REKLAMA

Czym się różnią formaty kinowe? Sprawdź przed premierą Odysei

Idziesz do kina na „Odyseję”? Sprawdź przed seansem, czym się różnią poszczególne formaty kinowe. Ta wiedza przyda się też przy okazji innych głośnych premier.

formaty-kinowe-proporcje-imax-cinemascope-flat-3d-hfr-dolby

Sale kinowe mogą się od siebie różnić zarówno pod względem liczby dostępnych miejsc na widowni, jak i gabarytów ekranu, na którym realizowana jest projekcja. Te mogą mieć nawet różne proporcje boków; niektóre są mniej, a inne bardziej panoramiczne. Filmy z kolei kręcone są w wielu różnych formatach, a czasem nawet w obrębie jednego dzieła… stosowane jest ich kilka. Do tego montowane w kinach projektory mogą mieć inne parametry i działać z użyciem różnych technologii.

Temat formatów kinowych powraca zwykle przy co głośniejszych premierach i zawsze jest przyczynkiem do dyskusji na temat tego, czy wizyta w kinie premium ma sens. Z racji tego, że na ekrany trafia właśnie „Odyseja”, która została nakręcona przez Christophera Nolana w całości kamerami IMAX 70 mm i która ma zadatki do bycia najgłośniejszym filmem tego roku, warto sobie uporządkować wiedzę na ten temat. Zacznijmy od tego, skąd w ogóle wzięły się te wszystkie rozbieżności.

Prostokąt to nowy kwadrat, czyli formaty kinowe na przestrzeni lat.

Historia kinematografii sięga 1895 r. Z początku kręcono filmy na taśmach 35 mm w bazowym formacie 4:3 (1.33:1), który był zbliżony do kwadratu (a przez kolejne stulecie był również popularny w kineskopowych telewizorach i monitorach CRT). Taśmy filmowe z czasem jednak ewoluowały. Już w latach 30. ubiegłego wieku opracowano tzw. format akademii. Obraz miał tu ciut bardziej panoramiczne proporcje boków, ale nadal zbliżone do kwadratu: 11:8 (1.375:1). Przez kilkadziesiąt lat było to później branżowym standardem.

W latach 50. zaoferowano widzom w kinach coś, czego nie dawała im ówczesna, również niemal kwadratowa, telewizja, czyli filmy w formacie panoramicznym, gdzie poziomy bok jest ponad dwukrotnie dłuższy niż ten pionowy - podobnie jak w przypadku monitorów komputerowych typu ultrawide, gdzie proporcje to 21:9, czyli 2,33:1. W ramach standardu CinemaScope proporcje wynosiły 2.55:1. Z czasem zaczęto stosować też inne panoramiczne formaty, w tym np. 2.39:1.

Filmy kręcone bywają również w panoramicznym formacie Flat, którego proporcje wynoszą 1.85:1. To powierzchnia o proporcjach zbliżona do typowych współczesnych monitorów panoramicznych i domowych telewizorów, czyli 16:9 (a tym samym 1.78:1). Podczas oglądania materiałów wideo o innych proporcjach niż wyświetlacz obraz jest - w zależności od potrzeby, tudzież decyzji twórcy - przycinany (tzw. crop) albo widać wokół niego czarne pasy (tzw. letterbox). 

Podobnie dzieje się w salach kinowych, bo te mogą mieć mniej lub bardziej panoramiczne ekrany.

Niezależnie od proporcji wyświetlany obraz może mieć przy tym różną rozdzielczość, a ta w przypadku współczesnych standardowych sal kinowych może dochodzić do 4K, czyli takiej, którą znamy z telewizorów. Starsze projektory mogą być jednak ograniczone do rozdzielczości 2K lub niższej. To, w jakiej rozdzielczości zarejestrowany został film, zależy z kolei od jego twórców - to oni muszą o to zadbać, by w pełni wykorzystać możliwości projektorów.

W ostatnich dekadach w kinie dokonała się przy tym niemała rewolucja, bo w wielu przypadkach filmy na taśmach zostały zastąpione… materiałami rejestrowanymi wyłącznie cyfrowo. Wielu reżyserów nadal jednak decyduje się kręcić filmy w sposób klasyczny, czyli na taśmach (przy czym potem takie materiały można oczywiście przekonwertować na format cyfrowy). Niektórzy z kolei eksperymentują z proporcjami i stawiają na inne nowinki.

A co z tym całym IMAX-em?

