Seks, sport i pogoda - o tym chcieli czytać Brytyjczycy, jednak żadna gazeta pod koniec lat 60. nie mogła im tego zaoferować. Wtem na scenę medialną wkroczył Rupert Murdoch, który kupił tytuł "The Sun" i wraz ze swoim zespołem pod wodzą Larry'ego Lamba doprowadził do rewolucji. Burzliwy czas na rynku prasy został ukazany w filmie "Tabloid".

Każdy student dziennikarstwa wie, kim jest Rupert Murdoch. Amerykański magnat i jeden z najbogatszych osób na świecie posiada taką ilość wydawnictw międzynarodowych, która niejednego przyprawiłaby o ból głowy. Jedno, drugie, trzecie... Tak, to z pewnością godne podziwu, że chłopak z australijskiego Melbourne wszedł na rynek prasy w wieku 21 lat, przejmując prowadzenie małej gazety po swoim ojcu, a obecnie jest właścicielem firmy News Corp, która ma pod sobą takie tytuły jak "The Times", "The Daily Telegraph", "The Wall Street Journal" czy "The New York Post". Życiorys Murdocha jest tak bogaty, że z pewnością mógłby zainteresować niejednego widza. Danny Boyle na szczęście nie wpadł na ten pomysł i zamiast eksplorować całe życie medialnego magnata postanowił skupić się na jednym wydarzeniu, które zmieniło oblicze rynku prasowego na świecie. Mowa, rzecz jasna, o zakupie "The Sun".
Gazeta "The Sun" ukazała się w 1964 r. w formacie broadsheet. Była zatem gazetą dużego formatu, która kojarzyła się z artykułami wyższej jakości. Początkowo rzeczywiście cieszyła się zainteresowaniem czytelników, jednak z czasem jej sprzedaż spadła i tytuł zaczął przynosić gigantyczne straty. Szansę w podupadającym tytule zauważył Murdoch, który w tamtym czasie był już właścicielem jednego dziennika sensacyjnego. Było to dla niego dosyć problematyczne, ponieważ gazetę drukowano tylko w niedzielę, dlatego maszyny drukarskie przez pozostałą część tygodnia nie pracowały. W "The Sun" dostrzegł szansę na wejście z impetem na Fleet Street, ówczesne serce brytyjskiej prasy, dzięki czemu mógłby zaznaczyć swoją obecność na całym rynku. Potrzebował jednak człowieka, który mógłby to wszystko poprowadzić i utrzymać w ryzach.
Tabloid - recenzja filmu Danny'ego Boyle'a
Tak właśnie zaczyna się "Tabloid" - od spotkania Murdocha (Guy Pearce) z Larrym Lambem (Jack O'Connell) w 1969 r. Lamb, któremu Murdoch zaproponował stanowisko redaktora naczelnego "The Sun", nie był początkowo przekonany. Na jego decyzji zaważyła chęć rywalizacji - jako były dziennikarz "Daily Mirror" postanowił, że postawi "The Sun" na nogi i sprawi, że będzie najlepiej sprzedawaną gazetą w całej Wielkiej Brytanii. Chcąc tego dokonać, musiał uruchomić znajomości i zebrać do redakcji "The Sun" jak najlepszych dziennikarzy. Na jego propozycję ostatecznie przystają m.in. Joyce Hopkirk (Claire Foy), Ray Mills (Blake Harrison), Beverley Goodway (Patrick Kennedy) oraz Brian McConnell (Brian Gleeson). Wspólnymi siłami rozpoczynają oni rewolucję na rynku prasy brytyjskiej, która zmieni oblicze tabloidów na całym świecie.
Produkcja Boyle'a jest nakręcona w dynamiczny sposób, co oddaje klimat "The Sun". Już na samym początku podczas rozmowy Murdocha z Lambem można zaobserwować okrężne ruchy kamery, a także szybkie i głośne rozmowy w restauracji. Sama rekrutacja dziennikarzy do gazety jest dosyć niecodzienna - poznajemy bohaterów po pierwsze za pomocą swoistych komiksowych wstawek, a po drugie w niekiedy dziwacznych okolicznościach. W ten sposób reżyser być może chciał zaznaczyć, że pasują oni do zespołu gazety z nowym programem, choć nawet oni początkowo są zaskoczeni tym projektem, widząc, jak bardzo odchodzą od przyjętego porządku na Fleet Street. Okazuje się bowiem, że "The Sun" ma poruszać takie tematy, których do tej pory otwarcie nie poruszano. Ludzie nie chcą czytać o wojnie domowej w Gwatemali - oni chcą czytać o seksie, piłce nożnej i pogodzie. Kobiety chcą mieć swój kącik, który nie będzie skupiał się tylko na szydełkowaniu, a mężczyźni... no właśnie.

