Do HBO Max trafił właśnie jeden z najmocniejszych, najbardziej intensywnych filmów roku. To biograficzny dramat psychologiczny, a zarazem adaptacja wstrząsającej powieści.

„Chronologia wody” to pełnometrażowy debiut reżyserski Kristen Stewart, będący adaptacją autobiograficznej książki amerykańskiej pisarki Lidii Yuknavitch z 2011 r.. Film miał premierę w Cannes w sekcji Un Certain Regard, a w Polsce trafił do kin 17 kwietnia 2026 r.
Ten intensywny, bolesny obraz to przede wszystkim radykalny, eksperymentalny dramat psychologiczny o urazach psychicznych, pamięci, seksualności, uzależnieniu i próbie odzyskania kontroli nad własnym życiem. Główną bohaterką jest Lidia, młoda pływaczka dorastająca w domu naznaczonym przemocą i alkoholizmem. Woda i pływanie stają się dla niej pierwszą formą ucieczki - czymś, co pozwala jej odciąć się od świata i własnej tożsamości. Z czasem jej życie rozpada się pod ciężarem traumy, nałogów, destrukcyjnych relacji i innych trudnych doświadczeń. Ostatecznie dopiero literatura pozwala jej przekształcić cierpienie w coś twórczego i stopniowo odzyskać siebie.
Chronologia wody - co obejrzeć w HBO Max?
To nie jest ani klasyczny film biograficzny, ani tradycyjny dramat o pokonywaniu traumy. Stewart próbuje przenieść na język kina sposób, w jaki działa pamięć i autobiograficzna literatura Yuknavitch. Narracja jest fragmentaryczna, poszarpana, pełna gwałtownych przeskoków czasowych, urwanych wspomnień, głosu z offu, skojarzeń i obrazów, które często po prostu wyrażają kondycję psychiczną bohaterki zamiast dosłownie, tradycyjnie przedstawić jakieś wydarzenie. Obraz został nakręcony na taśmie 16 mm, a jego montaż i konstrukcja przypominają momentami kolaż albo kinową formę strumienia świadomości. Nietrudno się od tego odbić.
Osobiście nie przepadam za takim estetyzowaniem traum - te są tutaj przestylizowane. Odniosłem wrażenie, że produkcja - niestety - w pewnym sensie pada ofiarą przerostu debiutanckich ambicji Stewart, która granicę irytującej pretensjonalności przekracza nie raz, a ze dwadzieścia, co jest zwyczajnie męczące. Tym bardziej, że zamiast podkreślać ciężar sedna, momentami odwraca od niego uwagę i ociera się o grafomanię.
A mimo tego, jako portret przemocy i jej skutków (w tym przekuwania jej w sztukę), „Chronologia wody” jest boleśnie i przerażająco szczera, a w efekcie bardzo, bardzo przekonująca. To duża wartość, gwarancja intensywnych emocji, głowy pełnej trudnych myśli, refleksji i analiz.
Jednym z największych atutów produkcji jest Imogen Poots, która wciela się w Lidię. Jej występ jest bardzo fizyczny i nerwowy, niewątpliwie wymagający - bo bohaterka właściwie cały czas znajduje się na granicy emocjonalnego rozpadu. Poots musiała pokazać zarówno traumę, gniew, seksualność, uzależnienie, autodestrukcję, jak i stopniowe odzyskiwanie sprawczości. I podołała. Efekt: najlepsza kreacja w jej karierze.
Doceniam to, że Lidia nie jest tu przedstawiona jako typowa „idealna ofiara”. Bohaterka jest skomplikowana, trudna, antypatyczna, podejmuje destrukcyjne decyzje, krzywdzi innych i sama powiela wzorce, które wyniosła z traumatycznego dzieciństwa. Film interesuje się więc nie tylko samym doświadczeniem przemocy, ale także tym, co trauma robi z człowiekiem później - jak wpływa na jego kształtowanie się, jak bardzo go wyniszcza, wypacza umiejętność nawiązywania relacji, zdolność do bliskości, sposób postrzegania własnego ciała. Jak wpędza w uzależnienie.
Film bywa słabo komunikatywny (wspomniane szarże reżyserki sprawiają, że momentami dostajemy artystyczną impresję na temat cudzego życia zamiast pełnoprawnej opowieści), czasem się powtarza i irytuje artystycznym samozachwytem Stewart, ale finalnie okazuje się doświadczeniem wartym poświęconego mu czasu. Umiejętnie portretuje depresję, ciekawie opowiada o tworzeniu sztuki, jest znakomicie zagrany, ambitny i nieraz hipnotyzujący. Warto.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- W tej bitwie w Avengers Doomsday zginą dwie postacie. Marvel ignoruje własny film
- Twórca Yellowstone szykuje nowe seriale. To jest to
- Serial HBO wprowadza zupełnie nową moc pierścienia Zielonych Latarni. Może namieszać
- Fani czekają na ten spin-off Yellowstone. Twórca mówi: "nie"
- Już jutro finał fenomenalnego serialu akcji. Fani drżą z entuzjazmu
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).