Nieco nowszym formatem kinowego obrazu jest IMAX, który pojawił się w latach 70. ubiegłego wieku. W tym przypadku od początku wykorzystywano ogromną taśmę 70 mm z 15 perforacjami na klatkę, a proporcje filmów wynoszą w tym przypadku 1.43:1. Do dziś pozostaje on Świętym Graalem świata kinematografii - a rozdzielczość może wynosić tu nawet do 16K. Mało która wytwórnia decyduje się jednak na wykorzystanie kamer IMAX, bo te są drogie i bardziej… upierdliwe w obsłudze. Do tego zwykle kręci się nimi jedynie wybrane sceny.

Z biegiem lat pojawiły się przy tym inne warianty formatu IMAX, w tym cyfrowe i z dźwiękiem przestrzennym o mniej wyśrubowanych parametrach. Najbardziej zaawansowanym formatem cyfrowym jest tu IMAX GT Laser z podwójnym projektorem laserowym 4K, który generuje obraz o tych ikonicznych proporcjach 1.43:1 i można go używać z powodzeniem w tych naprawdę starych salach kinowych. Kolejny to IMAX with Laser, gdzie pojedynczy projektory laserowy generuje obraz 4K o proporcjach 1.90:1. Dawniej opracowano też IMAX Xenon, gdzie proporcje to z kolei te same 1.90:1, ale rozdzielczość ograniczona jest do 2K.

Niestety tych najlepszych sal z najbardziej wypasionymi projektorami IMAX na świecie jest tylko kilkadziesiąt, a żadna z nich nie jest zlokalizowana w Polsce. Widzowie, aby obejrzeć takie filmy jak „Odyseja” w najlepszej możliwej jakości i w zgodzie z pierwotną wizją reżysera, muszą się udać na wycieczkę - np. do czeskiej Pragi. W naszym kraju mamy zaś obecnie osiem sal IMAX w ramach sieci CinemaCity oraz Helios, ale niestety wszystkie one wyświetlają obraz w proporcjach 1.90:1, a nie 1.43:1.

Dolby Vision, Dolby Atmos, Dolby Cinema

Inną firmą, która promuje współcześnie sale kinowe typu premium, jest Dolby. W przypadku tych oznaczonych jako Dolby Cinema możemy liczyć na seanse premium; proporcje obrazu to zazwyczaj klasyczne 1.85:1 lub 2.39:1. Z czasem kina zaczęły również wspierać takie technologie jak Dolby Vision (odmiana tryby HDR), w tym dzięki projektorom laserowym o kontraście 1 000 000:1 (to sporo w porównaniu do standardowego 2 000:1) i do tego dochodzi dźwięk przestrzenny (w tym w formacie Dolby Atmos).

W Polsce sal z certyfikacją Dolby Cinema nie uświadczymy, ale takie, w którym mamy dźwięk Dolby Atmos albo obraz w Dolby Vision, już tak. Warto przed seansem sprawdzić podczas zakupu biletów, co dokładnie dana placówka nam oferuje w zakresie jakości obrazu i dźwięku. Warto też zwrócić uwagę na to, czy podczas seansu możemy liczyć na jakieś bajery - a tych może być całkiem sporo. Więcej o technologiach Dolby w kinie przeczytasz tutaj: IMAX z potężną konkurencją. Nadchodzi pierwsze superkino Dolby

Warto też napomknąć, że na innych rynkach zaczęły pojawiać się sale z jeszcze inną certyfikacją, czyli Infinite Vision. Również i w tym przypadku obiecywane jest widzom niesamowite doświadczenie i to właśnie w tego typu kinach promowany będzie film „Avengers: Doomsday”. Wynika to z tego, iż jego premiera zbiegła się z debiutem „Diuny 3”, która… ma salę IMAX w tym okresie na wyłączność. Więcej o „Dunesday” w kontekście walki na formaty kinowe przeczytasz zaś tu: Przesuń się, IMAX. Przyszło nowe, młodsze i piękniejsze

3D, HFR, 4DX, ScreenX - co to znaczy?

Swego czasu w kinach był prawdziwy boom na filmy w trójwymiarze, gdzie po założeniu specjalnych okularów mieliśmy wrażenie, iż treści „wychodzą” z ekranu. Efekt ten osiąga się za sprawą projektorów, które generują podwójny obraz dla każdego oka osobno, co daje widzom wrażenie głębi oraz perspektywy. Zwykle tego typu obraz jest jednak nieco ciemniejszy niż w przypadku projekcji 2D, co nie wszystkim widzom odpowiada - często omijają z tego powodu seanse 3D.

