Ten film był tak naprawdę pierwszą produkcją, która sygnalizowała, że 2026 rok pod względem kinowych premier będzie potężny. Choć został zupełnie olany przez Akademię, i tak zasługuje na miano jednego z najlepszych filmów roku. Teraz będzie można go obejrzeć w Prime Video. "Wielki Marty" już dostępny.

Nieraz we współczesnej historii kina bywało, że elementy promocji i marketingu przyćmiewały sam film. Timothée Chalamet wziął na siebie nietypowe zadanie - to de facto on wziął na siebie obowiązki największego promotora swojego filmu i bardziej niż o jego premierze czy aspektach fabularnych, rozpisywano się o tym, jak to Chalamet ma ambicje, by w tym roku zdobyć Oscara. Niedługo przed galą wypowiedział słynne słowa na temat opery i baletu, które, jak wielu twierdzi, znacząco przyczyniły się do nadszarpnięcia jego wizerunku i nabycia opinii odklejonego od rzeczywistości. Chalamet, zupełnie jak bohater, którego gra w "Wielkim Martym", chciał sukcesu aż za bardzo.
Wielki Marty w Prime Video. To filmowa czołówka 2026 roku
Tytułowy bohater, Marty Mauser (Timothée Chalamet) jest sprzedawcą butów. Ten typ kariery go zdecydowanie nie zadowala, albowiem jest w pełni poświęcony czemu innemu - jest znakomitym graczem w tenisa stołowego, reprezentującym swój kraj w turniejach. Na mistrzostwach świata pewny siebie Marty idzie jak burza do momentu finałowego meczu z rywalem z Japonii, Koto Endo. Główny bohater przegrywa, ale nie traci ambicji ani przekonania o swojej wielkości. Wręcz przeciwnie - bezgranicznie w to wierzy i zamierza udowodnić światu, że jest w stanie zajść najwyżej, jak to możliwe.
W ten weekend niewątpliwie jest co oglądać w kinie ("Niebo nad Normandią", "Totalna magia 2"), natomiast jeśli ktoś nie ma planów na wizytę przed wielkim ekranem lub zwyczajnie nie może jej złożyć, platforma streamingowa Prime Video oferuje perfekcyjną propozycję. "Wielki Marty", który od dziś jest dostępny do obejrzenia na tej platformie, to niezwykłe kino - niedające wytchnienia, rozedrgane, energetyczne. Na pierwszy rzut oka wywołujące poczucie chaosu, ale gdy Josh Safdie łączy wszystkie fabularne nitki, ma się poczucie styczności z praktycznie kompletną historią.
Safdie w "Wielkim Martym" rozprawia się też z amerykańskim kultem indywidualizmu, ideologii wmawiającej jednostce, że podążanie za własnymi marzeniami będzie zawsze oznaczać sukces. W rzeczywistości okazuje się to myśleniem nie tylko naiwnym i toksycznym, ale również przyczyniającym się do upadku relacji międzyludzkich - Marty bowiem tratuje wszystkie przeszkody na swojej drodze, nawet widzi je w ludziach, którzy chcą mu pomóc. Reżyser nie czyni ze swojego filmu prostego manifestu politycznego, ale słusznie i udanie korzysta ze społecznych okoliczności fabuły.
To szalony film, w trakcie którego widzimy na ekranie ogrom gwiazd. Największą jest oczywiście Timmy Chalamet, który zasłużył na Oscara za tę rolę. To urodzony kanciarz, butny, arogancki i pełen ambicji młody mężczyzna, którego ciężko lubić, ale jeszcze ciężej - czuć wobec niego obojętność. Dawno nie było w kinie tak magnetycznej postaci, jak Mauser. W zasadzie każdy, kto mu partneruje, również wypada dobrze - Gwyneth Paltrow, Kevin O'Leary, Tyler the Creator, Fran Drescher, Odessa A'zion, Abel Ferrara - każdy tu jest po coś i dobrze na tym wychodzi.
"Wielki Marty" niestety nie został doceniony na Oscarach - mimo wielu nominacji, ostatecznie nie trafiła do niego żadna statuetka. Przeszłość jednak zdążyła pokazać, że nie trzeba worka nagród, by dany film mógł być uznany za wspaniały. Dzieło Josha Safdiego jest kolejnym dowodem potwierdzającym te słowa.
Film dostępny do obejrzenia od 11 września w Prime Video.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- 11 nominacji, zachwyceni fani. Prime Video: kasujemy Spider-Mana
- Nowy thriller z Gal Gadot podbija Prime Video. Ogląda się go dla beki
- Najpopularniejszy serial Prime Video zaraz wraca. Jest też zła wiadomość
- Brawurowy serial wojskowy wraca na Prime Video. Fani już oglądają poprzednika
- Użytkownicy Prime Video nie spodziewali się tak dobrego filmu. Miał być cringe, jest 10/10
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.