REKLAMA

Robert Pattinson i Zendaya robią wesele z piekła rodem. Nie może was zabraknąć

"Drama" opowiada o drodze do wesela z najgorszych koszmarów. W przeciwieństwie do "Czterech wesel i pogrzebu" nie korzysta z przy tym z klisz komedii romantycznych, ani nie szuka sensacyjnych atrakcji jak "Wystrzałowe wesele". Zamiast tego skupia się na emocjach swoich bohaterów, przez co i tak robi się grubo.

drama robert pattinson zendaya film recenzja opinie
REKLAMA

Jeśli filmy o piekielnych weselach to już osobny gatunek, "Drama" będzie jego najczulszym i najinteligentniejszym przedstawicielem. Nigdy nie ucieka w komedię romantyczną w stylu "Czterech wesel i pogrzebu", ani nie sięga po rozbuchaną akcję jak "Wystrzałowe wesele". Ciągle skupia się na swoich bohaterach. Wyciąga z ich zachowań cały humor, chętnie ubarwiając go nowoczesnym cringe'em.

Dramę definiuje się jako przesadne reakcje na relację, emocję czy sytuację. Innymi słowy, kiedy ktoś robi z igły widły, to właśnie jest drama. Nic więc dziwnego, że fabularny punkt wyjścia najnowszego filmu Kristoffera Borgliego wydaje się naciągany, trochę na wyrost, niewspółmierny do tego, co nadchodzi. Oto podczas kolacji przyszłe małżeństwo gra z przyjaciółmi w niebezpieczną grę. Wyjawiają sobie najmroczniejsze sekrety swojego życia. O ile robienie z ukochanej żywej tarczy, czy nękanie kogoś w internecie zostaje zbyte kolegialnym śmiechem bądź wzruszeniem ramion, o tyle tajemnica panny młodej wzbudza agresję, strach, zagubienie.

Twórcy i dystrybutor "Dramy" dołożyli wszelkich starań, aby ukryć wstydliwy sekret Emmy w materiałach promocyjnych, więc żeby nie psuć nikomu zabawy, zdradzę tylko, że dotyczy on broni palnej. Amerykanie mają na jej punkcie obsesję. Borgli wyśmiewa ją jak cancel culture w "Dream Scenario" - wyolbrzymia i intensyfikuje, atakując nas dużymi ilościami absurdalnych zachowań mieszkańców USA na raz. Tylko tym razem nie korzysta w tym celu z elementów science fiction. Serwuje nam jak najbardziej przyziemny komediodramat, w którym śledzimy rozpad relacji międzyludzkiej.

REKLAMA

Drama - recenzja filmu z Robertem Pattinsonem i Zendayą

Przez swoją tematykę "Drama" nabiera charakteru niezależnego kina amerykańskiego w stylu "Blue Valentine" czy "Historii małżeńskiej". Pozostaje przez to czuły na emocje bohaterów, co uwydatnia zdjęciami. Kamera Arseniego Khachaturana ciągle trzyma się blisko ich twarzy, śledząc każdą, najdrobniejszą zmianę mimiki. Z jednej strony nadaje to intymnego klimatu, z drugiej - pozwala poczuć, że postacie są więźniami własnych emocji.

Bo z grubsza rzecz ujmując dostajemy film o ludziach, którzy analizują se życia, zamiast rzeczywiście je przeżywać. Każde na swój sposób. Emma ciągle wraca myślami do swoich zabaw z bronią, a Charles widzi w niej nastolatkę z karabinem w dłoni. Choć w ten sposób Borgli pozwala bohaterom umartwiać i użalać się nad sobą, od nas niekoniecznie wymaga, żebyśmy im współczuli. Utrzymuje bowiem "Dramę" w postironicznym stylu "Frances Ha". Wyzłośliwia się na postacie, jednocześnie wpuszczając je w spiralę żalów, pretensji i niedomówień.

Dlatego Charles ciągle racjonalizuje czute emocje i próbuje odgrywać kogoś, kim nie jest, podczas gdy w środku rozpada się na drobne kawałki. Robert Pattinson gra go niczym rewers swojej roli ze "Zgiń kochanie", gdzie wcielał się w tę racjonalną postać - kreował ją w sposób stonowany i wyciszony, podczas gdy Jennifer Lawrence wariowała na ekranie. W "Dramie" pozwala sobie na znacznie większe szaleństwo. Utykając w pętli bad hair day w pełni wydobywa swój talent komediowy. Widać go już na początku, gdy jego bohater próbuje poderwać Emmę i zagaduje do jej głuchego ucha. Z czasem gwiazdor tylko podkręca zaimplementowaną wtedy niezręczność. Wykazuje się komicznym timingiem, kiedy reaguje na strzelanie fotek i nie stroni od groteskowych min, musząc uśmiechać się do zdjęć ze ślubnej sesji.

Borgli odwraca tradycyjnie narzucone role genderowe. Bo to Emma staje się tu kotwicą w realizmie. Też jest bohaterką zabawną, gdyż potrafi ściągnąć partnerowi gacie, kiedy ten się smuci. Ale Zendaya robi z niej żart raczej suchy. Podaje po prostu ironię z kamienną twarzą. Jest znacznie bardziej wyciszona i delikatna. Kreuje postać drobnymi gestami. W chwilach ataku ze strony partnera i przyjaciół chwyta się za głuche ucho, wydobywając koszmar i traumę swojej bohaterki. Podczas gdy Pattinson zapewnia element komediowy, ona kontrastuje z nim, ciągle uderzając w dramatyczne tony.

Gdzieś z napięcia między komedią a dramatem rodzi się cringe. "Drama" rozsmakowuje się w żenująco-zabawnych sytuacjach, w których plątają się bohaterowie, próbując wybrnąć z impasu, w jakim się znaleźli. Dlatego wydaje się, jakby fabuła wcale nie dążyła do wesela a stypy. W końcu Charles w swojej mowie ślubnej przechodzi od "irytującego acz uroczego śmiechu" Emmy do "znam gorszych ludzi niż ty". A jakby tego było mało, na koniec i tak wygłasza przemówienie godne pijanego wujka z wąsem. Bo Borgli lubi wprawiać nas w dyskomfort, ale obraca go w największy atut swojego filmu. Momentami nie wiadomo przez to czy się śmiać, czy płakać, czy uderzyć w czoło, ale obejrzeć na pewno warto. Produkcja nie stawia może na szampańską zabawę, ale kaca też nie wywołuje.

Więcej o filmach poczytasz na Spider's Web:

REKLAMA
  • Tytuł filmu: Drama
  • Rok produkcji: 2026
  • Czas trwania: 106 minut
  • Reżyser: Kristoffer Borgli
  • Aktorzy: Robert Pattinson, Zendaya, Alana Haim
  • Nasza ocena: 7/10
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-01T15:33:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-01T12:47:01+02:00
Aktualizacja: 2026-04-01T12:09:55+02:00
Aktualizacja: 2026-04-01T11:34:33+02:00
Aktualizacja: 2026-03-31T20:07:26+02:00
Aktualizacja: 2026-03-31T18:44:54+02:00
Aktualizacja: 2026-03-31T16:34:00+02:00
Aktualizacja: 2026-03-31T15:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-03-31T10:26:32+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA