Ostatnimi czasy - co ciekawe: zupełnym przypadkiem - trafiam na pełnometrażowe reżyserskie debiuty, które okazują się obrazami tak udanymi, że aż trudno uwierzyć w skromne doświadczenie twórców. „Przyjaźń” Andrew DeYounga od studia A24 to rzecz zaskakująco świeża, wrażliwa i... nieprawdopodobnie niezręczna.

Craig Waterman to do bólu przeciętny, społecznie niezręczny marketingowiec, mieszkający na spokojnych przedmieściach fikcyjnego Clovis. Jego życie, delikatnie pisząc, rozpada się na milion małych kawałków: syn traktuje go z dystansem, małżeństwo z Tami po jej chorobie nowotworowej emocjonalnie wygasa, a zawodowo i towarzysko nasz protagonista właściwie nie istnieje. Pojawienie się nowego sąsiada - Austina, lokalnego pogodynka - działa jak zapalnik. Austin jest dosłownie wszystkim, czym Craig nigdy nie był, choć bardzo by chciał: facetem charyzmatycznym, pewnym siebie, otoczonym znajomymi.
Co obejrzeć w ten weekend? Przyjaźń - opinia o filmie dostępnym w SkyShowtime
Mężczyźni nawiązują specyficzną relację, która początkowo przypomina klasyczny komediowy bromance. Problem w tym, że Craig nie potrafi przyjaźnić się w zdrowy sposób. Fascynacja szybko zamienia się w emocjonalną zależność, imitację zachowań i desperacką potrzebę akceptacji. W ten sposób dzieło DeYounga stopniowo przechodzi od niezręcznej komedii obyczajowej do opowieści w istocie głęboko psychologicznej i egzystencjalnej.
Ten wręcz boleśnie niezręczny styl cringe comedy (czyli dosłownie żenującej komedii), charakterystyczny zresztą dla Tima Robinsona, jednocześnie bawi, przejmuje i wywołuje nerwowy dyskomfort. Co więcej: ten dyskomfort rośnie z czasem. Produkcja celowo stresuje, pompuje balon lęku społecznego, by uruchomić w widzu ten specyficzny rodzaj współodczuwania; niewygodnego, lecz wciąż emocjonalnego związku z filmem. W ten sposób pozwala mu wejść głębiej w tę historię będącą w gruncie rzeczy studium samotności, społecznej nieporadności, interpersonalnych niedostatków i emocjonalnej jałowości w życiu współczesnych przedstawicieli klasy średniej (i w średnim wieku). A w efekcie: poczuć życiową katastrofę bohatera.
Kreśląc tę niezdrową, dziwaczną relację, twórca diagnozuje współczesnego mężczyznę wychowywanego w staroszkolnym, bezemocjonalnym stylu. W istocie Craig nie jest przecież ani człowiekiem złym, ani nawet toksycznym - jest po prostu społecznie niedorozwinięty. Nie potrafi budować normalnych, partnerskich relacji, mówić o uczuciach i funkcjonować w innych rolach niż - przede wszystkim - konsumenta i pracownika. Nawet staje się dla niego bardziej formą tożsamości niż partnerstwem. Tim Robinson tworzy zatem kreację tragiczną: jego Craig to człowiek desperacko próbujący nauczyć się bycia kimkolwiek innym niż sobą.
Można się zżymać, że DeYoung porywa się na kilka boomerskich diagnoz (paradoks współczesności: nigdy nie żyło się wygodniej, ale i nigdy nie było trudniej nawiązać prawdziwych więzi - prawdę mówiąc wcale nie jestem pewny, czy tak jest w rzeczywistości), ale poza tym trudno odmówić mu trafnych spostrzeżeń, które prezentuje widzowi w niecodzienny sposób.
DeYoung, zespalając ze sobą groteskę i autentyczny ból, osiągnął szczyty empatii względem Craiga (i milionów jego odpowiedników w prawdziwym świecie), którego z jednej strony trudno polubić, z drugiej - nie sposób mu nie współczuć. Podziwiam, że niemal każda sytuacja komiczna ma tu drugie dno - momentów, w którym widz orientuje się, że właśnie podśmiewuje się z czyjejś tragedii, jest tu sporo. Na skutek tego wszystkiego to nietypowe filmowe doświadczenie zostaje z nami po seansie, a poszczególne sekwencje odtwarzają się gdzieś z tyłu głowy, przywołując niekomfortowe wrażenia. Katharsis? Nic z tego. „Przyjaźń” wam go nie zaoferuje. Nie taka jest jej rola.
Czytaj więcej:
- Punch i jego maskotka. Co dalej z małpką, która doprowadziła świat do łez?
- Gdzie kończy się troska, a zaczyna opresja? Helena Ganjalyan i Bartosz Szpak o filmie Glorious Summer
- Fani fantasy pieją z zachwytu. Na tym kanale Władca Pierścieni leci na okrągło
- Polak został greckim bogiem. Wystąpi w 3. sezonie Percy'ego Jacksona
- Aniołki Charliego wracają. I to wszystkie



















