Wielkimi krokami zbliża się premiera jednego z największych filmowych widowisk, prawdopodobnie w historii kina. "Avengers: Doomsday" zgromadzi wiele powracających na wielki ekran postaci z uniwersum Marvela. Co dla wielu kluczowe, wróci również Robert Downey Jr. - zagra on Doktora Dooma. Bracia Russo zabrali głos na temat powiązań między złoczyńcą a Tonym Starkiem, w którego wcześniej RDJ się wcielał.

Doskonale pamiętam moment, w którym niespodziewanie, w trakcie Comic-Conu, bracia Russo ujawnili tożsamość odtwórcy roli Doktora Dooma. Kandydatów było wielu, sympatycy MCU mieli w głowie silne i intrygujące fancasty, ale chyba ostatecznie nikomu nie przyszło do głowy, że Dooma sportretuje ten, który jeszcze niedawno był kluczową postacią Avengersów, czyli tych dobrych. Obsadzenie Roberta Downey Jr. wywołało natychmiastową ekscytację, ale również wiele pytań - jak Russo, reżyserzy filmu, zamierzają się odnieść do wizualnego podobieństwa obu postaci?
Jak Avengers: Doomsday rozegra podobieństwo Dooma i Starka? Twórcy wyjaśniają
Choć szczegóły fabuły "Avengers: Doomsday", co zrozumiałe, nie są na tym etapie mocno znane, w sieci pojawiło się sporo wycieków na jej temat. Jeśli te się potwierdzą (a póki co zdają się być spójne z tym, co pokazują nam zwiastuny), to wiele wskazuje na to, że poznamy Dooma (Robert Downey Jr.) jako naukowca, który próbował eksperymentów, by po przeniesieniu się w czasie przez Steve'a Rogersa (Chris Evans) uratować Multiwersum od zderzeń, jednak to doprowadziło do wybuchu, który zabił Doomowi żonę i dziecko, a jego twarz - okaleczył. To właśnie wobec jego gniewu i pragnienia zniszczenia zjednoczą się Avengersi, Nowi Avengersi, Fantastyczna Czwórka, X-Men, a także Wakanda i Talokan.
Powiedzmy sobie szczerze: nie da się z perspektywy widza uciec od podobieństwa wizualnego Dooma i Tony'ego Starka - doskonale widać będzie, że obie postacie portretuje ten sam aktor. Oczywiście nie mam zamiaru kwestionować wybitnego aktorskiego warsztatu RDJ-a - już na etapie zapowiedzi widać (a raczej słychać), że wykonał znakomitą pracę głosem, przez co na starcie Doom udanie roztacza wokół siebie mroczną, potężną aurę. Nie wierzę w to, że gdy zdejmie maskę, zwłaszcza część superbohaterów przejdzie na tym do porządku dziennego. Dość niedawno David Harbour, wcielający się w "Avengers: Doomsday" w Red Guardiana, miał nawet ujawnić, że jego postać na widok Dooma stwierdzi, że to Tony Stark (wszyscy i tak czekamy na to, co powie Spider-Man Toma Hollanda, który pewnie prędzej pojawi się w "Secret Wars").
W tej sprawie zdaje się, że najlepiej zasięgnąć informacji u źródła, czyli u braci Joego i Anthony'ego Russo, którzy powrócili do MCU na reżyserskie stołki. Twórcy ostatnio skupiają się przede wszystkim na "Avengers: Endgame: Encore", rozszerzonej wersji filmu, która ma zostać ubogacona o materiał bezpośrednio prowadzący do "Doomsday". Jak donosi ComicBookMovie, Russo mieli również potwierdzić dla magazynu Empire, że w mającym premierę w grudniu filmie nie ma żadnych podobieństw między Doktorem Doomem a Tonym Starkiem.
Wygląda więc na to, że mimo prawdopodobnych naturalnych, pełnych zaskoczenia, reakcji bohaterów na widok tożsamości Dooma, jego podobieństwo do Iron Mana nie będzie forsowane jako istotny wątek filmu. To rozwiązanie ma swoje logiczne uzasadnienie - akcja będzie rozgrywać się w wielu światach, a Doom pochodzi z tego samego, co Fantastyczna Czwórka. Avengersów tam nigdy nie było, tak jak samego Starka, więc "Doomsday" zapewne przejdzie na tym do porządku dziennego, pokazując, że "nasz świat" miał w tej osobie Tony'ego Starka, a tamten - Victora von Dooma.
Umówmy się: gdyby nie obsadzono w roli Dooma RDJ-a, nie mielibyśmy nawet tej dyskusji.
Osobiście od dawna marzyłem, żeby w tę postać wcielili się inni aktorzy: moje serce było po stronie m.in. Matta Smitha i Cilliana Murphy'ego. Były to jednak fanowskie marzenie. Nie zrozumcie mnie źle: jestem pewien, że Downey Jr. poradzi sobie w tej roli. Ba, przypuszczam nawet, że może być najlepszym elementem "Doomsday". Ten casting jest jednak wyjątkowo mocno obarczony przeszłością i zamiast skupić się bezpośrednio na samym filmie oraz tym, co może nam fabularnie zaprezentować, znów wraca temat Tony'ego Starka. Efekt końcowy będzie taki, że całe przedsięwzięcie okaże się albo spektakularnym strzałem w kolano, albo wybitnym ruchem w ramach szachów 5D, którego my, śmiertelnicy, nie doceniliśmy.
"Avengers: Doomsday" trafi do kin 18 grudnia.
Więcej o "Avengersach" poczytasz na Spider's Web:
- Czas trwania nowej wersji Avengers Endgame wkurzył fanów. Nie tak miało być
- Marvel właśnie ogłosił, kogo zobaczymy w nowych X-Menach. Ale zaskoczenie
- W tej bitwie w Avengers Doomsday zginą dwie postacie. Marvel ignoruje własny film
- Marvel wybrał filmy, które trzeba znać przed Avengers: Doomsday. Grubo
- Chris Evans mówi, co spotka Kapitana w Avengers: Doomsday. Brutalny film
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.