Innym, nieco świeższym wynalazkiem, są seanse typu HFR. Standardem w kinie od lat jest częstotliwość odświeżania obrazu w 24 kl./s, przez co obszar „szarpie”, ale nowoczesne projektory oferują wyższą wartość - co daje nam znacznie płynniejszy obraz. Może to być 48, 60 lub nawet 120 FPS-ów. Nie każdemu to jednak pasuje, a wiele osób podczas seansów tego typu skarży się na efekt „teatru telewizji” i „opery mydlanej”. Więcej o HFR przeczytasz tutaj: „Avatar: Istota wody” - lepiej oglądać w 2D czy 3D z HFR? Tym razem to nie takie proste

Oprócz tego organizowane są takie seanse jak ScreenX. W ich przypadku oprócz obraz rzucany jest nie tylko na główny ekran, ale także na boczne ściany sali kinowej. Zwykle jest on rozszerzeniem danej sceny, ale czasem trafiają tam zupełnie inne kadry. Więcej o tym przeczytasz tu: Obejrzałam F1: Film w kinie. Dopłaciłam do biletu i nie żałuję.

Do tego można kupić bilety do kina na seans 4DX. W tym przypadku bajerem są ruchome fotele, rurki wypuszczające powietrze obok ucha, generatory dymu oraz dodatkowe oświetlenie - a to wszystko ma służyć do zwiększania immersji. Więcej o tym przeczytasz tu: Sprawdziliśmy Skoda 4DX - salę kinową wartą milion euro.

A co z tą „Odyseją”?

Nowe dzieło Christophera Nolana, w którym występują Matt Damon, Tom Holland, Anne Hathaway i Zendaya, to pierwszy fabularny film w historii nakręcony w całości kamerami IMAX 15/70 o proporcjach 1.43:1. Dotychczas kręcono nimi głównie dokumenty przyrodnicze, ponieważ gigantyczny hałas mechanizmu przesuwu taśmy uniemożliwiał nagrywanie dialogów na planie. Dopiero na potrzeby „Odysei” inżynierowie stworzyli zupełnie nowe, wyciszone wersje tych maszyn.

Niestety w naszym kraju nie będzie możliwości obejrzeć go w tym formacie, gdyż nie ma u nas odpowiedniej sali. Skazani jesteśmy na proporcje 1.90:1 w polskich salach IMAX lub jeszcze bardziej przycięty film w kinach, gdzie ekrany są jeszcze bardziej panoramiczne. Na etapie produkcji powstało oczywiście wiele wersji tego filmu, które zostały skadrowane, aby dopasować obraz do proporcji ekranów w salach kinowych.

Czytaj inne nasze teksty poświęcone „Odysei”:

Widzowie są jednak mimo to rozczarowani, bo panoramiczna wersja pokazuje jedynie wycinek kadru, przez co nie mieszczą się w nim wszystkie elementy. Niestety nie przewidziano możliwości seansu w proporcjach 1.43:1 na panoramicznych ekranach z czarnymi pasami po bokach - pozostaje mieć nadzieję, iż film w tej najpełniejszej wersji, która trafiła do wybranych kin IMAX, pojawi się poźniej w streamingu. Więcej o formatach, w jakich dostępna jest „Odyseja”, przeczytasz tu: Jak oglądać Odyseję? Sprawdzamy, w jakich formatach dostępny jest film Nolana

Piotr Grabiec
Redaktor

Dziennikarz działu technologie. W Grupie Spider’s Web od 2012 r. W swoich tekstach skupia się na Apple’u, telekomunikacji i grach wideo. Jest też felietonistą Rozrywka.Blog, gdzie prowadzi cykl #Nerdcorner poświęcony komiksom, superbohaterom, Gwiezdnym wojnom i wszystkiemu innemu, co geekowe. Jako nastolatek pisał do czasopisma Bike Action i administrował jego forum, a w latach 2011-2016 współpracował z IDG Poland przy magazynie PC World. Odwiedza najważniejsze branżowe targi na całym świecie, wizytuje plany zdjęciowe i pojawia się jako ekspert w telewizji oraz w radiu. W wolnym czasie jeździ na rowerze i łapie Pokemony, a w sieci używa nicka pgkrzywy.