REKLAMA

Matt Damon doświadczył trudów Odyseusza. Nolan nie miał litości

Zamiłowanie Christophera Nolana do efektów praktycznych i jak najbardziej realistycznego oddania rzeczywistości na planie „Odysei” osiągnęło apogeum. Przywiązanie do masztu statku na otwartym morzu? Matt Damon musiał tego doświadczyć.

odyseja film efekty praktyczne matt damon christopher nolan
REKLAMA

Chirstopherowi Nolanowi można wiele zarzucić, ale nie brakuje też powodów, by go szanować. To twórca z wizją, skrupulatny, łączący blockbusterowy rozmach z autorskim sznytem. Podczas gdy rozmaici filmowcy chętnie sięgają po możliwości oferowane przez CGI czy generatywną sztuczną inteligencję, Brytyjczyk stawia na realizm i efekty praktyczne, których jest olbrzymim fanem. Przyczyn ich wyższości nad grafiką komputerową nie muszę chyba nikomu wyjaśniać - chętnie natomiast raz jeszcze pochwalę Nolana za to, że w przypadku adaptacji dzieła, które aż się o CGI prosi, postanowił wznieść swą praktyczną filozofię na jeszcze wyższy poziom.

Imponujące, a jakże.

REKLAMA

Odyseja: Matt Damon o bezwzględnej skrupulatności Christophera Nolana

Chris niczego nie udaje. Wszystko jest prawdziwe. Wszystko, na co reagujesz przed kamerą, zostało stworzone po to, by wywołać autentyczną, instynktowną ludzką reakcję 

- powiedział Tom Holland w rozmowie z GQ. Aktor wciela się w Telemacha, syna Odyseusza.

Podobne spostrzeżenie miał również Robert Pattinson, który gra jednego z zalotników starających się zdobyć względy Penelopy (Anne Hathaway) podczas nieobecności jej męża. Gwiazdor przywołał sytuację z planu, gdy jego bohater miał zareagować na głośny dźwięk dochodzący z oddali:

Niczego nie widziałem poza kamerą i zapytałem o to Chrisa, bo miałem zareagować na jakiś hałas. Mówię więc: „Puścicie ten dźwięk? Gdzie mam patrzeć?”. A on na to: „Nie, nie. Damon to zrobi”. Matt i Anne odgrywali całą scenę jakieś sześćdziesiąt metrów ode mnie, a ja nawet ich nie widziałem. Matt po prostu chodził i mówił swoje kwestie tylko po to, żeby na końcu kopnąć miskę. To było kompletnie szalone.

REKLAMA

Jak się jednak okazuje, to właśnie Matt Damon, filmowy Odyseusz i główny bohater, doświadczył najbardziej niezwykłych (i odrobinę... niekomfortowych) przygód na planie. Przykładowo: możecie kojarzyć jedną z najbardziej znanych scen z „Odysei”, w której Odyseusz zostaje przywiązany do masztu własnego statku, by dzięki temu oprzeć się zgubnemu śpiewowi Syren. Jako że jest to film Christophera Nolana, tego typu wydarzenia musiały zostać pokazane możliwie najwiarygodniej. 

– Chris zapisuje wszystko w scenariuszu. Nie ma żadnych tajemnic. Jeśli przeczytasz scenariusz i pracujesz przy filmie, dokładnie wiesz, co będziesz robić danego dnia, bo wszystko jest opisane bardzo klarownie. Jeśli więc w historii pojawiają się Syreny... To część opowieści. Odyseusz zostaje przywiązany do masztu i przechodzi piekielny kryzys egzystencjalny. I właśnie to zrobisz. Będziesz na otwartym morzu, na prawdziwym statku, przywiązany do prawdziwego masztu - to naprawdę się wydarzy.

Dla aktora jest to coś wspaniałego, bo dokładnie wiesz, do czego się przygotować.

Jak sam Nolan zdradził w rozmowie z Esquire w listopadzie 2025 r., ekipa rzeczywiście spędziła cztery miesiące kręcąc zdjęcia na otwartym morzu. Wygląda na to, że w którymś momencie tego okresu Matt Damon faktycznie był przywiązany do masztu prawdziwego statku, wrzeszcząc do członków załogi, by go uwolnili - dokładnie tak jak Odyseusz w eposie Homera. No cóż - Nolan nie znosi półśrodków.

ODYSEJA trafi do kin już 17 lipca 2026 r.

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-06-03T10:34:17+02:00
Aktualizacja: 2026-06-03T09:51:50+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T17:19:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T16:41:05+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T13:04:22+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T11:38:16+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T11:26:45+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T09:50:35+02:00
Aktualizacja: 2026-06-02T09:10:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-01T18:39:44+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA