Netflix pokazał pierwszy teaser kontynuacji słynnego anime. Sprawdźcie, jak wygląda „Ghost in the Shell: SAC_2045”
Netflix w ostatnich dwóch latach coraz mocniej rozwija współpracę z twórcami animacji, również tymi wywodzącymi się z Japonii. Kolejne anime serwisu pojawią się w przyszłym roku, a najważniejszym z zapowiedzianych tytułów jest bezsprzecznie kontynuacja „Ghost in the Shell”. Kultowa produkcja z 1995 roku (powstała na bazie komiksu Masamune Shirowa) szybko zyskała popularność porównywalną z wcześniejszym „Akirą”, który zresztą wkrótce też otrzyma swój sequel.
Nie tylko Blade Runner. Najciekawsze wizje przyszłości w popkulturze [TOP 9]
Każdy z nas, przynajmniej raz na jakiś czas, myśli o przyszłości. Nasze marzenia, obawy i przepowiednie udało się znakomicie pokazać w tworach popkultury. Z okazji premiery filmu „Blade Runner 2049” zebrałem najciekawsze wizje przyszłości z filmów, anime oraz gier wideo.
Koniec z wybielaniem w Hollywood. Egipcjanin zagra filmowego Aladyna
W końcu Hollywood (i kultura masowa) dojrzało na tyle, że nie idzie naiwnym i prostym tropem obsadzania głównych ról w swoich widowiskach klasycznymi przedstawicielami białej rasy.
Najbardziej niepotrzebne nowe wersje filmów [TOP 8]
Hollywood i popkultura w ogóle zbudowane są na powtórzeniach. Nie ma w tym nic złego. W twórczym recyklingu znanych już motywów również. Niestety ostatnio coraz bardziej nasila się fala nic nie wnoszących i w zasadzie niepotrzebnych remake’ów oraz aktorskich wersji znanych bajek. I choć trafiają się wyjątki (aktorska Księga Dżungli z 2016 roku to prawdziwy majstersztyk), to jednak kolejnych remake’ów przybywa. Niestety… Poniżej zebrałem te najbardziej moim zdaniem zbędne.
Nie Scarlett Johansson, a Margot Robbie miała grać w Ghost in the Shell. Są nawet oficjalne grafiki
Tomek Domański napisał, że nie dziwi go finansowa klapa filmowego Ghost in the Shell. Być może sytuacja potoczyłaby się nieco inaczej, gdyby w rolę głównej bohaterki wcieliła się Margot Robbie. Początkowo właśnie taki był plan.
Ghost in the Shell to finansowa klapa. Wcale mnie to nie dziwi
Oryginalny Ghost in the Shell to jeden z moich ulubionych filmów. Fabularny remake z ogromnymi pieniędzmi na efekty specjalne miał szansę, żeby również stać się dla mnie kultową produkcją. Nie został i – jak pokazują wyniki finansowe filmu – nie tylko ja tak uważam.