Dzieje się

Czarnek przyznał najważniejsze odznaczenie w edukacji... parze od billboardów antyaborcyjnych

Minister Edukacji i Nauki odznaczył Katarzynę i Mateusza Kłosów za „szczególne zasługi”. A dokładniej: za oblepienie Polski billboardami z płodami.Antyaborcyjne billboardy kilka miesięcy temu zdominowały reklamową przestrzeń miejskiego krajobrazu. Obok głosu sprzeciwu wobec rozwodów („Kochajcie się, mamo i tato”) najliczniejsze plakaty dotyczyły właśnie aborcji (czy też, zdaniem autorów akcji, „afirmacji życia”), której temat rozgorzał w związku z wydarzeniami z jesieni 2020 roku. Billboardowe przedsięwzięcie to element presji, który ostatecznie jednak, według przeprowadzonego przez instytut IBRIS sondażu, nie wpłynął na nastroje społeczeństwa zgodnie z oczekiwaniami. Zdecydowana większość (ponad 80 proc.) opinii publicznej nie zmieniła swojego nastawienia pod wpływem plakatów, przy czym 6,7 proc. zmieniło poglądy w tej sprawie na bardziej liberalne. Jedynie 2,6 proc. ankietowanych dało się przekonać do bardziej konserwatywnej wizji.Tak czy owak, akcja, zgodnie z przypuszczeniami, zaogniła konflikt i sprowokowała do kontrofensywy. Choć przekonywano, że ten styl przekazu podprogowego nie wzbudza żadnych negatywnych emocji, w kontekście niedawnej decyzji TK i nastrojów społecznych trudno o bardziej mylną diagnozę.Za kampanię odpowiada Fundacja Nasze Dzieci — Edukacja, Zdrowie, Wiara z Kornic na Śląsku. Jej prezesem jest Mateusz Kłosek, właściciel firmy Eko-Okna (2 mld zł przychodu w 2020 roku).
17.06.2021 17:05

Uniwersytet w ankiecie dał możliwość wyboru płci osobom trans i niebinarnym. Kurator oświaty: „agencja towarzyska, segregacja studentów”!

Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty, popełniła dziś na Twitterze wpis atakujący Uniwersytet Jagielloński; wpis tyleż manipulacyjny, co kuriozalny. Lista lęków i obsesji (zwłaszcza tych związanych z tematem seksualności) pani Nowak jest zadziwiająco długa, jednak tym razem jej tętniący przerażeniem post świadczy jedynie o — przykro pisać — niekompetencji autorki. Odpowiedź UJ to potwierdza.Barbara Nowak lubi kontrowersje. Nie raz i nie dwa zdarzyło się jej opublikować w sieci wpisy, wokół których, delikatnie pisząc, zawrzało. Było coś o tym, że po Auschwitz powinni oprowadzać tylko polscy przewodnicy, że uczestniczki zeszłorocznych protestów korzystały z symboliki rodem z totalitaryzmu niemieckiego (czy J.K. Rowling wie, że zrobiła z Pottera małego naziola?), rodziców przekonywała o wielkiej szkodliwości „doktryny LGBT” i o tym, że edukacja seksualna powoduje wzrost seksualnej przemocy wśród uczniów (odwołania do naukowych publikacji nie uświadczono). Kurator blokowała też równościowe inicjatywy i uznała, że w sprawie księdza katechety, który na szkolnej lekcji uczył o leczeniu homoseksualizmu elektrowstrząsami, najgorszy jest fakt, że zaczęto o tym mówić w mediach. Wobec księdza, rzecz jasna, nie podjęła wobec absolutnie żadnych kroków. A to tylko kilka pierwszych z brzegu przykładów.
16.06.2021 20:59

Książka: ma w tytule tęczę i opowiada o LGBT. Polacy: co za wynaturzenia. Wydawnictwo: cyk, zrobimy reklamę, która wyśmieje tę homofobię

„Pod tęczą” to nadchodząca powieść autorstwa Celii Laskey. Polski wydawca zareklamował książkę hasłem nawiązującym do stref wolnych od LGBT, a spora część internautów zademonstrowała swoje niezadowolenie z kolejnego przykładu nachalnej promocji obrzydliwych ideologii. Ich komentarze to – w kontekście tematyki powieści – swoista ironia, tymczasem wydawnictwo Prószyński i S-ka zręcznie przekuło je w chwytliwą promocję powieści. Czapki z głów.Chcieli żyć w strefie wolnej od LGBT, ale los spłatał im figla… – tym hasłem wydawnictwo Prószyński i S-ka promuje powieść pt. „Pod tęczą”, której premiera na polskim rynku odbędzie się 15 czerwca 2021 roku. Według opisu jest to „ciepła, pełna humoru, przejmująca opowieść o zawiłościach ludzkiej psychiki, związkach oraz tolerancji wobec siebie i innych”. Akcja rozgrywa się w miasteczku Big Burr, gdzie wszyscy (pozornie) świetnie się znają. Big Burr zdobywa tytuł najbardziej homofobicznej miejscowości w Ameryce, a przyznająca go organizacja przysyła tam na dwa lata queerową grupę zadaniową do edukowania lokalnej społeczności, czego rezultaty są, rzecz jasna, niełatwe do przewidzenia.Polskie wydawnictwo, by zareklamować powieść na rodzimym rynku, postanowiło nawiązać do stref wolnych od LGBT, o których swego czasu było w naszym kraju głośno. Niektórym jednak zapewne wystarczyłby już sam tytuł, zawierający promujące wynaturzenia i degeneracje antyrodzinne słowo „tęcza”. Oczywiście, sam fakt, że bezrefleksyjna część społeczeństwa zaatakuje powieść tematycznie związaną z seksualnymi mniejszościami nie jest niczym zaskakującym (to przykre, ale prawdziwe). Oceniający i krytykujący obrońcy tak zwanej „normalności” sami odzierają się z resztek powagi, opluwając utwór i jego autorkę jedynie w związku z tym, że na okładce ujrzeli skrót „LGBT”. Przed premierą raczej z treścią książki się nie zapoznali. A jednak to dość znamienne i ironiczne zarazem, że opowieść o homofobicznym miasteczku spotkała się z tak wieloma homofobicznymi hasłami. To nie literacka fikcja, a realny problem.
14.06.2021 11:41