Dzieje się

Stanowski anulował Hejt Park z Mają Staśko. Żulczyk: „To nawet zabawne, jak się przestraszył”

Konflikt Krzysztofa Stanowskiego i Mai Staśko sięga jeszcze zeszłego roku, kiedy to popularny sportowy dziennikarz wykpił jeden z tekstów aktywistki. Przepychanki między nimi powracają co i rusz, jednak tym razem Stanowski postanowił pójść o krok dalej i anulować zaproszenie Staśko do programu Hejt Park, które otrzymała od innej prowadzącej.Możecie mówić, co chcecie, ale nie sposób zaprzeczyć, że na arenie sportowego dziennikarstwa Krzysztof Stanowski to postać imponująca i, nie bójmy się tego słowa, wybitna. Nie będę tu wyliczał jego sukcesów i triumfów, które zawdzięcza wyłącznie swojej pomysłowości i ciężkiej pracy. Nie dziwi też popularność programu Hejt Park, zwłaszcza odcinków prowadzonych właśnie przez Stanowskiego. Po pierwsze, w podobnym formacie jest naprawdę mocny – wie, jak poprowadzić rozmowę, jak przydusić swojego gościa, obnażyć jego słabości, zwłaszcza, że większość z nich najzwyczajniej w świecie nie jest obyta w podobnej formie dysputy przed kamerą. Po drugie, cóż, nie da się ukryć, że rozważnie dobiera rozmówców. Spośród osób reprezentujących najodleglejsze od niego poglądy, wybiera raczej te, które, eufemistycznie pisząc, nie należą do grona wytrawnych dyskutantów; tak wytrawnemu graczowi ośmieszyć je nietrudno (vide spotkanie, które zaowocowało beefem z Jasiem Kapelą, a ostatecznie... wydaniem tomu wierszy). I wreszcie po trzecie: Stanowski to dobry showman. Niemniej jednak (a może: tym bardziej) ciąży na nim spora odpowiedzialność, ale o tym zaraz.
10.06.2021 10:54

Przegrywy z Wykopu udają chadów na Tinderze, żeby wystawiać ładne dziewczyny. Trwa festiwal incelstwa

Wrzucanie społeczności serwisu Wykop.pl do jednego wora jest, jak w niemal każdym innym przypadku generalizacji i szufladkowania, najzwyczajniej w świecie nie fair. Umówmy się: ten portal ma olbrzymią moc, a wiele inicjatyw, za którymi stoi rzesza jego anonimowych użytkowników, przyniosło sporo dobrego. Oczywiście, zdarzają się też akcje, nad którymi trudno nie wzdrygnąć się z zażenowania, jak choćby ta najnowsza. Głodni zemsty na nieosiągalnych dziewczynach panowie postanowili wykorzystać Tindera, by je ukarać.To proste: jesteś facetem, masz profil na Tinderze, a twój dotykający tafli ekranu paluch często wędruje w prawo? Co więcej: jesteś fajnym gościem, ale bardzo rzadko cię z kimś paruje, a jeśli już, to nikt ci nie odpisuje? Tak, to znak, że paniom się w głowach poprzewracało i najwyższy czas dać im prawdziwą nauczkę. Ach, i w końcu obniżyć ich zbyt wygórowane, nierealne wręcz oczekiwania.Ale nie, że ironizuję. Serio, dokładnie takie są pobudki inicjatorów nowej wykopowej akcji. Założenie jest proste: nasz Mściciel zakłada sobie fikcyjny profil na Tinderze, kreuje odpowiedni opis, przede wszystkim jednak dodaje znalezione w sieci zdjęcia Chadów, czyli wysokich przystojniaków z kaloryferem (wiecie, takich odpowiadających współcześnie promowanym standardom urody). Następnie podszywający się pod Chada Mściciel wyszukuje najatrakcyjniejsze jego zdaniem dziewczyny i przystępuje do wymiany wiadomości z tymi, z którymi wyłapał match. Po odpowiednio zaaranżowanej dyskusji umawia się z nimi, by ostatecznie nie stawić się w ustalonym wcześniej miejscu, a na pożegnanie dorzuca kilka obraźliwych komentarzy. Brzmi znajomo? Nic dziwnego: swego czasu jeden z wykopowych userów zainicjował tzw. „Projekt Klaudiusz”. Jego działania miały przy tym wykazać, że kobiety (a dokładniej: Polki, czy też, stosując wykopową nomenklaturę, p0lki) są powierzchowne, puste, nieuczciwe i w ogóle podłe. Nazywani i nazywający sami siebie przegrywami i incelami (czyli przymusowymi abstynentami seksualnymi) wykopowicze gremialnie dołączali do „zabawy”. W ten sposób wystawionych do wiatru i obrażonych zostało wiele dziewczyn (sam Klaudiusz twierdził, że w kilka dni wygenerował ponad 600 par). Teraz przyszedł czas na powtórkę z rozrywki – przeprowadzoną z większą siłą i zajadłością. Chłopaki chwalą się przed sobą screenami i poniżającymi tekstami rzuconymi na pożegnanie paniom, które dojechały w umówione miejsce, np. do restauracji, gdzie jednak nikt na nie nie czekał. Dowiadywały się między innymi, że są „za słabe” i powinny poszukać sobie kogoś w „swojej kategorii mordowej”, etc.
09.06.2021 21:55

Polacy stworzyli katolicką alternatywę dla Facebooka. Lada dzień wystartuje Agappe.pl

Polacy kolejny raz chcą zaproponować rodakom aplikację społecznościową, którą można potraktować jako alternatywę dla Facebooka. Tym razem będzie to Agappe.pl, czyli social media poświęcone katolikom.Kilka miesięcy temu środowiska prawicowe, zmęczone cenzurą i nawałnicą fake newsów, postawiły na nogi projekt Albicla. Nie wyszło to tak, jak zapowiadano: całość okazała się wydmuszką, regulamin zerżnięto z Facebooka wraz z łączami, a użytkownicy serwisu byli blokowani za… swoje poglądy, pewnie, że tak. Przy tym wszystkim podejrzanie wiele kont należało do papieża Polaka... Nadchodząca alternatywa, Agappe, nie jest jednak wynalazkiem zrodzonym z potrzeby, ekhm, wolności słowa, a z potrzeby serca.Jego twórcą jest ksiądz Artur Potrapeluk, koordynator lubelskiej Odnowy w Duchu Świętym. Celem duchownego jest zjednoczenie katolików-internautów, umożliwienie im szybkiego kontaktu, a także niesienie pomocy tym, którzy jej potrzebują. Będą zbiórki, narzędzia edukacyjne, komunikacja i transmisje na żywo. Przy okazji obędzie się bez rozwiązań proponowanych przez firmy komercyjne. Od strony użytkownika Agappe będzie, zdaniem pomysłodawcy, czymś pomiędzy Twitterem (system powiadomień i relacji) a Facebookiem, gdzie opublikuje się posty, stworzy strony parafii, wspólnot i grup. Założenie profilu będzie w pełni darmowe. Usługodawcą jest Fundacja Nowa Pęćdziesiątnica z Lublina.
08.06.2021 20:51