Na włoskiej ziemi trwa aktualnie jedno z najważniejszych filmowych wydarzeń każdego roku - festiwal w Wenecji. Filmy z różnych stron świata stają w szranki, by zawalczyć o uwagę krytyków, publiczności, ale też o nagrody. Wśród nich jest produkcja, za którą odpowiada Maciej Musiał i wiele wskazuje na to, że nie jest bez szans na zwycięstwo.

Mamy za sobą już dwa duże festiwale - początek roku upłynął pod znakiem kinowych spotkań w Berlinie, a całkiem niedawno twórcy z całego świata spotykali się w Cannes, by tam prezentować swoje najnowsze produkcje. To ważny moment w branżowym kalendarzu, także dlatego, że na owych festiwalach mają premierę nie tylko te filmy, które cieszą się uwagą mainstreamu i Hollywood. Niektóre tytuły, wzmocnione pozytywnym odbiorem, później trafiają do kin w ramach szerokiej dystrybucji. Dla nas najważniejsze są z pewnością polskie akcenty, a tych w 2026 roku na weneckim festiwalu nie zabrakło.
Możliwa miłość możliwym zwycięzcą festiwalu w Wenecji. To film Macieja Musiała
Do rozstrzygnięć festiwalu w Wenecji zostało jeszcze kilka dni - ostatni dzień wydarzenia przypada na sobotę 12 września. To wówczas powinniśmy poznać nazwiska twórców oraz tytuły filmów, które zostały wyróżnione najważniejszymi nagrodami, takimi jak Puchary Volpiego dla najlepszej roli męskiej i żeńskiej, nagrody za scenariusz, specjalne nagrody jury, a także Złoty Lew, który ostatnio trafił do "Father Mother Sister Brother" Jima Jarmuscha.
Jednym z filmów, które są określane jako poważni kandydaci do odbioru nagrody głównej, jest "Możliwa miłość" - dzieło koreańskiego reżysera Lee Chang-donga. To historia dwóch par: jedną z nich stanowi zwolniony z pracy robotnik Ho-seok oraz jego żona Mi-ok, a drugą - reżyserka filmowa, dokumentalistka Ye-ji i jej mąż, biznesmen Sang-woo. Twórczyni postanawia nakręcić film na temat zwolnień i chce przekonać Ho-seoka i Mi-ok, by zostali jego bohaterami. Polską publiczność ta produkcja powinna zainteresować m.in. dlatego, że jest ona częścią słynnego już projektu Macieja Musiała, polegającego na produkowaniu nowych interpretacji twórczości Krzysztofa Kieślowskiego.
Polski aktor, wraz ze zmarłym kilka miesięcy temu Krzysztofem Piesiewiczem, jest producentem wykonawczym "Możliwej miłości". Nie ma wątpliwości, że jeśli film Lee Chang-donga sięgnie po nagrodę (zwłaszcza tę najważniejszą) na festiwalu w Wenecji, to i dla Macieja Musiała będzie to sporym sukcesem. Tym bardziej, że pierwszy film firmujący jego projekt, "Historie równoległe" Asghara Farhadiego, spotkał się z dość brutalnym odbiorem na festiwalu w Cannes, a krytycy dość chóralnie uznali, że jest to rozczarowująca produkcja. Jest zatem spora szansa, by się odkuć i udowodnić, że, parafrazując klasyka, "warto było szaleć tak".
Trzeba jednak mieć na uwadze, że o ile "Możliwa miłość" rzeczywiście znajduje się w gronie faworytów do wyróźnień zachwyca krytyków (100% na Rotten Tomatoes, 93% na Metacritic), o tyle zdecydowanie nie może czuć się pewnie - ma bowiem silną konkurencję. O Złotego Lwa powalczy z pewnością "Dziki Koń Dziewięć", szpiegowska czarna komedia z Samem Rockwellem i fantastycznie ocenianym Johnem Malkovichem, nie bez szans powinien być również wyczekiwany "Primetime" z Robertem Pattinsonem w roli głównej, czy "Bunkier" - film Floriana Zellera ("Ojciec"), który opowiada o architekcie budującym tytułowe miejsce dla miliardera.
Ostatnia z wymienionych produkcji (w obsadzie której mamy m.in. Javiera Bardema, Penelope Cruz, Paula Dano i Patricka Schwarzeneggera), mimo dość podzielonych pierwszych opinii, niespodziewanie dołączyła do wyścigu, m.in. dzięki 15,5-minutowym oklaskom po premierze, co jest tegorocznym rekordem Wenecji. Już za kilka dni dowiemy się, kto wyjedzie z Włoch bogatszy o nagrody. Biorąc pod uwagę, że ostatnio Złoty Lew powędrował do amerykańskiego twórcy, kto wie, może w tym roku jury pod przewodnictwem Maggie Gyllenhaal skieruje swoją uwagę w inną stronę świata?
Czytaj więcej na Spider's Web:
- Nowy Matrix pod znakiem zapytania. Brakuje błogosławieństwa twórczyń
- Gal Gadot broni filmu, w którym jedyną prawdziwą rzeczą jest jej brak talentu
- Zamachowski ujawnił, kto powinien dubbingować Osła. Idealny wybór
- Parówka wygrywa. Oceny nowego odcinka Latarni mówią same za siebie
- Mięso, mąka i zaklęcie. Totalna magia 2 to odgrzewany kotlet
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.