REKLAMA

Nie wierzyłam, że to będzie tak dobre. Rozważna i romantyczna - recenzja

Miało być inaczej. Spodziewałam się, że nowa "Rozważna i romantyczna" będzie po prostu kolejną wizualnie piękną adaptacją powieści Jane Austen, o której prędko zapomnę. Tymczasem film wzbudził we mnie emocje, których się nie spodziewałam - gromki śmiech, ścisk w gardle, a nawet chwilową irytację. Wszystko za sprawą tego, że bohaterki zostały w końcu wyswobodzone ze sztywnych ram i mogły odetchnąć, nie wychodząc przy tym ani z konwencji książkowych postaci, ani swojej epoki. To coś, czego w kultowym filmie mi zabrakło.

OCENA :
7/10
rozwazna i romantyczna recenzja 2026 film jane austen
REKLAMA

Powieść "Rozważna i romantyczna" autorstwa Jane Austen została wydana w 1811 r. Pierwszej adaptacji doczekała się w 1971 r., a kolejnej - dekadę później. Obie produkcje były serialami BBC i jeszcze wtedy nikt nie myślał o stworzeniu wielkiej kinowej ekranizacji. Było to zbyt ryzykowne i skomplikowane, biorąc pod uwagę koszty scenografii i sam gatunek kostiumowy, który nie wszystkich przyciągnąłby do kin. Problem został rozwiązany w latach 90., kiedy producentka Lindsay Doran zatrudniła Emmę Thompson do napisania scenariusza "Rozważnej i romantycznej". Po kilku latach pracy nad skryptem Ang Lee stanął za kamerą produkcji, w którą została zaangażowana brytyjska śmietanka - obok Thompson w obsadzie znaleźli się Kate Winslet, Hugh Grant czy Alan Rickman. Thompson została nawet nagrodzona Oscarem za najlepszy scenariusz adaptowany, co pokazało, że historia Austen jest przez widzów pożądana.

REKLAMA

Teraz, ponad 30 lat później, o powieści Austen ponownie jest głośno za sprawą najnowszej adaptacji w reżyserii Georgii Oakley i na podstawie scenariusza Diany Reid oraz Sylvii Brindis. Szczerze mówiąc, do nowej "Rozważnej i romantycznej" podeszłam z rezerwą, bo po co upiększać ideał? Adaptacja Lee była przecież czymś, co właściwie zaspokoiło oczekiwania miłośników filmów kostiumowych. Teraz, kiedy obejrzałam zarówno współczesną ekranizację, a następnie klasyk z 1995 r., wiem, że się myliłam. Nie spodziewałam się jednak, że Oakley zaserwuje coś tak poruszającego, że z bijącym sercem będę myśleć o płomiennej miłości łączącej głównych bohaterów.

Rozważna i romantyczna - recenzja adaptacji powieści Jane Austen w reżyserii Georgii Oakley

"Rozważna i romantyczna" rozpoczyna się przykrą informacją o śmierci pana Dashwooda. Głowa rodziny umiera, pozostawiając panią Dashwood (Caitríona Balfe) oraz swoje córki w trudnej sytuacji finansowej. Kiedy cały spadek zostaje przejęty przez Johna Dashwooda (Tom Brooke), syna mężczyzny z pierwszego małżeństwa, kobiety są zmuszone do opuszczenia swojego dotychczasowego miejsca zamieszkania. Pani Jennings (Fiona Shaw), daleka krewna rodziny Dahswoodów, proponuje im nabycie wiejskiej posiadłości w hrabstwie Devon w okazyjnej cenie, a matka i jej córki przystają na tę propozycję.

REKLAMA

Podczas gdy najmłodsza Margaret (Bodhi Rae Breathnach) nie widzi w tej przeprowadzce przeszkód, tak jej starszą i rozważną siostrę Elinor (Daisy Edgar-Jones) ogarnia smutek. Dziewczyna zostawiła swoje serce w poprzednim domu, gdzie poznała Edwarda Ferrarsa (George MacKay). Nawiązała z nim więź i teraz nie może przestać o nim myśleć, żywiąc nadzieję, że mężczyzna wkrótce się jej oświadczy. Tymczasem Marianne (Esme Creed-Miles) przypadkiem poznaje Johna Willoughby'ego (Frank Dillane), w którym zakochuje się bez pamięci. Zauroczona dziewczyna ani myśli spoglądać na innych mężczyzn bez pasji, takich jak pułkownik Brandon (Herbert Nordrum).

