Nie taki Marvel zły jak się go maluje. Odejście Edgara Wrighta to nie koniec filmu Ant-Man
Ba! To nawet nowy początek. Uwielbiam Wrighta i jego prace („Hot Fuzz”, „Scott Pilgrim vs. The World”, „Shaun of the Dead”), chyba nawet tako samo jak Joss Whedon, który ostatnio dał dowód swojej miłości na twitterze. Wokół tematu odejścia (byłego już) reżysera filmu „Ant-Man”, nagromadziło się sporo krzykaczy i narzekaczy zarzucających Marvelowi debilizm i dziką chęć zysku. A ja na to odpowiadam – spokojnie, Marvel wie co robi, i tak, im chodzi o kasę (trudno żeby było inaczej), ale właśnie przez wzgląd na kasę, nie mogą sobie pozwolić na błędy. Ostatnie wydarzenia tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że mam rację.