Amerykanie domagają się Powrotu do przyszłości 4 i słusznie. Jest więcej filmów, które powinny mieć ciąg dalszy
Powrót do przyszłości to moja ukochana seria filmów z czasów młodości. Rozumiem czemu amerykańska publiczność bardzo chciałaby poznać dalsze losy Doca Browna i Marty’ego McFly’a. Mam oprócz tego kilka pomysłów, na które pewnie nie zgodzi się nikt…
Filmowe sequele i remake'i, które nie powinny powstać
Nie ma nic złego w odświeżaniu znanej i lubianej marki, jeżeli powrót do niej nie jest tylko skokiem na kasę, ale i staranną, z szacunkiem dla fanów przygotowaną produkcją. Niektórym jednak wyraźnie wystarczy prędko chwycić pieniądze i uciec. Oto najgorsze sequele i rebooty ubóstwianych filmów.
Tak złe, że aż niedobre, czyli najgorsze sequele wszech czasów
„Dzień Niepodległości: Odrodzenie”, „Wojownicze Żółwie Ninja: Wyjście z cienia”, „Iluzja 2”, „Alicja po drugiej stronie lustra”, „X-Men: Apocalypse”. Jak na razie rok 2016 obfituje w pokaźną liczbę koszmarnych albo niepotrzebnych filmowych kontynuacji. Już dawno nie było tak źle. Przy okazji postanowiłem więc przypomnieć sobie wszystkie najgorsze sequele jakie widziałem w życiu. Oj, to były bolesne wspomnienia.
Opis relacji masowej widowni z sequelami można by podsumować jako: „To skomplikowane”. Jedni je uwielbiają i czekają z wypiekami na twarzy na kolejne odsłony swoich ulubionych historii, a inni narzekają na wtórność i koniunkturalizm. Prawda zazwyczaj leży pośrodku, choć ostatnimi czasy wyrażnie widać, że popkultura dojrzała już na tyle, że potrafi czasem wykrzesać z filmowych kontynuacji coś ciekawego i czasem nawet oryginalnego.