Niby człowiek się przyzwyczaja, że na Cumberbatcha (Sherlock) i Freemana (Watson) w duecie trzeba zawsze czekać dwa lata, ale mimo to za każdym razem trzyma się kciuki zaciśnięte i modli się do wszechmocnego Moffata (producenta i twórcy serialu) o okazanie łaski, chociaż raz…

Jednak jak to zwykle z modlitwami bywa, te nie zostały wysłuchane. Jasne, ostatnio dowiedzieliśmy się, że sezon 4 jak i 5 powstaną. To bardzo przyjemna wiadomość, ale jak tak dalej pójdzie to zanim Sherlock się skończy, ja zamiast oglądać go, będę musiał pilnować moich wnuków. Poza tym nie ma co ukrywać, że w momencie kiedy informacje o kolejnych sezonach Sherlocka wypłynęły, wszyscy liczyli na to, że tym razem przerwa będzie krótsza.
Cierpliwości potrzeba tutaj wiele, ale prawdę mówiąc Moffat oraz Cumberbatch i Freeman to bardzo zapracowani dżentelmeni. Moffat musi się jeszcze zmierzyć z Dr. Who (z Capaldim), natomiast Cumberbatch i Freeman są już gwiazdami hollywoodzkimi, a te zwykle wzięcie mają. Na całe szczęście wprost proporcjonalnie do upływu czasu zwiększa się jakość Sherlocka, a sezon 3 tego dowodzi i to jedyna pocieszająca rzecz w tym wszystkim.