REKLAMA

Myślałem, że prawdziwa praca to praca fizyczna - mówi Connor Swindells, czyli Adam z serialu "Sex Education"

Do serwisu Netflix wleciał właśnie nowy, 4. sezon "Sex Education". Jednym z najciekawszych bohaterów jest tam Adam Groff, w którego wciela się Connor Swindells.

sex education adam
REKLAMA

Nowy sezon "Sex Education" wjechał już do serwisu Netflix. Najnowsza odsłona serialu o nastolatkach okazała się godnym zakończeniem serialu. Jednym z jaśniejszych punktów była relacja Michaela Groffa (Alistair Petrie) z synem Adamem, w którego wciela się właśnie Connor Swindells. Więcej na ten temat przeczytacie w naszej recenzji.

REKLAMA

Connor Swindells z Sex Education - wywiad

Co czujesz w związku z tym, że to ostatni sezon Sex Education?

Connor Swindells: Kiedy to wszystko się zaczęło, byliśmy zupełnie zieloni i kompletnie nie wiedzieliśmy, na co się piszemy. Mój Boże, ja sam jestem teraz zupełnie innym człowiekiem. Dopiero teraz dociera do mnie, że ta przygoda dobiega końca. Miałem niesamowite szczęście, że mogłem wystąpić w tym serialu, który przyniósł mi tyle doświadczeń i otworzył przede mną wiele drzwi. Jako dzieciak mogłem o tym tylko marzyć.

Jestem bardzo wdzięczny, że mogłem zagrać Adama, ponieważ świetnie się przy tym bawiłem. Tym, co najwspanialsze w Adamie, co najbardziej mi się w nim podoba, jest to, jaki jest absurdalny. Co sezon scenarzyści coś dla niego wymyślali, a widzowie wierzyli w tę jego absurdalność. Z kolei dla mnie jako aktora to była czysta radość, bo mogłem go zagrać bez żadnych ograniczeń — wszystkie chwyty były dozwolone. Nie sądzę, by często dostawało się szansę zagrania takiej postaci. Kiedy więc dociera do mnie, że to wszystko się skończy, czuję i radość, i smutek, ale nie żałuję ani chwili.

 class="wp-image-2437018"
Connor Swindells jako Adam Groff

Co masz na myśli, mówiąc, że Adam jest „absurdalny”?

Moje zadanie polegało w większości na rozrabianiu, dobrej zabawie i rozśmieszaniu ludzi. Adam to dzieciak w ciele dorosłego mężczyzny, przechodzący przez męki dorastania. Faktycznie wczuwając się w te wszystkie krępujące sytuacje, jakie mu się przytrafiały, można mieć niezły ubaw.

Przez większość czasu Adam to po prostu ja próbujący rozśmieszyć naszego reżysera i producenta. Oglądając serial, wierzysz, że Adam ma dobry kontakt ze zwierzętami i że jest jakiś urok w tych jego wygłupach. A granie głupka często bywa całkiem fajne.

Jednak w pierwszym sezonie trudno ten urok dostrzec. Adam niesamowicie dorósł, prawda?

O tak, zdecydowanie. Myślę, że naprawdę mi się poszczęściło, jeśli chodzi o to, co przygotowali dla mnie scenarzyści w ciągu tych kilku lat. Droga Adama została świetnie rozpisana, a w tym sezonie dojdą jeszcze kwestie, którymi poprzednio się nie zajmowaliśmy. To moim zdaniem niezwykle ważne, zwłaszcza że ten sezon jest ostatni. Samolubnie muszę przyznać, że odczuwam ogromną radość, że historia Adama dostała odpowiednie zakończenie. Jestem naprawdę wdzięczny scenarzystom za pożegnanie Adama tak, jak bym sobie tego życzył.

Co dzieje się w życiu Adama na początku tego sezonu?

Adam nie chodzi już do szkoły i szuka swojego celu, swojej drogi, chce znaleźć odpowiedzi na pytania, które trudno mu nawet sformułować. Od zawsze było jasne, że Adam „ma rękę do zwierząt”, więc w tym sezonie pracuje na farmie. Uwielbiałem ten aspekt pracy na planie. Podczas kręcenia ostatniego sezonu miałem już swojego własnego psa i Martin, nasz trener zwierząt i świetny gość, pokazał mi mnóstwo technik szkoleniowych, które teraz stosuję ze swoim psem.

A na jakim etapie jest relacja Adama z jego ojcem, Michaelem?

