Pretensjonalna, uproszczona historia o patriotyzmie Amerykanów. "Snajper" - recenzja sPlay
"Amerian Sniper", a po polsku po prostu "Snajper", bo kogo w Polsce obchodzi narodowość maszyny do zabijania o nazwisku Chris Kyle, to cudowne dzieło Clinta Eastwooda. Tego samego Eastwooda, który prowadził rozmowę z krzesłem, czyli nieistniejącym prezydentem Obamą. "Snajper" to takie gadanie do pustego krzesła, a jeśli chodzi o wojnę i dylematy to już chyba lepiej obejrzeć odcinek "M.A.S.H.", w którym cierpiący na bezsenność Hawkeye próbuje zrozumieć, po co ta cała wojna, kto ją rozpoczął i jak ją zakończyć. W tych dwudziestukilku minutach serialu jest więcej treści i emocji, niż w "Snajperze".



