Telenoweli wokół finałowej części "Szybkich i wściekłych" ciąg dalszy. Ostatnio Vin Diesel, gwiazdor i zarazem producent filmu, ujawnił, że lektura scenariusza "Fast Forever" doprowadził go do płaczu. Wszystko fajnie, tylko okazuje się, że reżyser, który ma się zająć przelaniem go na fabułę filmu, wciąż go nie dostał.

Od ostatniego dotychczasowego filmu z serii, "Szybkich i wściekłych 10", minęły 3 lata. Film zakończył się cliffhangerem, po którym łatwo wnioskować, że akcja następnego rozegra się praktycznie w tym samym czasie. Swego czasu zwrócono uwagę, że długa przerwa pomiędzy oboma produkcjami generuje pewne problemy - chociażby w postaci tego, że bohater Diesela ma syna, Little B, w którego wciela się Leo Abelo Perry (obu bohaterów widzimy w jednej z ostatnich scen filmu). W momencie premiery "Fast X" chłopak, urodzony w 2012 roku, miał 11 lat. Gdy "Szybcy i wściekli 11" trafią do kin, będzie 16-latkiem. Pytanie, jak twórcy to przeskoczą, jest naprawdę zasadne.
Reżyser Szybkich i wściekłych 11 nie ma scenariusza. Chaos goni chaos
Nie od dziś wiadomo, że Vin Diesel ma ogromną kontrolę nad tym, co piszczy w serii "Szybcy i wściekli". Aktor przez długi okres czasu wysyłał w świat komunikaty związane z pracami nad filmem, z czasem zaczęły się pojawiać informacje z problemami na poziomie produkcyjnym. Innymi słowy, zdecydowanie nie można powiedzieć, że tworzenie finałowej części przebiega w spokojnej atmosferze. Diesel kilka dni temu ujawnił, że przeczytał scenariusz do "Fast Forever", który napisał Michael Lesslie - dość rozchwytywany ostatnio scenarzysta, mający na koncie m.in. "Igrzyska śmierci: Balladę ptaków i węży", "Iluzję 3", a wcześniej "Makbeta" i "Assassin's Creed".
Aktor wyraził zachwyt tym, co Lesslie zawarł w swojej pracy, przyznając się, że rozpłakał się w trakcie lektury, a scenariusz nazwał najlepszym, co przeczytał od dekad. To z pewnością urocze, biorąc pod uwagę emocjonalny związek Diesela z serią, ale nieprzesłaniające realnych problemów, z którymi zmaga się film. Ostatnio Alan Ritchson, grający w ostatniej części, ujawnił, że film zmaga się z poważnymi przeszkodami w postaci zbyt dużych kosztów, przez co data premiery (marzec 2028 roku) wcale nie jest taka oczywista, jak Diesel mówi w social mediach.
Teraz dochodzi do tego dodatkowy kontekst w osobie Louisa Leterriera - reżysera, który stworzył poprzednią część "Szybkich i wściekłych", a domyślnie jest on zatrudniony też by wyreżyserować finałową odsłonę. Za chwilę na Netfliksie pojawi się jego nowe dzieło ("Ostatni dom"), a serwis Polygon postanowił zapytać go o stan prac nad "Fast Forever". Francuski twórca potwierdził swoje zaangażowanie, twierdząc jednak, że w tym momencie nie kręci owego filmu. Reżyser został zapytany o to, czy czytał ten sam scenariusz, który doprowadził Vina Diesela do płaczu. Leterrier zaprzeczył i dodał:
No cóż, chętnie powiedziałbym ci całą prawdę, ale nie mogę. Będzie zakończenie i to jest świetne. Miałem ogromne szczęście, że mogłem być częścią tej serii, a poza tym uwielbiam Vina i Universal. Współpraca z nimi to czysta przyjemność. Więc tak, zobaczymy, mam nadzieję.
Nie trzeba być mistrzem dedukcji, by ze słów Leterriera wyczytać, że coś tutaj brzydko pachnie. Wyraźnie jest jakiś aspekt tej historii, którego twórca nie może opowiedzieć publicznie. Same deklaracje reżysera mają wyraźny stopień niepewności i wymijającego tonu, jakby sam nie do końca był pewny, jak długo będzie częścią tego projektu.
Póki co sytuacja wygląda dość dziwnie - Vin Diesel chwali się w mediach społecznościowych, jak dobrze idzie, a doniesienia dziennikarzy wskazują, że wcale tak różowo nie jest. Jeśli "Fast Forever" rzeczywiście powstanie, a datą premiery pozostanie 17 marca 2028 roku, będzie można uznać to za niemały sukces. Czas pokaże.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Szybcy i wściekli zjechali z drogi. Tak twierdzi filmowy Han
- Nadchodzą Szybcy i wściekli 11. Vin Diesel zapowiada koniec serii
- Najszybsza seria akcji wjechała na Netfliksa. Jest haczyk
- Nie doczekamy się Szybkich i wściekłych 11? Film w rozsypce
- Szybcy i wściekli zostają w garażu. Finałowa część (znowu) opóźniona
W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.