Choć na pierwszy rzut oka temat nowego filmu o Jamesie Bondzie nie "grzeje" tak mocno, jak można myśleć, wybór odtwórcy głównej roli jest jednym z najchętniej dyskutowanych elementów dyskusji. Choć jeszcze nie mamy oficjalnego potwierdzenia, wygląda na to, że znamy już nazwisko tego, który wcieli się w 007.

Powiem tak: trzeba się postarać, by w moich oczach wypaść jako James Bond lepiej, niż Pierce Brosnan. Ze wszystkich aktorów, którzy dotychczas wcielali się w najsłynniejszego szpiega na świecie, to właśnie Irlandczyk, moim skromnym zdaniem, zaproponował najciekawszą wersję tej postaci. Po tym, jak Daniel Craig oficjalnie zakończył swoją przygodę w tej roli, dyskusje na temat jego następcy rozpoczęły się niemal natychmiast. W ramach dyskusji przewinęło się wiele nazwisk, z czego kilka szczególnie często było dyskutowanych. Czy jesteśmy bliżej ogłoszenia tego, które faktycznie znajdzie się na liście obsady podpisane jako "James Bond"? Na to wygląda.
Kto będzie nowym Jamesem Bondem? Aktor miał zostać wybrany
W trakcie aktualnego procesu castingowego media rozpisywały się o sporej liczbie aktorów albo naprawdę orbitujących wokół roli Jamesa Bonda, albo wydających się najlepszymi możliwymi kandydatami. W doniesieniach nie padło na poważnie nigdy nazwisko mojego faworyta, czyli Josha O'Connora, ale inni zdolni aktorzy młodego pokolenia (bo w takich celują twórcy nowego filmu) znaleźli się na liście pretendentów. Sporo mówiło się chociażby o Callumie Turnerze, Paulu Mescalu, czy Harrisie Dickinsonie. Sytuacja wygląda jednak tak, że najprawdopodobniej żaden z wymienionych nie dostał tej roli.
W tym miejscu warto zaznaczyć, że nie doszło jeszcze do oficjalnego potwierdzenia tożsamości nowego odtwórcy roli Bonda. Informator z branży filmowej, Jeff Sneider, twierdzi jednak, że jesteśmy blisko momentu ogłoszenia nazwiska aktora, który sportretuje agenta 007. Według jego doniesień, podanych również przez serwis ComicBook, do finałowego etapu zdjęć mieli się dostać Jack Lowden ("Kulawe konie") oraz Jacob Elordi ("Frankenstein"). Sneider podał, że rola trafiła w ręce tego drugiego, co oznacza, że jeśli te doniesienia się potwierdzą, Jacob Elordi może zostać niebawem ogłoszony jako nowy James Bond.
Wybór Elordiego do roli Jamesa Bonda nie byłby czymś nadmiernie zaskakującym - 29-letni aktor od dawna pozostawał jednym z frontrunnerów w wyścigu. Koncepcją Denisa Villeneuve (reżysera) i Stevena Knighta (scenarzysty) jest obsadzenie w tej roli aktora młodszego, niż dotychczasowe wcielenia 007. Elordi wpisuje się w to wymaganie, a poza tym - ma już naprawdę bogate doświadczenie w branży filmowej, kilka udanych ról na koncie, niedawno otrzymał nominację do Oscara ("Frankenstein"). Umówmy się - ma również prezencję i urok osobisty, które są w pewien sposób konieczne, by oddać nieco uwodzicielski charakter kultowej postaci. Warto zaznaczyć również, że Jack Lowden, szkocki aktor, znany z roli Rivera Cartwrighta w "Kulawych koniach" (i przyszły odtwórca roli Darcy'ego w "Dumie i uprzedzeniu" Netfliksa) jest podobnie dobrym, intrygującym i utalentowanym kandydatem, który, gdyby wygrał casting, nie byłby złym wyborem - wręcz przeciwnie. Przewagą Elordiego jednak z pewnością jest rozpoznawalność.

Jeśli Jacob Elordi zostanie oficjalnie ogłoszony jako James Bond, będzie drugim w historii Australijczykiem, który zagrał tę postać. Jego poprzednikiem na tym "stanowisku" był George Lazenby, który zagrał 007 tylko w jednym filmie, "W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości" z 1969 roku - co ciekawe, od tamtego momentu żaden aktor spoza Wielkiej Brytanii nie zagrał głównej roli. Zakładając, że Elordi faktycznie będzie Bondem, pozostaje mu życzyć, by jego przygoda z tą rolą trwała znacznie dłużej.
Czytaj więcej:
- Polska Genialna Morgan leci do SkyShowtime. Poznajcie Genialną Dygant
- Dlaczego David Fincher odszedł z Netfliksa? Poszło o wyjątkowy film
- Serial Harry Potter może przebić filmy. Potter napadł na bank
- Kim jest Elizabeth Holmes? Sprawdź ten serial
- Najlepsze filmy Netflix Original. TOP 34 tytuły. Ranking
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.