REKLAMA
  1. Rozrywka
  2. Filmy
  3. Dzieje się

Takie rzeczy tylko w Polsce. Festiwal Filmowy w Gdyni będzie w całości online, ale wielu filmów nie obejrzycie

Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni to najważniejsze tego typu wydarzenie w naszym kraju. Pandemia koronawirusa sprawiła jednak, że jego organizacja napotkała na liczne trudności. Dyrekcja festiwalu potwierdziła właśnie, że odbędzie się w całości online. Rzecz w tym, że widzowie nie obejrzą większości filmów konkursowych.

05.11.2020
19:00
festiwal filmowy w gdyni
REKLAMA
REKLAMA

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o mediach, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Organizacja 45. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych z każdym kolejnym miesiącem zaczyna coraz mocniej zmieniać się w parodię. Nikt nie twierdzi oczywiście, że przygotowanie imprezy tak istotnej dla polskiej branży w warunkach pandemii koronawirusa jest rzeczą łatwą. Cała branży mierzy się właśnie z zupełnie nowymi i bardzo poważnymi wyzwaniami. Obserwowanie ciągłych zmian związanych z popularnym wydarzeniem budzi jednak skojarzenia z czymś niezbyt poważnym.

Termin festiwalu był przestawiany po drodze kilkukrotnie, a międzyczasie dyrekcja FPFF zdążyła wręcz zrezygnować z tegorocznej edycji. Później ta decyzja została cofnięta, ale to nie był koniec kontrowersji. Wiele wątpliwości budziła forma wydarzenia, a niektórzy eksperci wprost podważali sens walki o Złote Lwy w sytuacji, gdy zdecydowana większość filmów nie miała jeszcze nawet premiery kinowej. Bo jak w takiej sytuacji z pełną odpowiedzialnością zdecydować, która produkcja najbardziej zasługuje na zwycięstwo? Szybko okazało się, że pesymiści mieli rację.

Festiwal Filmowy w Gdyni nie pokaże nawet wszystkich filmów z konkursu głównego.

W oficjalnym komunikacie na swojej stronie internetowej dyrekcja potwierdziła, że powołana specjalnie w tym celu platforma internetowa będzie jedyną przestrzenią wydarzeń festiwalowych. Dyrektor Artystyczny FPFF, Tomasz Kolankiewicz zaznaczył, że całemu środowisku bardzo zależy na przeprowadzeniu 45. edycji imprezy, dlatego lepsze jest działanie w trybie awaryjnym niż całkowite odwołanie obchodów. Co zresztą miało miejsce wcześniej jedynie z okresie stanu wojennego. Problem w tym, że wspomniany „tryb awaryjny” oznacza tak naprawdę festiwal w niepełnym składzie:

W związku z ograniczeniami licencyjnymi nie możemy, niestety, pokazać online szerokiej publiczności wszystkich filmów z Konkursu Głównego. Niektórzy dystrybutorzy są już związani umowami z innymi platformami VOD. Z kolei dystrybutorom tych filmów, które jeszcze nie miały premiery kinowej, zależy, by zachować tradycyjną kolejność, zgodnie z którą najpierw są pokazy na wielkim ekranie, a dopiero później inne formy dystrybucji. My, jako organizatorzy Festiwalu, nie dysponujemy prawami do filmów konkursowych – powiedział Leszek Kopeć, Dyrektor Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych.

Niestety, nie podano dokładnej liczby produkcji zaplanowanych do udostępnienia dla widzów. Nie wiadomo nawet, z jak szerokim gronem będziemy mieć do czynienia. Możemy to jednak do pewnego stopnia przewidzieć. Do Konkursu Głównego zakwalifikowało się 14 filmów. Spośród nich tylko sześć (!) miało wcześniej premierę kinową. Często już w warunkach ograniczonej dostępności związanej z rządowymi restrykcjami. A przecież według słów Kopecia również obecności tych produkcji nie możemy być pewni, bo część z nich jest związana umowami z serwisami streamingowymi (może tu chodzić np. o film „Sala samobójców. Hejter”).

Dla kogo jest Festiwal Polskich Filmów Fabularnych? Istnieje dla widzów czy po prostu po to, żeby sobie filmowcy mogli nawzajem nagrody wręczać?

REKLAMA

Być może ostatecznie okaże się, że większość tytułów walczących o Złote Lwy ostatecznie będzie dostępna dla widzów. Ale brak jakiejkolwiek konkretnej informacji na ten temat nie prowokuje do optymizmu. Bezsens organizacji festiwalu, który w większości zostanie ukryty przed szeroką publiką jest absolutnie jasny. Zostanie tu zresztą wykonana olbrzymia krzywda dla wszystkich filmów walczących o nagrody. Ewentualny zwycięzca zawsze będzie mieć w oczach niektórych łatkę „specjalnego”, a z kolei przegranych trudno będzie rzetelnie ocenić. Bo jakim prawem, jeśli olbrzymia większość zainteresowanych kinem Polaków nawet nie będzie mogła się przekonać o słuszności wyborów jury? Sytuacja byłaby może nawet śmieszna, gdyby nie była równocześnie tak tragiczna.

*Autorką zdjęcia tytułowego jest Anna Bobrowska.

REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA