To ciekawe, że czekaliśmy jakieś półtora roku, aż Netflix wreszcie w pełni spolszczy swój największy hit wszech czasów - numer jeden w oficjalnym rankingu najchętniej oglądanych filmów w historii.

W innych krajach tłumaczenie obejmowało całość. W Polsce od 20 czerwca ubiegłego roku „K-popowe łowczynie demonów” były dostępne z niepełnym dubbingiem - zdecydowano bowiem nie tłumaczyć piosenek. Dla większości odbiorców to decyzja zrozumiała i wręcz pożądana - w końcu to oryginalne wykonania tych kawałków przesądziły o ich spektakularnym sukcesie - o absurdalnej liczbie odsłuchań w sieci, o nagrodach (Oscar!), o emisji w stacjach radiowych, eventach karaoke, koncertach.
Ale mimo tego - dla części widzów było to zastanawiające. Cóż, najwyraźniej wreszcie postanowiono coś z tym zrobić.
K-popowe łowczynie demonów w pełni po polsku - wraz z piosenkami
Ci, którzy tolerują wyłącznie oryginał, wciąż mogą wybrać wersję z napisami. Miłośnicy kompletnego dubbingu natomiast mogą już obejrzeć całość w rodzimym języku - wraz z każdym hitowym kawałkiem. Katarzyna Kanabus, Adrianna Małecka i Zuzanna Saporzników - aktorki, które w polskiej wersji wcielają się w Rumi, Zoey i Mirę - profesjonalnie nagrały każdy z numerów. Co jednak ciekawe - bazują na... fanowskich tłumaczeniach. Teksty są w większości wzięte z youtube’owego coveru, swego czasu podbijającego internet.
Nie jest to, rzecz jasna, poziom oryginału, ale wyszło naprawdę nieźle. Część kawałków możecie sprawdzić w sieci, bez oglądania filmu, choć „K-popowe łowczynie” to perełka, która zasługuje na powtórny seans - do którego zachęcam.
Ta wspaniała animacja łączy świat koreańskiego popu, widowiskową akcję, komedię i fantasy. Głównymi bohaterkami są wspomniane Rumi, Mira i Zoey, członkinie popularnego zespołu Huntr/x. Dziewczyny wypełniają stadiony, zdobywają serca fanów i nagrywają kolejne hity, ale mają też drugie, dość nieoczywiste zajęcie: chronią ludzi przed demonami.
Za film odpowiadają Maggie Kang i Chris Appelhans, a produkcja od początku stawia na połączenie dynamicznej animacji, chwytliwych piosenek i historii o przyjaźni, tożsamości oraz akceptowaniu własnych słabości. I podlewa całość sosem koreańskich mitów i bogatej, kulturowej symboliki. Największą siłą całości fest jednak niewątpliwie muzyka, która nie stanowi jedynie dodatku do fabuły - napędza akcję, buduje tożsamość bohaterek, jest narzędziem do czynienia dobra.
Obraz stał się globalnym fenomenem i zdobył (zasłużone) Oscary za najlepszą animację i piosenkę oryginalną.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Dlaczego David Fincher odszedł z Netfliksa? Poszło o wyjątkowy serial
- Batman 2 zmienia reżysera. Matt Reeves rezygnuje
- Najlepsze filmy na jesień. Przeglądamy wspaniałe nowości
- Problematyczny utwór w zwiastunie Narnii. Reżyserka dokonała cudu
- Widzowie Prime Video w niebie, bo wróciło ulubione fantasy. Reacher pokonany
Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).