REKLAMA

Drzymalska czy Urzędowska? Porównujemy Izabele Łęckie z dwóch Lalek

Izabela Łęcka to postać, która w polskiej kulturze ma szczególne miejsce i znaczenie. Główna bohaterka "Lalki" Bolesława Prusa doczekała się aż dwóch wersji i to w ciągu jednego miesiąca. Która z aktorek wcielających się w Belę wypadła najlepiej?

lalka lecka porownanie aktorki
REKLAMA

Można powiedzieć, że każde pokolenie dostało swoją "Lalkę". Współcześni odbiorcy zostali jeszcze mocniej nagrodzeni, bowiem kultowa powieść, którą wielu przerabiało w szkołach na lekcjach polskiego, zyskała dwa nowe oblicza - w filmie, który od 30 września jest dostępny na ekranach kin, a także serialu Netfliksa, który trafił do serwisu kilka tygodni wcześniej. Jakie spojrzenia na postać Izabeli Łęckiej nam oferują obie produkcje?

REKLAMA

Izabela Łęcka - lalka czy emancypantka? Film i serial bardzo się różnią

Podobnie, jak w przypadku odtwórców roli Stanisława Wokulskiego, do ról Izabeli Łęckiej zaangażowano dwie młode aktorki, które obecnie cieszą się największą renomą na polskim rynku filmowym. Na wielkim ekranie możemy oglądać Kamilę Urzędowską, dla której to kolejna - po Jagnie w "Chłopach" - rola w odświeżonej wersji kultowego polskiego klasyka. Na małym zaś - Sandrę Drzymalską, którą w tym roku zobaczymy w roli polskiej divy, Violetty Villas, w poświęconym jej filmie biograficznym.

Z racji chronologii, najlepiej będzie zacząć od Drzymalskiej, która miała sposobność pokazania się publiczności jako pierwsza, w serialu Pawła Maślony. Zaprezentowała nam radykalnie odmienną wersję od tej, do której zdążono się przyzwyczaić. Izabela Łęcka z produkcji Netfliksa żywo zainteresowana jest emancypacyjnymi ideami, próbuje się zaangażować w działalność pisma kobiecego "Bluszcz". Trudno jednak uznawać ją za feministkę z krwi i kości - Beli przede wszystkim zależy na tym, by utrzymać swoje dotychczasowe życie w luksusie, złotą klatkę, która na skutek nietrafionych decyzji finansowych jej ojca, zaczyna się rozpadać.

Sandra Drzymalska i Kamila Urzędowska - odtwórczynie roli Izabeli Łęckiej w serialowej i filmowej "Lalce"

Jeśli chodzi zaś o jej relację z Wokulskim, Sandra Drzymalska idzie kierunkiem, który dobrze znamy i lubimy. W jej interpretacji Łęcka jest błyskotliwą, wygadaną, niebojącą się wyrażać swojego zdania oraz samodzielnego (i nierzadko odklejonego od rzeczywistości) myślenia, kobietą. Nawet biorąc pod uwagę to, że z Wokulskim zaczyna łączyć ją jakaś nieokreślona, niezrozumiana, rozpięta między pożądaniem a wrogością więź, koniec końców chodzi o to, by wycisnąć z niego, co się da, zwłaszcza finansowo. Aktorka zaprezentowała nam udaną, wyrazistą kreację, która może odbiega od schematu, ale zarazem nadaje bohaterce nowe konteksty i roztacza bardzo magnetyczną aurę.

W związku z powyższym, dla Kamili Urzędowskiej było to wyzwanie - nie tylko, by się udanie zaprezentować w roli, ale również, by się odróżnić od poprzedniczki. Myślę, że masowa publiczość miałby pokochać którąś z tych kreacji, będzie to właśnie ta filmowa. Izabela Łęcka w kinowej odsłonie to postać znacznie bliższa powieści, a także realiom świata przedstawionego. To dziewczyna, która ma swoje marzenia i przemyślenia, natomiast jest wyraźnie uwięziona w konwenansach, zwyczajach, które nie pozwalają jej dokonać własnych wyborów. Filmowa Bela jest poddawana ciągłej presji ze strony rodziny, zwłaszcza ciotek i ojca, którzy desperacko wręcz chcą, by ta wyszła za kogoś dobrze usytuowanego, kto mógłby ocalić ją od bycia starą panną, a rodzinny majątek - od upadku.

REKLAMA

Kamili Urzędowskiej wcielanie się w tę wersję Łęckiej wyszło naprawdę świetnie. Oprócz ogromnego uroku osobistego postaci, usprawiedliwiającego świecące się oczy filmowego Stanisława, świetnie wpisuje się tak naprawdę w clue "Lalki" - pokazuje swoją bohaterkę bez mydlenia oczu, jako bezradną w obliczu decyzji, które są podejmowane za jej plecami, rozdartą pomiędzy swoimi wygodami i luźnym traktowaniem spraw uczuciowych, a rodzącą się więzią z Wokulskim. Widać, że oboje czują między sobą chemię, ale na zupełnie innych płaszczyznach. Izabela widzi w swoim zalotniku mężczyznę dobrego, hojnego, interesującego, ale nie czuje do niego porównywalnego uczucia. Też jest bohaterką tragiczną - skazaną na los i brak decyzyjności, nieszczęśliwą miłość zaaranżowaną z góry.

Zarówno Sandra Drzymalska, jak i Kamila Urzędowska, wykonały ogromną aktorską robotę, by zaprezentować nam dwie, różne od siebie, a miejscami podobne, kreacje Izabeli Łęckiej. Minęło wystarczająco dużo czasu, by opowiedzieć historię tej postaci na nowo i w bardziej współczesnym kluczu, więc istnienie obu "Lalek" jest czymś naprawdę użytecznym.

Gdybym miał zdecydować, która interpretacja podbiła moje serce mocniej, uznałbym ten pojedynek za remisowy.

Drzymalska kapitalnie "sprzedała" nam bohaterkę odklejoną, intensywną emocjonalnie i coraz bardziej samoświadomą, zaś Urzędowska przedstawiła ją jako postać tragiczną, myślącą arystokratyczną mentalnością, ale zarazem zmuszoną do schowania swoich uczuć do kieszeni, pozbawioną sprawczości. To dwie świetne role, o których warto pamiętać.

Obserwuj nas w Google Discover
REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA