REKLAMA

Dlaczego David Fincher odszedł z Netfliksa? Poszło o wyjątkowy film

Kilka tygodni temu gruchnęła wieść, że David Fincher, jeden z najlepszych współczesnych reżyserów, zdecydował się na zakończenie współpracy z Netfliksem. To był dość duży cios - jego dotychczasowe efekty umowy z platformą były, mówiąc delikatnie, znakomite. Na jaw wychodzi jednak konflikt, który prawdopodobnie przekonał twórcę do odejścia.

cliff booth fincher netflix
REKLAMA

David Fincher i Netflix zawarli "twórcze małżeństwo" wiele lat temu. "Dziećmi" tego dealu były świetne tytuły: reżyser stworzył dla platformy serial "House of Cards", był jednym z reżyserów i producentów wykonawczych kultowego "Mindhuntera", a także "Miłości, śmierci i robotów". Nakręcił też dla platformy filmy: obsypanego nominacjami do Oscarów "Manka" z Garym Oldmanem w roli głównej, "Zabójcę" z Michaelem Fassbenderem, a teraz kończy prace nad "Dalszymi perypetiami Cliffa Bootha" - dziełem rozgrywającym się po wydarzeniach z "Pewnego razu...w Hollywood" Quentina Tarantino (będącego autorem scenariusza nowego filmu).

REKLAMA

David Fincher kontra władze Netfliksa. Spór o Cliffa Bootha

Akcja "Dalszych perypetii..." rozgrywa się w 1977 roku, osiem lat po tym, jak Cliff Booth (Brad Pitt) zetknął się z rodziną Mansona. Choć Los Angeles nie potrzebuje już ludzi pokroju głównego bohatera, Hollywood ma w nim zaufanego człowieka. Kiedy nie zarabia na życie jako barman lub kinooperator, Booth jest człowiekiem od zadań specjalnych - rozwiązuje problemy hollywoodzkich gwiazd i ludzi z ich otoczenia, zarówno tych wielkich, jak i czasami tych o nieco mniej kryształowej reputacji. Jego ciekawość wzbudza telefon od agentki talentów Karen Crosby (Elizabeth Debicki), która kontaktuje się z nim w imieniu swojego klienta, telewizyjnego megagwiazdora Charliego Petersa (Scott Caan) - aktora znanego z wykonywania własnych scen kaskaderskich. Z czasem Cliff poznaje inne osoby z otoczenia mężczyzny, a jego los staje się mieszanką przemocy, ambicji i pożądania.

Wiadomość o rozstaniu Finchera z Netfliksem była dość szokująca, ale równocześnie częściowo spodziewana - zwłaszcza po tym, gdy platforma ostatecznie "skasowała" koncepcję amerykańskiej wersji "Squid Game" z reżyserem na czele projektu. To jednak najpewniej była kropla w morzu złości, które wylało się w trakcie pracy nad "Dalszymi perypetiami Cliffa Bootha". Według raportu Tatiany Siegel z Page Six Hollywood, Fincher starł się z Danem Linem - szefem działu filmowego Netfliksa. Tematem ich sporu był właśnie najnowszy film z Bradem Pittem w roli głównej.

REKLAMA
Brad Pitt - kadr z filmu "Dalsze perypetie Cliffa Bootha"

Fincher miał nie być zadowolony z tego, jak wyglądał efekt końcowy "Dalszych perypetii..." i naciskał na dogrywki. Potrzebował czasu oraz pieniędzy, by uzupełnić film o jego zdaniem brakujące rzeczy (co było najważniejszą przyczyną tego, że nie został pokazany na festiwalu w Cannes czy Wenecji). Trudno się dziwić, że o to prosił - zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jakie efekty miała jego praca dla Netfliksa, każdy przytomny decydent uznałby, że jest to osoba godna zaufania. Od Lina dostał zaledwie kilka dodatkowych dni zdjęć, co ograniczyło Fincherowi pole manewru.

Ograniczenia, które stawiał mu szef działu filmowego platformy, przesądziły o tym, że reżyser zdecydował się na odejście. W tym miejscu warto zauważyć, że poprzednie filmy Davida Finchera dla Netfliksa - "Mank" i "Zabójca" - były tworzone pod skrzydłami hojniejszego finansowo poprzednika Lina, Scotta Stubera. Nie ma wątpliwości co do tego, że "Dalsze perypetie Cliffa Bootha" są projektem drogim - jak przypomina World of Reel, same wynagrodzenia dla Finchera, Tarantino i Pitta wynoszą w sumie 80 milionów dolarów, budżet zaś - około 200 mln.

REKLAMA

Myślę jednak, że problem nie leży tam, a w osobie wspomnianego szefa działu filmowego, który chyba wziął sobie za cel zepsucie stosunków z każdym współpracującym reżyserem. Ten sam Dan Lin miał bowiem podpaść Benowi Affleckowi w trakcie procesu powstawania "Zwierząt", a także pokłócić się z Gretą Gerwig, do której "Narnii: Siostrzeńca czarodzieja" ma mieć "mnóstwo uwag". Patrząc na to, że za jego kadencji zredukowano o ponad połowę oryginalną produkcję filmów, trudno się dziwić, że to właśnie on stawia się w pozycji "kontrolera" od ograniczania kosztów.

"Dalsze perypetie Cliffa Bootha" trafią na Netfliksa 23 grudnia.

REKLAMA
Obserwuj nas w Google Discover

Czytaj więcej w Spider's Web:

Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA