„FUTU.RE” Głuchowskiego to książka z kampanią reklamową godną kasowego filmu
„FUTU.RE” to nadchodząca książka Dmitrija Głuchowskiego – twórcy bestsellerów z serii Metro. Po komercyjnym sukcesie jego ciemnych, dusznych horrorów oraz stworzeniu arcyciekawego uniwersum pisarz próbuje sił z zupełnie nową marką. Co świetne, nadchodząca opowieść posiada niezwykle ciekawą kampanię reklamową. Przedsięwzięcia mogłyby pozazdrościć niektóre filmowe produkcje.
"Witajcie w Rosji"! Twórca Metro 2033 wychodzi z dusznego podziemia i robi to dobrze
Któż dzisiaj nie znałby „Metro 2033” Dimitra Głuchowskigo? Książka przerodziła się w całą serię, natomiast ta – w kompleksowe uniwersów, na które składają się również komiksy i świetne gry komputerowe. Głuchowski zdaje się chwilowo zostawiać podziemne moskiewskie metro zaprzyjaźnionym autorom, sam razem z książką „Witajcie w Rosji” wychodząc na powierzchnię. Ten powiew świeżości, i czystego powietrza czuć na niemal każdej karcie.
Metro 2033: W Blasku Ognia – dobry fan to płodny fan
Uniwersum Metro 2033 rozrosło się znacznie bardziej, niż można było sądzić podczas premiery pierwszej książki Głuchowskiego. Nie tylko w pionie, za sprawą kolejnych pisarzy podejmujących się tematyki postapokaliptycznego świata, ale również w poziomie, dzięki grom, komiksom czy zestawom gażdetów. Jednym z ciekawszych, choć nie idealnych ewolucji uniwersum jest „W Blasku Ognia” – darmowy zbiór opowiadań, za którymi stoją tylko i wyłącznie polscy, amatorscy pisarze, połączeni pasją co do prozy Głuchowskiego. Piekielnie ciekawy eksperyment.
Druga linia metra za 5 mld złotych? Metro 2033 jest za darmo
Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia. Gdy atomowy grzyb skrył Warszawę przed promieniami słońca ci, którzy mieli resztki nadziei na ocalenie, całkowicie się ich pozbyli w chwili wybuchu. Legendarna kurzawka znowu przypomniała o sobie na najbardziej niesprzyjającym momencie i z betonowych konstrukcji płytkich tuneli został żwir.
"Metro 2033" to świat, w którym nie chcielibyśmy żyć. Moglibyśmy tylko umierać
Właściwie nie znamy prawdziwego metra, bo jedna dwudziestokilometrowa nitka w stołecznym mieście Warszawa to trochę za mało, żeby poczuć klimat podziemnej sieci. Dmitrij Głuchowski schodził do moskiewskiego metra codziennie, przez kilka lat i pokonywał trasę, która podziemnej kolejce zajmowała godzinę. Dzień w dzień patrzył przez okno na czarne tunele umykające w mrok. Tak narodziło się Metro 2033.