REKLAMA

Głośna premiera w HBO Max. Body horror idealny na weekend

Z czym kojarzy się filmowy szyld "Mumia"? Z przygodą, faraonami, zagadkami, artefaktami, skarabeuszami włażącymi pod skórę i złymi demonami, które wstają z martwych, ponieważ chcą przejąć władzę nad światem. Na HBO Max właśnie trafiła produkcja, która jest od tej konwencji daleka, ale zarazem wystarczająca, by chcieć odwracać oczy.

mumia cronin hbo max
REKLAMA

Po trylogii z udziałem Brendana Frasera i Rachel Weisz, branie się za "Mumię" nie było zbyt częste. W zasadzie zrobiono to tylko raz i to "z użyciem" Toma Cruise'a oraz Russella Crowe'a. Efekt był jednak bardzo daleki od zadowalającego, zatem nikt specjalnie nie płakał ani się nie dziwił, gdy plany zbudowania na "Mumii" z 2017 okazały się kolosem na nogach z waty cukrowej. Lee Cronin, któremu już jedną słynną markę udało się odrodzić, wiedział, że musi zrobić to lepiej, niż poprzednik.

REKLAMA

Mumia z wizytą na HBO Max. Ta nowa, wcale nie gorsza

Charlie (Jack Reynor) i Larissa (Laia Costa) Cannonowie żyją razem ze swoimi dziećmi w Egipcie. Prowadzą raczej spokojne życie, powiedziałbym wręcz, że tradycyjne, jak na zamożne, młode małżeństwo. Spokój ducha i codzienności zostaje jednak przerwany, gdy córka Charliego i Larissy, Katie zostaje porwana przez tajemniczą kobietę. Po długich latach nieskutecznych poszukiwań wreszcie dochodzi do przełomu, a dziewczynka (Natalie Grace) zostaje odnaleziona. Jest jednak "mały" haczyk - dziewczynkę odnaleziono w wiekowym sarkofagu, a jakby tego było mało, przechodzi ona przerażającą przemianę. Sprawę bada detektyw Zaki (May Calamawy), choć z czasem okazuje się, że tego problemu nie da się rozwiązać jedynie za sprawą "oficjalnych" środków.

Lee Cronin, reżyser tego filmu, wcześniej dokonał reanimacji "Martwego zła", kultowej serii horrorów autorstwa Sama Raimiego. Uszanował jej dziedzictwo i nadał autorskiego pazura, dzięki czemu "Przebudzenie" (podtytuł tej produkcji) okazał się jednym z najlepszych horrorów 2023 roku. Ucieszyłem się na wieść, że to właśnie on robi nową "Mumię" i nie miałem wątpliwości, że postara się, by nadać jej wysoką jakość. Jasne, nie jest to film pozbawiony wad - bywa skrótowo, chaotycznie, a rozbicie historii na dwie strony (ta z Katie oraz z badającą jej sprawę w Egipcie Zaki) niekoniecznie pomaga w odbiorze całości. Cronin stawia na intensywny festiwal body horroru, w którym główną rolę odkrywają kości, rany, krew, powykręcane kończyny, płyny.

Menu absolutnie klasyczne, a dzięki inscenizatorskim zdolnościom Cronina, szczególnie robiące robotę. Łatwo poczuć na własnej skórze to, co się widzi na ekranie. Nie udałoby się to jednak, gdyby nie obsada. Natalie Grace, wcielająca się w Katie, od razu została obiektem porównań do Lindy Blair z "Egzorcysty". Dziewczyna radzi sobie wyśmienicie, a jej praca aktorska sprawiała, że za każdym razem, gdy oglądałem ją na ekranie, czułem ciary i dyskomfort. Jack Reynor i Laia Costa może nie zagrali tu ról życia, natomiast wcielenie się w pogrążonych w rozpaczy i zdezorientowanych rodziców wyszło im bardzo przyzwoicie, i co najważniejsze - autentycznie.

REKLAMA

W "Mumii: Filmie Lee Cronina" nie znajdziecie żadnego fanserwisu, odniesień czy easter eggów względem serii z Fraserem i Weisz. Reżyser postawił na własną wizję, zupełnie odmienną historię oraz klimat. Choć początkowo obawiałem się, że będziemy mieć do czynienia z generycznym horrorem, Cronin zafundował makabryczną, pełną grozy przygodę, z której da się być zadowolonym.

"Mumia: Film Lee Cronina" od 3 lipca w HBO Max.

REKLAMA

Więcej o HBO Max poczytasz na Spider's Web:

REKLAMA
Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA