Kilka miesięcy temu potencjalna transakcja na linii Netflix-Warner Bros. była jednym z najgorętszych wydarzeń współczesnej popkultury. Ostatecznie do niej nie doszło, ale nie oznacza to, że Netflix porzuca mocarstwowe plany. Teraz ma na oku inne studio.

Streamingowy gigant długo walczył o przejęcie Warner Bros. Zarządzana przez Teda Sarandosa, czerwono-czarna firma od dawna pozycjonuje się jako gracz raczej sceptyczny wobec kinowych premier, organizujący je w drodze wyjątków. To była jedna z najmocniej podnoszonych przez opinię publiczną kwestii w momencie boju o władzę nad Warner Bros., bowiem studio to, zwłaszcza ostatnio, zaliczyło kapitalną passę, jeśli chodzi o oryginalne produkcje z premierą na wielkim ekranie ("Grzesznicy", "Zniknięcia", "Jedna bitwa po drugiej"). Netflix jest jednym z ciekawszych przypadków - z jednej strony współpracuje z wieloma wybitnymi reżyserami kinowymi (Del Toro, Scorsese), z drugiej ma alergię na wielkie sale wypełnione ludźmi, którzy wspólnie przeżywają filmowe doświadczenia.
Netflix ma nowe plany. Chce kupić inne studio
Finalnie WB trafiło w ręce Paramountu, a wielka fuzja zbliża się coraz większymi krokami. Netflix dość długo lizał rany po przegranej batalii, a od momentu przegranej ze studiem Davida Ellisona było dość cicho o kolejnych biznesowych planach platformy. Wygląda na to, że wraca ona do gry i tym razem bierze na celownik gracza, którego kupno może być znacznie łatwiejszym rozwiązaniem niż mocowanie się o Warner Bros.
Serwis World of Reel poinformował bowiem, że Netflix poważnie rozważa przejęcie Lionsgate Studios. Według doniesień portalu, do oficjalnego złożenia oferty jeszcze nie doszło, natomiast platforma wyraża zainteresowanie wykonaniem takiego ruchu. Podobno streamingowy gigant nie jest jedynym kandydatem na nabywcę, natomiast jest uznawany za najpoważniejszego. Lionsgate ma być gotowe na sprzedaż od około dwóch lat, kiedy to poniosło serię filmowych porażek w postaci m.in. "Kruka", "Borderlands" czy "Megalopolis". W ostatnich latach niewątpliwie udało się podreperować finanse - to właśnie z Lionsgate wyszedł m.in. zarabiający gigantyczne pieniądze "Michael", czy też dochodowa "Pomoc domowa".
Wraz z kupnem Lionsgate, Netflix zyskałby władzę nad franczyzami, do których prawa ma to studio. Myślę, że to byłaby dla "czerwono-czarnych" naprawdę dobra okazja - pod skrzydłami Lionsgate są bowiem m.in. "Igrzyska śmierci", "John Wick" "Piła", "Zmierzch", czy "Iluzja". To tytuły znane, lubiane, a co ważne w przypadku Netfliksa - o szerokim potencjale do wyciskania z niego wszystkich soków. Wygląda na to, że platforma wraca do gry, ale tym razem mierzy w bardziej prawdopodobne cele.
Więcej o Netfliksie poczytasz na Spider's Web:
- Ilu widzów zarywa nocki, żeby obejrzeć serial? Zaskakujące wyniki Netfliksa
- Zagraniczni użytkownicy mają obsesję na punkcie polskiego kryminału. Jest niesamowity
- Lepszego serialu policyjnego użytkownicy Netfliksa nie widzieli. Nie odchodzą od ekranu
- Kultowy serial zniknął ze streamingu. Odnalazł się na Netfliksie
- Nowy serial akcji przykleił użytkowników Netfliksa do ekranu. Oglądają na raz
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.