Mike Flanagan ma swoich ulubionych aktorów, których lubi obsadzać w kolejnych projektach. Często wznawia współprace. Nie inaczej było w przypadku „Carrie” - tam również mogliśmy zobaczyć artystów znanych z innych dzieł twórcy - jednak udział tego gwiazdora łatwo było przegapić.

W serialu „Carrie” Mike’a Flanagana, który bazuje na ikonicznej powieści Stephena Kinga, pojawiło się sporo aktorów i aktorek znanych z innych dzieł twórcy. I tak na przykład Adelaide sportretowała Kate Siegel, żona Falanagana i jedna z jego najczęstszych współpracowniczek („Nawiedzony dom na wzgórzu”, „Nocna msza”, „Zagłada domu Usherów”). Wróciła też Samantha Sloyan („Życie Chucka”, „Nawiedzony dom”, „Klub Północny”, „Nocna msza”), Rahul Kholi, Crystal Balint, Matthew Lillard, Heather Graham czy Katee Sackhoff.
Wisienką na torcie był gwiazdor, którego trudno było rozpoznać na pierwszy rzut oka. Wszystko za sprawą charakteryzacji.
Carrie - Mark Hamill nie do poznania w jednej z ról
Zgadza się - chodzi o kojarzonego przede wszystkim z rolą Luke’a Skywalkera Marka Hamilla (Flanagan wcześniej obsadził go w „Zagładzie domu Usherów” i „Życiu Chucka”). 75-letni artysta pojawia się w 6. odcinku jako wróżbita, ostatecznie zdemaskowany jako oszust. Wąsy, broda, jedno częściowo przymknięte oko i dodatkowe efekty charakteryzatorskie sprawiają, że naprawdę trudno dopatrzeć się w nim znanej twarzy.
Pojawienie się Hamilla w „Carrie” miało być niespodzianką. Flanagan w rozmowie z „People” zdradził, że aktor bardzo chciał wziąć udział w projekcie, ale zależało mu na zachowaniu swojego udziału w tajemnicy.
Był tak podekscytowany, że mógł po prostu wpaść do nas na pół dnia! Cały czas powtarzał coś w stylu: „Tylko nikomu nie mówcie, że biorę w tym udział”. Po prostu chciał być częścią tego projektu.
Flanagan pochwalił również występ Hamilla, podkreślając, że obserwowanie, jak aktor ożywia tak nietypową postać, było świetną zabawą. Filmowiec przyznał też, że wspólna praca sprawiła, iż się ze sobą zaprzyjaźnili.
W tej branży mówi się, żeby nigdy nie spotykać swoich idoli, ale uważam, że on pod wieloma względami jest wyjątkiem od tej zasady
- dodał Flanagan.
Serialowa „Carrie” podbiła serca krytyków i widzów, cieszy się też wysoką popularnością. Nowa wersja znanej opowieści to świeże podejście do powieści Kinga z 1974 r. Jej bohaterką jest wyobcowana społecznie nastolatka, której zdolności telekinetyczne prowadzą do katastrofalnych konsekwencji po latach złego traktowania.
Czytaj więcej w Spider's Web:
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).