Z owacjami i klaskaniem na festiwalach filmowych jest tak, że ich wpływ na werdykt bywa bardziej symboliczny, niż realny. Gdy widownia jednak potrafi to robić długo, wysyła sygnał - ten film ma w sobie wielką wartość. Wczorajszy wieczór był pod tym względem rekordowy.

W tym roku na włoską ziemię przyjechało sporo interesujących filmów z różnych stron świata. "Możliwa miłość" Lee Chang-donga, "Primetime" Lance'a Oppenheima, "Dziki Koń Dziewięć" Martina McDonagha, "Bunkier" Floriana Zellera, "Bucking Fastard" Wernera Herzoga czy "The Echo Chamber" Andrei Pallaoro. Każdy z nich wniósł do weneckiego wydarzenia coś innego, a niektóre z tych tytułów są wymieniane jako czołowi kandydaci do wyjechania z festiwalu ze Złotym Lwem, nagrodą główną. Do tego grona dołączył właśnie nowy film.
NAZA rozjechała wenecką publiczność. Tak długo nigdy nie gratulowano
Mowa o "NAZA" - dokumentalnej produkcji nakręconej wspólnie przez duet składający się z Yusufa Abrahama i Rachel Szor, twórców nagrodzonego w 2024 roku Oscarem filmu "Nie chcemy innej ziemi". Już w swoim poprzednim filmie, Abraham i Shor poruszyli kwestię krwawej przemocy, jaką wojska Izraela stosują na Palestyńczykach chcących zachować prawo do egzystencji swojej wioski, Masafer Yatta. Teraz wspomniana dwójka postanowiła podjąć temat ludobójstwa popełnianego przez rządzony ręką Benjamina Netanjahu kraj, z innej strony.
Słowo zawarte w tytule, NAZA, to wojskowy akronim używany przez izraelskie siły zbrojne do określenia spodziewanych ofiar śmiertelnych wśród ludności cywilnej w wyniku ataku. Film Abrahama i Szor ujawnia działanie systemu, który stoi za eksterminacją palestyńskiej ludności. Podstawą do nakręcenia "NAZA" były materiały ujawnione przez media: izraelskie +972 Magazine, Local Call oraz The Guardian.
Choć na tym etapie jeszcze nie wiemy, kto zwycięży w Wenecji (wyniki poznamy jutro), "NAZA" niewątpliwie zwróciła na siebie uwagę widowni - nie tylko wstrząsającym tematem, ale również, jak możemy przypuszczać, znakomitym wykonaniem od strony filmowej. 80-minutowy dokument otrzymał od krytyków na serwisie Rotten Tomatoes uśrednioną ocenę 100% (na ten moment z 14 recenzji). Co w kontekście festiwalu istotne, owacje na stojąco po pokazie filmu Abrahama i Szor były rekordowo długie - wyniosły bowiem ok. 25 minut (niektóre źródła podają też 24,5 min). To absolutny rekord, a co ciekawe, dotychczasowym liderem w tej materii był inny film opowiadający o izraelskich zbrodniach - ubiegłoroczny "Głos Hind Rajab" Kaouter Ben Hanii, który wówczas widzowie w Wenecji oklaskiwali przez 22 minuty.
Na ten moment nie wiadomo, kiedy film mógłby doczekać się szerokiej dystrybucji. w tym w Polsce. Jest jednak pewne, że Wenecja zyskała kolejnego silnego kandydata do wygrania festiwalu, a świat - kolejny dowód na to, że kino nie zatraciło umiejętności sprawnego opowiadania o tym, co ważne i trudne. X Muza często pełni funkcję polegającą na przypominaniu nam o zbrodniach, które dzieją się z dala od naszej codzienności, a "NAZA" niewątpliwie jest reprezentantem tego nurtu.
Czytaj więcej na Spider's Web:
- Pionek mną wstrząsnął. Nie zapomnę tej genialnej roli. Recenzja
- Reklamy Lalki Netfliksa wkurzyły widzów. Ja uchylam kaszkiet z szacunkiem
- Zamachowski ujawnił, kto powinien dubbingować Osła. Idealny wybór
- Parówka wygrywa. Oceny nowego odcinka Latarni mówią same za siebie
- Mięso, mąka i zaklęcie. Totalna magia 2 to odgrzewany kotlet
zdjęcie pochodzi z zapisu konferencji prasowej twórców filmu, autorstwa DRM News
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.