REKLAMA

Wersja rozszerzona uratowała Avengers: Endgame. Są wyniki

Kinowa emisja "Avengers: Endgame" w wersji rozszerzonej budzi wiele wątpliwości ze strony fanów, zwłaszcza ze względu na dość skromną ilość dodatkowego materiału i wycieki, które pojawiły się w sieci. Nie zmienia to jednak tego, że chęć obejrzenia filmu w kinach bierze górę, co przekłada się na wyniki w box office.

avengers endgame box office
REKLAMA

"Koniec gry" rozgrywa się niedługo po tym, jak Thanos (Josh Brolin) unicestwia połowę istnienia we Wszechświecie. Bohaterowie, którzy ocaleli, decydują się odszukać Thanosa, by odebrać mu Kamienie Nieskończoności i przywrócić do życia wszystkich, których zabił. Okazuje się, że ten je zniszczył, przez co Thor skraca go o głowę. 5 lat później, dzięki niespodziewanemu splotowi wydarzeń, Avengersi zyskują realną szansę na to, by odwrócić bieg wydarzeń i zawalczyć o odzyskanie tego, co zostało utracone.

REKLAMA

Avengers: Endgame znów na szczycie box office. Wersja rozszerona zarabia

"Avengers: Koniec gry" był jednym z największych filmowych widowisk w historii nie tylko superbohaterskiego kina. Wielu uznało go za godnego w miejsca czołówce epickich filmów science diction, zaś w MCU "Endgame" zyskało miano niedoścignionej jakościowo produkcji, będacej punktem odniesienia dla wszystkich kolejnych filmów. To właśnie z tego powodu o wielu najnowszych filmach czy serialach Marvela mówi się jako o produktach ery "post-Endgame". Nie powinno zatem dziwić, że wersja rozszerzona, nawet o niewielki materiał, wciąż jest dla kinomanów łakomym kąskiem.

Robert Downey Jr. - kadr z filmu "Avengers: Koniec gry"

Liczby tym bardziej to potwierdzają. Według najnowszych danych, "Koniec gry - wersja rozszerzona" w ramach box office'u dorzuciła do skarbca dodatkowe 86 milionów dolarów - 26 mln w USA, zaś 60 na rynkach międzynarodowych. Jak informuje ScreenDaily, najwięcej pieniędzy spoza USA przyniosły Chiny (13,5 mln), a na kolejnych miejscach pod tym względem znalazły się Wielka Brytania i Irlandia (5,4 mln), Meksyk (4,2 mln), Indie (2,8 mln), Japonia, Włochy (oba po 2,6 mln), Brazylia (2,2 mln) czy Francja (2,1 mln). Uwzględniając tę kwotę, łączny dochód "Endgame" z box office wynosi ok. 2,885 mld dolarów.

To oznacza, że film braci Russo jest na dobrej drodze, by przegonić "Avatar" i zostać najbardziej dochodowym dziełem w historii kina. Przewaga nie jest zbyt duża - dzieło Jamesa Camerona zgromadziło na swoim koncie 2,923 mld dolarów, a zatem oba filmy dzieli ok. 38 milionów. Najbliższy czas pokaże, czy widowisko Marvela doskoczy do tego pułapu.

Jaki sygnał to wysyła w świat? Taki, że choć wątpliwości co do potencjalnej jakości filmów Marvela i zarazem kondycji MCU jako uniwersum, nie ma mowy o żadnym upadku, czy - nomen omen - końcu gry. Superbohaterskie kino z tej filmowej stajni wciąż się liczy, nawet gdy wypuszcza na wielki ekran bardzo skromnie poprawioną wersję, ubogaconą o tylko kilka minut. To też argument, który może dać braciom Russo trochę spokoju ale i dodatkowej odpowiedzialności - świat nie jest obojętny na kino Marvela, więc wypadałoby zaprezentować widzom jak najlepszą możliwą formę. Czy "Avengers: Doomsday" nam ją pokaże? Przekonamy się w grudniu.

Obserwuj nas w Google Discover
REKLAMA

Czytaj więcej o Marvelu na Spider's Web:

REKLAMA
Adam Kudyba
Redaktor

W serwisie zajmuje się przede wszystkim recenzjami filmowymi i informacjami ze świata kina. Student dziennikarstwa i politologii. Miłośnik kina grozy, który na maratony horrorów chodzi rzadziej, niż chciałby. Wielbiciel musicali, z których piosenki wypełniają większość playlisty na Spotify. Wcześniej publikował w Ostatniej Tawernie oraz Movies Room.

REKLAMA
REKLAMA