Daisy Edgar-Jones jako Elinor i George MacKay jako Edward Ferrars. Kadr z filmu "Rozważna i romantyczna"

Obie siostry mają odmienne charaktery i zupełnie inne poglądy na miłość. Elinor jest tą rozważną, która nie zamierza ujawniać swoich emocji, dopóki nie będzie miała pewności co do zamiarów swojego wybranka, kierując się przede wszystkim rozumem. Marianne to z kolei lekkoduch i romantyczna dusza, która zaczytuje się w klasycznej literaturze, marząc o płomiennym romansie. Mimo różnic w charakterach, obie oddałyby za siebie życie, co zostało pokazane na ekranie przepięknie. Relację Elinor i Marianne doskonale dopełnia obecność wesołej i dowcipnej Margaret (swoją drogą, nie rozumiem, jak w jednej z poprzednich adaptacji można było z tej siostry zrezygnować), a także kochającej matki, która również dbała o ciepło w swojej rodzinie. Każda z aktorek dołożyła swoją cegiełkę do tego, by na ekranie zbudować pełną miłości i siostrzeństwa relację.

REKLAMA

"Rozważna i romantyczna" za 1995 r. była nakręcona w sposób zachowawczy. Zachwycała scenografią, błyskotliwymi dialogami Austen zaadaptowany pod film przez Thompson i gwiazdorską obsadą, lecz zabrakło jej życia. Statyczna produkcja była zamknięta w sztywnych ramach, przez co oglądało się ją jak sztukę teatralną. Tymczasem Oakley pozwoliła sobie na rozluźnienie gorsetów sióstr Dashwood, dzięki czemu mogły one oddychać pełną piersią. Z tego powodu nawet rozważna Elinor mogła pokazać dużo więcej emocji, co Edgar-Jones satysfakcjonująco wykorzystała, a Breathnach w roli psotnej Margaret dała widzom pretekst do wybuchania gromkim śmiechem. Najgorzej z tej trójki wypadła niestety Creed-Miles w roli Marianne, która moim zdaniem została zbyt uwspółcześniona i moje oczy cierpiały na widok jej niechlujnych fryzur.

Esme Creed-Miles jako Marianne. Kadr z filmu "Rozważna i romantyczna"

Gdybym miała wybrać bohaterkę, która najbardziej zapadła mi w pamięć, to byłaby to pani Jennings. Shaw zagrała tę charyzmatyczną postać wybitnie. Za każdym razem, kiedy pojawiała się na ekranie, nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Pani Jennings, podobnie jak Margaret, pozwalała widzom odetchnąć od romantycznych i wzniosłych scen, choć i tak sądzę, że na przesadny patos w tym filmie nie można narzekać. Bohaterki nie wychodziły z konwencji, wciąż zostały zachowane zasady epoki i styl wypowiedzi, ale Oakley podeszła do produkcji z dużym luzem. W niektórych aż z za dużym, jak w przypadku wspomnianej już Marianne czy bardzo uwspółcześnionego tańca na balu (nadal czuję ciarki żenady, kiedy sobie o tym pomyślę).

REKLAMA

"Rozważna i romantyczna" nie była tą produkcją na mojej liście, którą planowałam obejrzeć z ekscytacją. Nie nastawiałam się ani na coś wybitnie dobrego, ani na współczesnego potworka, który najpierw zwabi fanów filmów kostiumowych do kina, a następnie sprawi, że będą musieli włączyć sobie poprzednią adaptację, by ukoić nerwy. Niespodziewanie dla mnie okazało się, że "Rozważna i romantyczna" z szacunkiem podeszła do pierwowzoru literackiego, wrzucając gdzieniegdzie smaczki, które wypełniły pustkę po starszej ekranizacji, czyniąc nową "Rozważną i romantyczną" bardziej żywą, barwną i dynamiczną. Oakley obudziła w mnie emocje, które są ze mną do teraz i wiem, że gdy opadną, z przyjemnością wrócę do jej produkcji.

Obserwuj nas w Google Discover

Czytaj więcej w Spider's Web:

Anna Bortniak
Redaktor

Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.

REKLAMA
REKLAMA