Pamiętacie, jak swego czasu w polskich tabloidach typu "Fakt" czy "Super Express" można było ukradkiem zobaczyć zdjęcie roznegliżowanej kobiety? To właśnie "The Sun", a konkretnie Lamb, wprowadził ten zwyczaj. Przez długi czas funkcjonował on pod nazwą "Page 3" od strony, na której publikowano fotografie modelek topless i był obecny w "The Sun" od lat 70. aż do 2015 r. Ostatnim brytyjskim dziennikiem, który porzucił tę praktykę z wiadomych powodów, był "Daily Star". Wprowadzenie do "The Sun" tego rodzaju zdjęć było momentem przełomowym i sprawiło, że sprzedaż "The Sun" drastycznie wzrosła. W filmie jest to ukazane w słodko-gorzki sposób. Lamb angażuje do tego młodą, nieprzypadkowo wybraną dziewczynę, wiedząc, że nie cofnie się przed niczym, aby tylko wyprzedzić "Daily Mirror".
W pierwszej połowie filmu rzeczywiście przekazuje on to, co ma przekazywać. Ostro, dynamicznie, a czasem nawet w przerysowany sposób. Humorystyczne elementy w postaci zabawnych dialogów między członkami redakcji są siłą tej produkcji i Boyle'owi zdecydowanie lepiej wychodzi pokazywanie tych luźniejszych scen, aniżeli kreowanie trzymających w napięciu momentów. Po jednym z takich fragmentów fabuła zaczyna się rozjeżdżać i powoli traci tempo. Z tego też powodu nie czuję, żeby postać Murdocha działała. Mimo że Pearce wiarygodnie zagrał magnata medialnego, to ginie on wśród innych bohaterów, bo nie ma niczego zabawnego do powiedzenia. O'Connell pod tym względem spisał się dużo lepiej - dzięki temu, że jego bohater był wielowymiarowy, mógł się on aktorsko popisać.
"Tabloid" szokuje pod tym względem, że dziś "The Sun" właściwie mało kogo mógłby zszokować. Brukowce sprzed lat przesuwały granicę pod względem tytułów czy treści i trudno stwierdzić, czy się zatrzymały. Prasa w dużej mierze przeniosła się do internetu, gdzie serwisy walczą o przejęcie czytelników, wymyślając coraz bardziej krzyczące nagłówki, nierzadko łapiąc się brzytwy, czyli clickbaitów. Pod tym względem warto głębiej się zastanowić, czy ekipa "The Sun" rzeczywiście pojechała po bandzie, czy po prostu zasadziła drzewo, z którego owoce chętnie teraz zbieramy. Boyle, szczególnie w samym zakończeniu, interesująco przedstawia to, co od tego momentu działo się w mediach i mnie, jako twórczyni na tej płaszczyźnie, dało to myślenia.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Odyseję obejrzysz w domu. Największy hit tego roku leci do VOD
- Zwiastun Narnii wygląda magicznie. Greta Gerwig czaruje kino
- Tego Avengera zabraknie w Avengers: Doomsday. Aktor potwierdza
- Digger wyrolował wszystkich. Omawiamy twist i zakończenie filmu
- Wybierz swojego Street Fightera. Sprawdzamy wszystkie filmy i seriale
Absolwentka studiów dziennikarskich. Robi to, co lubi, czyli pisze – o serialach i filmach. Miłośniczka kryminałów tych na ekranie i na papierze. W słuchawkach raczej rap, ale często też metal. Na co dzień poukładana, chociaż często zdarza jej się nabałaganić w słowach. Zakochana w Norwegii, dobrej, czarnej kawie i świeczkach z Pepco. Uwielbia rozmawiać i słuchać ludzi, dlatego marzy jej się napisanie reportażu, tylko jeszcze nie wie, o czym.