REKLAMA

Vin Diesel kłamie. Płakał, czytając scenariusz, którego nie ma

To, co dzieje się wokół kolejnego (finałowego?) filmu z serii „Szybcy i wściekli”, przejdzie do historii. Zakulisowe przepychanki, wykluczające się wzajemnie wypowiedzi zaangażowanych osób, budżetowe problemy. I wreszcie Vin Diesel, który - najwyraźniej - wciska fanom kit.

szybcy i wściekli 11 vin diesel
REKLAMA

„Szybcy i wściekli 11” zaliczają opóźnienie za opóźnieniem. Co gorsza, według doniesień Universal zażądał od Vina Diesela obcięcia budżetu o niemal 150 mln dolarów - czyli równowartość całego wysokobudżetowego filmu. Tytułowi towarzyszy też seria niezbyt przekonujących wpisów i materiałów publikowanych przez gwiazdora w social mediach. Na czele z wprowadzającym w błąd nagraniem sugerującym, że ekipa „właśnie zaczyna zdjęcia” i zapowiedzią pojawienia się Paula Walkera wygenerowanego przez AI.

REKLAMA

A teraz przyszedł czas na kolejny zwrot akcji.

Szybcy i wściekli 11 to film-widmo. Vin Diesel ściemnia

Według TheInSneider, „Fast Forever” - czyli jedenasty, rzekomo finałowy rozdział serii, wcale nie ma gotowego scenariusza... i podobno nigdy go nie miał. To dość kuriozalne - zwłaszcza gdy przypomnimy sobie wypowiedź Vin Diesela sprzed kilku miesięcy, w której twierdził, że przeczytał skrypt i aż rozpłakał się z nadmiaru emocji.

REKLAMA

To jeszcze nie wszystko. Najwyraźniej Universal szuka nowego reżysera, co sugeruje, że Louis Leterrier, który stanął za kamerą „Fast X”, wcale nie wróci do serii. Leterrier przyznał, że nie widział scenariusza, a w okresie oczekiwania na jego nadesłanie zajmował się innymi projektami. Tymczasem Diesel niedawno zasugerował na Instagramie, że... być może sam wyreżyseruje ten pechowy film.

szybcy i wściekli 11 vin diesel

Tak czy inaczej - faktem jest, że Diesel wciąż ogłasza kolejne rzeczy, zanim studio Universal oficjalnie je zatwierdzi. Cody Walker powiedział, że kiedy Diesel ogłosił „Fast Forever” ze sceny, studio nie dało jeszcze nawet zielonego światła na realizację filmu.

REKLAMA

Olbrzymią zagwozdką pozostaje harmonogram. Według najnowszych doniesień produkcja miałaby ruszyć dopiero na początku 2028 r., co oznacza, że obecna data premiery wyznaczona na marzec 2028 r. jest niedorzeczna i na pewno ulegnie przesunięciu. Należy więc spodziewać się nowego ogłoszenia wprowadzenia tytułu do kin - co wydarzy się najwcześniej w 2029 r.

Obecny plan zakłada, że 59-letni Dom Toretto grany przez Diesela przekaże pałeczkę nowej, młodszej ekipie. Jednym z nazwisk, o którym niezmiennie pisze się się w tym kontekście, jest Charles Melton. To kolejne kuriozum - aktor nie otrzymał przecież żadnej oferty, bo nie istnieje nawet żaden scenariusz, który można byłoby mu wysłać. Mimo to jego nazwisko miało już kilkukrotnie paść podczas spotkań Universala poświęconych przyszłości serii.

REKLAMA

I tak właśnie prezentuje się kondycja „Fast 11”. Na ten moment mówimy o filmie bez scenariusza, bez możliwości wejścia na plan i bez realnej daty premiery. Mimo tego Vin Diesel od miesięcy nakręca atmosferę wokół filmu-widmo. Nie sposób traktować faceta poważnie.

Czytaj więcej w Spider's Web:

Michał Jarecki
Redaktor

Dla Rozrywka Spider’s Web najchętniej bloguje o branży filmowej, krytycznym (lub pełnym uwielbienia) okiem przyglądając się nowościom na ekranach kin i w serwisach streamingowych. Kinoman, filmoznawca, szczerze miłujący zarówno arthouse, jak i naszpikowane akcją popcorniaki. Niemal cały swój czas wolny poświęca kulturze w najróżniejszych jej formach. Wciąż dokształca się filmoznawczo; o sztukach wizualnych pisze od lat, początkowo raczej hobbystycznie, a od dłuższego czasu – zawodowo. Gościł w Radiowej Czwórce czy telewizji publicznej; można go było przeczytać m.in. w miesięczniku „Kino”, „Nowej Fantastyce” czy na łamach innych serwisów (recenzje, felietony, newsy, wywiady).

REKLAMA
REKLAMA