I znowu — w tym roku miałem naprawdę szczęście, ponieważ z Alistairem łączy mnie bliska przyjaźń. Uwielbiamy się, ale rzadko mieliśmy szansę faktycznie spotkać się na planie. Zwykle się mijaliśmy, a w sezonie 3. nie mieliśmy chyba ani jednej wspólnej sceny. To się teraz zmienia i fajnie, że możemy pobawić się tą energią i chemią między tymi postaciami. Było przy tym mnóstwo śmiechu i naprawdę żałuję, że w przyszłym roku nie będziemy już razem pracować. To dla mnie naprawdę trudne, bo Alistair jest nie tyko wspaniałym aktorem, ale też ważną osobą w moim życiu.

Sądzę, że w tym sezonie widzów czeka prawdziwa uczta, ponieważ Alistair to naprawdę wybitny aktor. Nieważne jest, za co się weźmie, efekt jest po prostu magiczny. W tym sezonie Adam i jego ojciec w końcu znajdują coś, co mogą robić razem — Michael zaczyna udzielać mu lekcji jazdy samochodem. To tworzy między nimi więź. Chociaż muszę przyznać, że wspólne lawirowanie po tych krętych wiejskich dróżkach mocno utrudniało zachowanie powagi!

Adam i jego tata zapominają na chwilę o dzielących ich różnicach i obaj dokładają starań, aby lepiej się poznać i naprawić swoją relację. Adam cały czas musi mierzyć się z tym, co dręczyło go przez całe życie, a Michael próbuje się w tym jakoś odnaleźć i być lepszym ojcem.

 class="wp-image-2437024"

Opowiedz nam coś więcej o pracy Adama na farmie.

Przede wszystkim chcę powiedzieć, że praca z Bellą McLean, która gra nową szefową Adama, była czystą przyjemnością. Pomiędzy nimi jest naprawdę silna chemia, ona rzeczywiście bierze Adama pod swoje skrzydła i jest doskonałym nabytkiem dla serialu. Mimo że kręciliśmy w gospodarstwie pośrodku niczego, gdzie zawsze było przeraźliwie zimno, świetnie się z nią bawiłem. Oczywiście praca z końmi i psami sprawiała mi dużą przyjemność, bo ja też uwielbiam zwierzęta.

Na początku ojciec Adama trochę kręci nosem, bo jego zdaniem to nie jest „godne zajęcie”, ale naprawdę stara się zrozumieć syna i wpadać do niego na farmę. Adamowi udaje się go namówić na konną przejażdżkę i uwierz mi, Alistair na koniu to było naprawdę coś. W tej scenie tego nie widać, ale jest świetnym jeźdźcem. Co roku jeździ do Montany, gdzie przemierza prawdziwe bezdroża, więc musi być w tym dobry. Myślę, że trzeba prawdziwego aktorskiego geniuszu, żeby to ukryć! Widziałem, że ta scena sprawiła mu dużą frajdę. Co dziesięć minut pytał: „To co, kręcimy już tę moją scenę na koniu?”. Za nic nie dałby sobie jej odebrać.

A jak ty odnalazłeś się w towarzystwie koni?

W przeszłości już sporo jeździłem, a teraz znowu mam do tego dobrą okazję we Włoszech, gdzie kręcę kolejny projekt. Uwielbiam jeździć konno. Kocham zwierzęta: mam kilka kotów i psa. Myślę, że już w pierwszym sezonie zauważyłem u Adama podobieństwo do siebie, jeśli chodzi o jego relację ze zwierzętami i spokój, który dzięki nim odnajduje. Dzięki tej roli na pewno mam bliższy kontakt z przyrodą w prawdziwym życiu.

Ta cecha dodaje Adamowi łagodności, prawda? Trudno nie polubić kogoś, kto kocha zwierzęta.

Tak, Adam w towarzystwie zwierząt zaraz robi się milszy i bardziej wrażliwy. Jest po prostu nierozumiany, sam zresztą siebie nie rozumie. Jest tyle pytań, na które nie zna odpowiedzi, nie wie nawet, jak je sobie zadać. Ale w tym sezonie to się zmienia. Bardzo mnie to cieszy. Na pewno nie miałbym nic przeciwko graniu Adama w nieskończoność i trudno będzie mi się z nim pożegnać. Minie pewnie trochę czasu, zanim dotrze do mnie, że to koniec, ale wszystko kiedyś musi się skończyć. Lepiej zejść ze sceny teraz, kiedy jesteśmy na fali, niż kręcić, aż skończą nam się pomysły.

A jak Adam czuje się ze swoją seksualnością w tym sezonie?

Myślę, że ma olbrzymie poczucie winy w związku z tym, jak potraktował Erica i chciałby mu powiedzieć mnóstwo rzeczy, ale nie chodzi już do szkoły, więc teraz szuka sposobu, żeby zamknąć ten rozdział. Na początku jego zachowanie było niedopuszczalne, gnębił i krzywdził Erica. Teraz zdaje sobie z tego sprawę i chce w końcu się z tym skonfrontować.

Czy kiedy zaczynałeś pracę nad serialem Sex Education, przypuszczałeś, że stanie się takim globalnym przebojem i tak mocno zmieni twoje życie?

