtarzającym się i trawestowanym żartem, może nawet delikatnie wbijającym szpilę ekspozycyjnym dialogom serialom Netfliksa.
Dłużyzny przestają być dłużyznami. Stają się komediowo-groteskowymi przeciągnięciami, przez co "Wdowia Zatoka" okazuje się w pełni świadomą produkcją. Tutaj nie ma zbędnych ujęć, zbyt późnych cięć. Jest za to serial wymagający od widza cierpliwości, zmuszający go do uważnego patrzenia. W zamian oferuje dobrą zabawę - przejażdżkę roller coasterem po horrorowych konwencjach, które choć wytarte, nagle nabierają nowej energii. Bo Dippold klisz się nie wstydzi, ale zamiast na zwykłą powtarzalność znanych motywów i zabiegów stawia na artystyczne przetwórstwo. Dzięki temu serial Apple TV trzyma nas za gardło od początku do końca, po drodze oferując multum atrakcji. Z tego właśnie względu od razu chce się kupić bilet na drugi turnus.
Na potrzeby recenzji obejrzałem wszystkie odcinki "Wdowiej Zatoki", do których dostęp otrzymałem dzięki uprzejmości Apple TV.
Pierwsze trzy odcinki "Wdowiej Zatoki" są już dostępne na Apple TV. Kolejne będą pojawiać się na platformie w nadchodzące środy.
Więcej o nowościach Apple TV poczytasz na Spider's Web:
- Co obejrzeć w Apple TV+ przez darmowy miesiąc? Najlepsze filmy i seriale
- Aktualnie nie ma w streamingu lepszego serialu. Wszystkim się podoba
- Thriller z Taronem Egertonem, dla którego zarwiesz nockę w weekend
- Mocarne sci-fi w końcu wraca do Apple TV. Mamy konkretną datę
- Apple zrobił serial dla ludzi, którzy gardzą niebieską platformą. Jest bomba
- Tytuł serialu: Wdowia Zatoka
- Lata emisji: 2026
- Liczba sezonów: 1
- Twórczyni: Katie Dippold
- Aktorzy: Matthew Rhys, Charles Van Flaherty, Kylie McNeill
- Nasza ocena: 8/10



















