Prime Video ma ostatnio naprawdę płodne miesiące - oprócz kolejnego sezonu "Reachera", platforma wypuściła pierwszy sezon spin-offu tego serialu. Platforma poszła jednak o krok dalej, tym samym rozwiewając wątpliwości, co do przyszłości uniwersum.

4. sezon serialu obfitował w intensywną akcję, pościgi, intrygi i walki. W ramach fabuły Jack Reacher (Alan Ritchson) prowadzi śledztwo ws. samobójczej śmierci Anny Merrick - tajemniczej kobiety, która na jego oczach, w metrze, odebrała sobie życie. Główny bohater nie zamierza odpuścić sprawy i chce ją wyjaśnić, zwłaszcza, że wokół tego zdarzenia pojawia się coraz więcej znaków zapytania. Reacher zawiera sojusz z bratem kobiety, Jacobem (Christopher Rodriguez Marquette) i ambitną panią detektyw Tamarą Green (Sydelle Noel). Śledztwo zaprowadza ich w dość skomplikowane rejony, bowiem w sprawę zamieszany jest ubiegający się o urząd prezydenta USA kongresmen John Sampson (Marc Blucas), a także tajemnicza femme fatale z Indonezji, Lila Hoth (Agnez Mo).
Reacher ma mocne tempo. Nie żegnamy się z serialem
Zwykle proces odnawiania serialu na kolejne sezony ma złożone oblicze. Z jednej strony ważne są oczywiście pomysły na dalszy rozwój fabuły, kierunki, w których opowiadana przez twórców historia powinna podążać. Z drugiej - informacje, czy w ogóle jest na to popyt. Oglądalność, odbiór - to wszystko liczby, statystyki, które również mają znaczenie, dają znak, czy kontynuowanie określonego serialu jest strzałem w dziesiątkę i pójściem zgodnie z nurtem, czy "reanimowaniem trupa", byleby zarobić na siłowo wzbudzanej nostalgii.
W przypadku "Reachera" raczej trudno mówić o nostalgii, no chyba, że za efektownym "kinem kopanym". Serial jest dość młody, oferuje świeże podejście, jest ciekawszy niż filmy z Tomem Cruisem, innymi słowy - od czterech lat stanowi absolutną podstawę oferty Prime Video, służy i jako wciągająca, szpiegowsko-polityczna opowieść, i jako przestrzeń do spektakularnych łomotów, które tytułowy bohater spuszcza swoim wrogom. Dodając do tego jego nieniknącą popularność, to samograj, który z pewnością doczeka się jeszcze wielu sezonów. Platforma streamingowa Amazona przeszła samą siebie - po raz pierwszy w historii, w trakcie jednego roku, doszło do przedłużenia serialu na aż dwa sezony.

To prosta wiadomość wysłana do fanów "Reachera" - jest pewne, że doczekamy się przynajmniej 5. i 6. sezonu tej produkcji. Trudno uznawać tę decyzję za zaskoczenie, tym bardziej, że poza wysokimi słupkami oglądalności (66 milionów widzów na całym świecie w ciągu pierwszych 28 dni emisji w Prime Video to nie lada wynik), dorobek literacki Lee Childa pozwala na przypuszczenia, że i na tym może się nie skończyć - aktualnie seria powieści o Jacku Reacherze liczy sobie równo 31 książek. Nie spodziewam się, że Alan Ritchson będzie grał w serialu do emerytury, ale przynajmniej ma materiał, z którego może czerpać.
Zdjęcia do 5. sezonu "Reachera" ruszyły pod koniec lipca - jak wiadomo, Nick Santora, showrunner serialu zaadaptuje "Zmuś mnie", dwudziestą powieść z serii, wydaną w 2015 roku. Co do szóstej odsłony, na ten moment wciąż nie wiadomo, co będzie materiałem źródłowym dla jej fabuły. Jedno jest pewne - uniwersum oparte o postać byłego wojskowego jest kopalnią potencjału i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie Prime Video przestało ją eksplorować. Trzymam za to kciuki, zwłaszcza, że 4. sezon był na razie najlepszym spośród wszystkich. Poprzeczka dla następnych jest postawiona wysoko.
Więcej o Prime Video poczytasz na Spider's Web:
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.