Nie! Jestem z natury cyniczny, więc uważałem, jak zawsze, że to po prostu kolejna fucha, a potem znowu wrócę do castingów i czekania na telefon. A tu nagle ludzie zaczęli rozpoznawać mnie na ulicy i wtedy pomyślałem: „Ok, to coś nowego”. Najlepsze jest to, że fani serialu to świetnie ludzie, więc jeśli o to chodzi, mam same pozytywne doświadczenia. Naprawdę jestem szczęściarzem. Co ciekawe, ludzie bardzo pozytywnie odbierają Adama. Przez pierwszych kilka odcinków pierwszego sezon Adam był kreowany na dość jednoznaczną postać, ale świetny scenariusz poprowadził mnie tak, że mogłem zagrać go zupełnie inaczej. Nigdy nie sądziłem, że moje życie się zmieni. Myślę, że nieźle się w tym wszystkim odnalazłem i nie dotknęło mnie wiele problemów, które wiążą się z występowaniem w tak popularnym serialu.

Jaka jest tajemnica sukcesu tego serialu?

Po prostu pojawił się w odpowiednim czasie i w odpowiednich okolicznościach. To, co się dzieje teraz na świecie, jest często przytłaczające, a nasz serial pozwala o tym na chwilę zapomnieć. Przedstawia nieco wyidealizowany świat, w którym widzowie chcieliby żyć; świat, w którym każdy jest akceptowany, bez względu na to, kim jest. A to naprawdę piękna idea. Dla mnie, jako fana serialu, to właśnie wybija się na pierwszy plan podczas oglądania — jego bajkowość.

Do tego postaci są świetne napisane, no i świetnie zagrane. Każdy, kto bierze udział w tym przedsięwzięciu, stara się dawać z siebie wszystko każdego dnia. Widać współpracę między różnymi działami produkcji. Reżyserzy zawsze mają jasną wizję tego, co chcą osiągnąć, scenarzyści zresztą też. Myślę, że to jest przepis na sukces.

Serial Sex Education nigdy nie bał się podejmowania trudnych tematów. Myślisz, że widzowie to doceniają?

O tak, zdecydowanie. Ludzie nie szczędzą nam ciepłych słów. Kiedyś bycie aktorem nie było dla mnie łatwe, bo pochodzę z rodziny o robotniczych korzeniach. Gdy dorastałem, sądziłem, że prawdziwa praca to praca fizyczna, na budowie, w pocie czoła. Nie było mi więc łatwo, ale miło pomyśleć, że wywarłem jakiś wpływ na czyjeś życie, nawet jeśli tylko przez 55 minut trwania odcinka, i że ludzie nawiązali emocjonalną czy duchową więź z naszymi postaciami i naszym wspólnym dziełem. Chociaż na chwilę mogli zapomnieć o świecie i wciągnąć się w tę wspaniałą historię.

REKLAMA

Czy jesteś w stanie wybrać swój ulubiony moment w całym serialu?

Każde spotkanie z Alem [Alistairem Petriem - przyp. red.] było niesamowite, ponieważ wtedy cały dzień uśmiech nie schodził nam z twarzy. Zawsze gdy z nim pracuję, czuję, że nasza więź staje się coraz głębsza i mocniejsza. Mogę zadzwonić do niego o każdej porze i poprosić o pomoc — on też wie, że zawsze może na mnie liczyć. Polegamy na sobie. Traktuję go trochę jak ojca. Jesteśmy naprawdę bliskimi przyjaciółmi i bardzo się kochamy.

Nie wiem, czy byłbym w stanie wybrać jeden konkretny moment, ale ogólnie powiedziałbym, że chwile, które zapamiętam najlepiej, to po prostu wygłupy pomiędzy ujęciami. Jednego lata na planie spędzaliśmy dosłownie każdą wolną chwilę, rzucając frisbee, robiliśmy to godzinami. Pogoda była wtedy wspaniała, rzucaliśmy sobie tę zwykłą zabawkę i świetnie się bawiliśmy. Zdecydowanie będzie mi brakować takich chwil. Za każdym razem, gdy wracaliśmy na plan kręcić nowy sezon, było tak, jakbyśmy w ogóle się nie rozstawali. Dziwnie będzie już nie wracać.

Czy zabrałeś sobie jakąś pamiątkę z planu?

Pokażę Ci. To stało na biurku Adama. To mały porcelanowy piesek, który wygląda niemal jak suczka Adama, Madam. Ale poza tym nic. Był taki moment, kiedy chciałem zabrać tę jego upiorną kurtkę, ale szczerze mówiąc, teraz trudno mi sobie wyobrazić gorszą pamiątkę. Jest tak zapocona, że lepiej, żeby została na planie.

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA