Los (zwany też scenarzystami) okrutnie obszedł się z Daenerys Targaryen w ostatnim sezonie „Gry o tron”. A według najnowszej teorii ukutej przez specjalistkę od antropologii sądowej po śmierci mogło ją spotkać coś jeszcze gorszego. A wszystko za sprawą zwierzęcych instynktów Drogona.
Tyrion jest prawdziwym zwycięzcą „Gry o tron”. Przynajmniej pod względem czasu spędzonego na ekranie
Po ośmiu latach i tyluż sezonach „Gra o tron” dobiegła końca. Od chwili premiery finałowego epizodu w mediach krąży wiele rozmaitych podsumowań na temat serialu HBO. Właśnie pojawiła się jedna z ciekawszych statystyk, która rzuca światło na popularność niektórych postaci. Których dwudziestu bohaterów spędziło najwięcej czasu przed ekranem?
Dokąd odleciał Drogon? Historia smoków w świecie „Gry o tron”
Ostatni odcinek „Gry o tron” zakończył przygodę widzów z historią walk o władzę w Westeros. Stanowił też pożegnanie z rodem Targaryen oraz ostatnimi smokami, jakie widział ten świat od pokoleń.
W „Grze o tron” miało być mniej śmierci. Twórcy zdradzają, kogo jeszcze chcieli zachować przy życiu
„Gra o tron” od początku swojej emisji przyzwyczaiła nas do tego, że nie warto wiązać się z niektórymi postaciami, bo ostrze topora może spaść na nich niemal w dowolnej chwili.
Twórcy „Gry o tron” zostawili nas z wieloma niewyjaśnionymi kwestiami. Próbujemy odpowiedzieć na najważniejsze pytania
„Gra o tron” zakończyła się po 9 latach i ośmiu sezonach na naszych ekranach. Uzyskaliśmy wiele odpowiedzi na pytania, które zadawaliśmy sobie przed finałem. Odcinek „The Iron Throne” i jego słodko-gorzki happy end pozostawił nas jednak z innymi, które kołaczą się z tyłu głowy.
Finał „Gry o tron”: Dostałam happy end, którego nie chciałam
Kto zasiądzie na Żelaznym Tronie? Jaka przyszłość czeka Daenerys i Jona Snowa? Czy jakichś bohaterów czeka jeszcze śmierć? Przed premierą 6. odcinka 8. sezonu „Gry o tron” w głowach widzów kłębiło się mnóstwo pytań, na które odpowiedzi mieliśmy poznać właśnie w finale. I choć część z nich padła, to twórcy serialu zgotowali nam, wybaczcie to określenie, niemrawy happy end.