REKLAMA

Dlaczego smoczyca Vhagar porzuciła Aemonda? Fani Rodu Smoka mają wątpliwości

W piątym odcinku 3. sezonu „Rodu Smoka” wydarzyło się... sporo. Jednym z najbardziej intrygujących elementów odcinka okazało się zniknięcie smoczycy Vhagar, która najwyraźniej opuściła swojego rannego jeźdźca, Aemonda. Fani zastanawiają się: dlaczego?

ród smoka vhagar aemond s03e05

Przypomnijmy: młody Aemond związał się z Vhagar - najstarszym i największym żyjącym smokiem, ostatnim z tych, które brały udział w Podboju Aegona - jakiś czas po tym, jak jego starsze rodzeństwo zdobyło własne bestie. Przed laty wdał się w bójkę z siostrzeńcem, Jacaerysem Velaryonem - wówczas Lucerys chwycił sztylet i przeciął Aemondowi twarz, aby ratować brata. Tej samej nocy Aemond zdobył Vhagar.
 
Jak wielokrotnie podkreślano w uniwersum „Gry o tron”, smok pozostaje związany ze swoim jeźdźcem aż do jego śmierci. Dopiero wtedy może zaakceptować nowego. Aemond jednak nie umarł - przynajmniej jak na razie. Dlaczego zatem Vhagar odleciała? Moim zdaniem odpowiedź nasuwa się sama, jednak liczne zapytania w mediach społecznościowych sugerują, że może mi się tak tylko wydawać.

Ród Smoka, sezon 3., odc. 5 - dlaczego Vhagar opuściła Aemonda?

W dotychczasowym kanonie „Gry o tron” próżno szukać choć jednego przykładu, by smok - niezależnie od swojego charakteru - po prostu porzucił jeźdźca w chwili kryzysu. Najbliższym odpowiednikiem jest sytuacja z samego „Rodu Smoka”, będąca jednocześnie jedną z największych zmian względem książkowego oryginału, czyli „Ognia i krwi” George'a R.R. Martina. Tyle że tam to człowiek porzucił smoka, a nie odwrotnie.

W 1. sezonie Laenor Velaryon sfingował własną śmierć i uciekł z ukochanym. W książce Laenor rzeczywiście ginie, dzięki czemu jego smok - Morski Dym - może później związać się z nowym jeźdźcem, czyli Addamem z Hull. Serial pozostawił jednak Laenora przy życiu, a mimo to bestia zaakceptowała nowego jeźdźca, obchodząc w ten sposób zasady ustanowione przez Martina. Skoro jednak smoka i jeźdźca łączy wyjątkowo silna więź, czy zatem Morski Dym nie powinien wyczuć, że Laenor nadal żyje? Czy dla smoka porzucenie oznacza to samo co śmierć? Serial nigdy nie odpowiedział jednoznacznie na to pytanie, ale chyba można tak założyć (chyba że - jak sugerują niektórzy fani - Laenor zmarł poza ekranem).

Być może próby zrozumienia motywacji smoków są z góry skazane na niepowodzenie - i serial chce to podkreślić.

Mimo wszystko zachowanie Vhagar zastanawia wielu fanów. Porzucenie Aemonda jeszcze bardziej złamało psychicznie młodego Targaryena, którego umysł wydaje się równie poraniony jak ciało. „Bez niej jestem nikim”, mówi z rozpaczą do Alys.

Tymczasem smoczyca zostawia po sobie zgliszcza, przez co zarówno Czarni, jak i Zieloni są przekonani, że Aemond sieje spustoszenie w Dorzeczu - Criston Cole i Ormund Hightower zachodzą w głowę, dlaczego nie pojawia się tam, gdzie miał wesprzeć ich wojska. W „Ogniu i krwi” Aemond i Vhagar wspólnie pustoszą Dorzecze. Jak dotąd serial pokazuje jednak, że tym razem Vhagar robi to samodzielnie, z własnej woli, podczas gdy Aemond przez cały ten czas leży w gorączce w Harrenhal. Sam motyw jego rany i opieki Alys jest zresztą inwencją scenarzystów.

Być może sprawa jest prostsza, niż się wydaje. Zastanówmy się: jeśli smoczy jeździec jest unieruchomiony, a w pobliżu nie ma strażników smoków, którzy mogliby zadbać o zwierzę, co w takim razie dzieje się z bestią? Przecież nie będzie tkwiła w miejscu, umierając z głodu. Być może to zupełnie naturalne, że w takim przypadku odlatuje w poszukiwaniu pożywienia.

Jak przytomnie zauważają użytkownicy Reddita:

Caraxes i armia prawdopodobnie wyjadły większość zapasów żywności wokół Harrenhal. Nawet gdyby tak nie było, Vhagar i tak bardzo szybko wszystko by zjadła. Bez rodu Strongów i ludzi zdolnych do walki zostało tam właściwie tylko kilku bezradnych mieszkańców - chłopak zajmujący się końmi, niewidomy ubijający masło i Alys. Zwierzęta gospodarskie zostały zjedzone, skradzione albo uciekły. Nie zapominajmy też o blokadzie, która sprawia, że każdy korzysta z tego, co jeszcze zostało, zanim pożre to smok albo wróg.

Musi coś jeść. Sparaliżowany Aemond nie jest w stanie jej nakarmić.

Założyłem po prostu, że Vhagar wróci, gdy Aemond będzie jej potrzebował.

Gdyby smoki nigdy nie odlatywały, nie byłoby potrzeby trzymać ich w Smoczej Jamie.

Pewnie dlatego, że smok tej wielkości potrzebuje ogromnych ilości jedzenia. Naprawdę ogromnych.

Przelecenie stu mil, żeby zjeść kilka owiec i garstkę wieśniaków, może wydawać się daleką wyprawą dla człowieka, ale dla Vhagar to jak przejście na drugą stronę ulicy.

Przestańcie być nadopiekuńczymi rodzicami. Dajcie dziewczynie pożyć. Aemond dosłownie nie może wstać z łóżka.

Naprawdę mam już dość ludzi, którzy myślą, że to „Jak wytresować smoka”. W świecie „Pieśni Lodu i Ognia” smok nie jest zwierzątkiem domowym.

Wkrótce dowiemy się, czy nasze założenia są słuszne.

Czytaj więcej o RODZIE SMOKA w Spider's Web:

Michał Jarecki
Redaktor

Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).