REKLAMA

Mroczna baśń w CANAL+. To jeden z najmocniejszych polskich filmów od lat

Film Magnusa von Horna, który zdobył 11 nagród na festiwalu w Gdyni i otrzymał nominację do Oscara, można już oglądać w serwisie CANAL+. Można - a wręcz należy. Ta niesamowita, przejmująca, mroczna opowieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami to perła.

dziewczyna z igłą film co obejrzeć canal plus
REKLAMA

„Dziewczyna z igłą”, polsko-szwedzko-duńska koprodukcja, triumfowała na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, gdzie zdobyła aż 11 nagród - a później reprezentowała Danię w oscarowym wyścigu w kategorii najlepszy film międzynarodowy. Ostatecznie znalazła się wśród pięciu nominowanych produkcji. Teraz film mogą nadrobić również ci, którzy nie mieli okazji zobaczyć go na dużym ekranie. „Dziewczyna z igłą” jest już bowiem dostępna w serwisie CANAL+.

REKLAMA

Dziewczyna z igłą, czyli co obejrzeć w CANAL+ w ten weekend?

Akcja filmu przenosi nas do Kopenhagi tuż po zakończeniu I wojny światowej. Główną bohaterką jest Karoline (Vic Carmen Sonne), młoda szwaczka, która próbuje utrzymać się w trudnej powojennej rzeczywistości. Jej mąż zaginął na froncie, a ona sama ledwo wiąże koniec z końcem. Kiedy zachodzi w ciążę z właścicielem szwalni, w której pracuje, jej sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje. Pozbawiona pracy i perspektyw na lepsze życie kobieta zostaje pozostawiona sama sobie.

Wtedy na jej drodze pojawia się Dagmar (Trine Dyrholm), właścicielka sklepu ze słodyczami, która prowadzi również nieformalną agencję adopcyjną. Oferuje pomoc kobietom znajdującym się w podobnie dramatycznym położeniu, szukając rodzin dla ich niechcianych dzieci. Karoline postanawia skorzystać z jej propozycji, a później podejmuje u niej pracę. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że za pozornie dobroczynną działalnością Dagmar kryje się coś znacznie bardziej niepokojącego.

REKLAMA
dziewczyna z igłą film co obejrzeć canal plus

Dlaczego warto?

Historia przedstawiona przez von Horna jest luźno inspirowana prawdziwymi wydarzeniami i działalnością Dagmar Overbye, duńskiej dzieciobójczyni, która w latach 20. XX wieku mordowała noworodki powierzane jej przez matki szukające dla nich rodzin adopcyjnych.

W centrum opowieści pozostaje jednak przede wszystkim Karoline i jej walka o przetrwanie w świecie, który bezwzględnie obchodzi się z kobietami pozbawionymi pieniędzy, wsparcia i społecznego uprzywilejowania. Reżyser nie oszczędza ani swojej bohaterki, ani widzów. Kolejne dramatyczne wydarzenia sprawiają, że seans potrafi być naprawdę przytłaczający, ale jednocześnie trudno oderwać od niego wzrok. To kino, które wywołuje silne emocje i zostaje w głowie na długo po napisach końcowych.

REKLAMA

Kluczową rolę odgrywa również strona wizualna. Czarno-białe zdjęcia Michała Dymka nadają produkcji posępny, niemal surrealistyczny charakter. Industrialne przestrzenie, ciasne wnętrza i mroczne zakamarki łączą obraz Kopenhagi z niemieckim ekspresjonizmem. Całość przywodzi na myśl kino z początków XX wieku. Piękne to wszystko, ale i mroczne zarazem.

Dalej: obsada. Vic Carmen Sonne przekonująco oddaje rozpacz, bezradność i determinację Karoline, a Trine Dyrholm tworzy jedną z najbardziej niepokojących kreacji ostatnich lat. Jej Dagmar potrafi jednocześnie wzbudzać zaufanie i wywoływać dreszcze. Nic dziwnego, że aktorka została nagrodzona za tę rolę podczas festiwalu w Gdyni.

REKLAMA

Uprzedzam: „Dziewczyna z igłą” zdecydowanie nie jest filmem dla szerokiego grona odbiorców. To trudne, momentami brutalne i emocjonalnie wyczerpujące kino, które nie próbuje przypodobać się widzowi. Ale właśnie dlatego warto dać mu szansę. Magnus von Horn stworzył wyjątkowo sugestywną opowieść, w której historyczny dramat, społeczny komentarz i baśniowa atmosfera tworzą niezwykłą kompozycję. To taki film, do którego nie chcę wracać - ale cieszę się, że go obejrzałem. Zostanie ze mną na zawsze.

Czytaj więcej w Spider's Web:

Michał Jarecki
Redaktor

Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).

REKLAMA
REKLAMA