Anna Lewandowska wybrana na symbol siły kobiecości przez redakcję Elle. Szkoda, że nikt nie zapytał kobiet o zdanie w tej sprawie
Temat praw kobiet od tygodni nie schodzi z czołówek mediów. Można jednak odnieść wrażenie, że świat celebrycki nadal funkcjonuje w rzeczywistości sprzed wybuchu protestów. Tylko w ten sposób da się wytłumaczyć decyzję redakcji Elle, by na okładce nowego numeru dać Annę Lewandowską z podpisem „siła kobiet”.
Koniec i bomba, a kto czytał ten zrobiony w trąbę! - Korwin Piotrowska o szołbizie
Parę miesięcy temu Czarny Iwan i Łukasz Urynowicz odbezpieczyli „Bombę…” Karoliny Korwin Piotrowskiej. Podczas ryzykownego zabiegu okazało się, że owa „Bomba…” to co najwyżej tani fajerwerk, albo jak stwierdził Czarny Iwan, „niewypał”. Parę dni temu i w moje ręce wpadł „…aflabet polskiego szołbiznesu”. Podeszłam do tej książki z nutką zaintrygowania i z nadzieją, że ostra i bezpardonowa Korwin Piotrowska zaoferuje mi coś, czego nie ma na psiej stronce. Przeczytałam dosłownie i w przenośni od A do Z. Wniosek jest jeden: jeśli coś tu tyka, to zegar obwieszczający, że czas skończyć pisanie książek.
„Bomba. Alfabet polskiego szołbiznesu” to niewypał. Ktoś zadzwoni po saperów?
„Jeśli to czytasz, znaczy – jesteś kozakiem. Po pierwsze – witaj! Miło mi cholernie, że na świecie jest jeszcze ktoś równie pokręcony jak ja. Cieszę się, że śmieciowe jedzenie, dziura ozonowa, misie żelki, Familiada i wszechogarniający – wlewający się wszystkimi otworami ciała kretynizm nie zdołały wykastrować wszystkich z jaj, rozumu i poczucia humoru.” Karolina Korwin-Piotrowska