Robert Eggers od jakiegoś czasu skutecznie buduje swoją pozycję w Hollywood. Amerykanin nie ma na koncie zbyt wielu filmów, natomiast jest jednym z najlepszych dowodów na to, że jakość jest ważniejsza niż ilość. Na HBO Max trafiło właśnie jedno z jego najlepszych dzieł, które zostało niesłusznie i brutalnie pominięte w sezonie nagród kilka lat temu.

Każdy najnowszy film Roberta Eggersa to ważne i doniosłe wydarzenie. Reżyser, żartobliwie nazywany "księciem ciemności", jest absolutnym specem od mrocznych, brutalnych historii zakorzenionych w grozie, a także ludowych historiach czy wierzeniach. Jeszcze niedawno mogliśmy oglądać jego przerażające "Nosferatu", a za kilka miesięcy do kin wejdzie "Werwulf" - jego najnowszy film, z, jak nietrudno się domyślić, motywem wilkołaka. Zanim jednak do tego dojdzie, warto cofnąć się do IX wieku i przypomnieć sobie, co Eggers wyczarował w "Wikingu", który od piątku znajduje się w ofercie HBO Max.
Krwawy thriller Eggersa już w HBO Max. Mocna premiera w serwisie
Centralną postacią filmu jest książę Amleth, który za młodu był świadkiem śmierci ojca (Ethan Hawke) z rąk jego rodzonego brata, Fjölnira (Claes Bang). Chłopakowi udaje się uciec, przy czym poprzysięga sobie, że pomści swojego rodzica i wymierzy sprawiedliwość jego mordercy. Wiele lat później Amleth (Alexander Skarsgard) jest wikińskim wojownikiem. Przy okazji napadu na jedną ze słowiańskich wiosek, wieszczka (Björk) przypomina Amlethowi o jego przeznaczeniu. Mężczyzna, z pomocą tajemniczej Olgi (Anya Taylor-Joy) pod przykrywką wyrusza na Islandię, by wyrównać rachunki ze stryjem.

Eggers znany jest z tego, że jeśli chodzi o zagłębianie się w historyczne realia i ich obraz, wykonuje tytaniczną pracę i pieczołowicie przygotowuje ten proces tak, by niczego nie upiększać. "Wiking" jest w pewnym sensie definicją kina, u którego podstaw stoi krew, pot i brud. Jest zrealizowany perfekcyjnie, przemyślanie na poziomie technicznym, tu każdy kadr jest namacalny, oddycha, ma swój zapach i powoduje, że dogłębnie odczuwamy swoimi zmysłami to, co widać na ekranie. Reżyser nie patyczkuje się też, jeśli chodzi o przemoc - nie brakuje tu mięsnych, krwawych scen, od których chce się odwracać czasami wzrok.
Co ciekawe, ten naturalizm potrafi spiąć się w całość wraz z duchowym aspektem tej historii. Wieszczka, przepowiednia, przeznaczenie, przeszłość - mistyczna otoczka jest tu obecna i nie kłóci się z resztą historii. Oprócz intensywnego wizualnego spektaklu, "Wiking" jest filmem, który na swój sposób rozlicza się z ideologizowaniem tytułowej grupy. Oczywiście, Amleth jest postawiony na fabularnej szachownicy jako postać, z którą mamy "sympatyzować", natomiast co do zasady Eggers odczarowuje wikingów, pokazuje ich jako osoby uwalniające swoje najbardziej pierwotne i brutalne instynkty, maszyny do zabijania.
To również - a może przede wszystkim - historia o zemście, której pragnienie dawno temu wyparło wszystkie pozostałe uczucia w głównym bohaterze. Alexander Skarsgard jest w tej roli fenomenalny - budzi ogromne przerażenie, zdaje się być niemalże ludzkim wcieleniem nadnaturalnej bestii, która zaliczy po drodze do celu bardzo wiele trupów. Szwedzki aktor genialnie wchodzi w tę popadającą w obłęd postać, ale nie tylko on spośród obsady świetnie sobie radzi. Anya Taylor-Joy jest niezwykle magnetyczna jako towarzysząca Amlethowi Olga, Nicole Kidman dawno nie była tak demoniczna, jak w roli matki głównego bohatera, Claes Bang budzi respekt w roli Fjölnira, a epizodyczne wstępy Ethana Hawke'a, Willema Dafoe czy Björk tylko ubogacają całość.
"Wiking" to film, który momentami ginie w dyskusjach, gdy mówi się o dorobku Roberta Eggersa. Niesłusznie, ponieważ to jeden z jego najlepszych tytułów. Na papierze historia jest prosta - chodzi o zemstę. W rzeczywistości kryje się znacznie więcej niuansów i smaczków, a gdy zsumujemy to z warstwą techniczną na niemal perfekcyjnym poziomie i obsadą, która wylewa z siebie siódme poty, by dowieźć jak najlepsze występ, dostajemy kino przez gigantyczne K.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Dziewczyny wracają bez kluczowego aktora. Dziś to wielka gwiazda
- Zabij ich, mamusiu. Crystal Lake - recenzja brutalnej nowości HBO Max.
- Mało znany film wojenny podbija HBO Max. Naprawdę taki dobry?
- Zaskakujący horror podbija HBO Max. Mało kto o nim słyszał
- Kto zabił Hala Jordana? Finał serialu przyniósł odpowiedź
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.