Nie przesadzę, jeśli napiszę, że „Rycerz Siedmiu Królestw” wiernie adaptował prozę George’a R.R. Martina w jakichś 90 proc. To niemal czołobitny przekład jednego medium na drugie, choć, jak wiemy, pewne zmiany są nieodzowne. Część odbiorców - patrząc po wpisach w social mediach - nie może odżałować braku pewnej, jak twierdzą, istotnej i brutalnej sceny z oryginału.

Serial „Rycerz Siedmiu Królestw” uczciwie adaptuje pierwsze opowiadanie ze zbioru autorstwa George’a R. R. Martina, wprowadzając jedynie garść drobnych zmian względem oryginału. Choć produkcja nie ma tak epickiego rozmachu jak „Gra o tron” czy „Ród Smoka”, najnowszy spin-off od HBO zdążył już zapracować sobie na uwielbienie fanów franczyzy. Jednak zbliżając się do finału 1. odsłony serial pominął jedną z, wydawałoby się, istotniejszych sekwencji z książki. A raczej: jeden z fragmentów, bo trudno go nazwać pełnoprawną sceną.
5. odcinek rozpoczyna się już po tym, jak Baelor zgłasza się jako wsparcie Dunka podczas Próby Siedmiu, lecz sama bitwa zostaje niemal całkowicie podporządkowana perspektywie Dunka. W efekcie widzowie zostają pozbawieni brutalnej i ekscytującej konfrontacji, w której brat staje przeciw bratu.
Rycerz Siedmiu Królestw: ta scena naprawdę nie była aż tak istotna
Próba Siedmiu stanowi kulminację całej historii - moment, do którego serial konsekwentnie zmierzał i w którym Dunk miał „udowodnić” swoją niewinność. I choć w starciu bierze udział czternastu wojowników, znaczący czas ekranowy otrzymują właściwie tylko Dunk oraz Aerion. Ich ultrabrutalny pojedynek prowadzi do zwycięstwa Dunka; narracyjne skupienie się właśnie na nim ma sens, ponieważ to właśnie między tymi postaciami budowane było napięcie dramatyczne. Kontynuuje to zresztą wyraźny nacisk na Dunka jako niekwestionowane centrum opowieści, a przy okazji odcina się od innych seriali w uniwersum, w których perspektyw jest bardzo, bardzo wiele. Jak mówił showrunner: „chcemy pozostać bardzo blisko Dunka, więc całą sekwencję oglądamy niejako jego oczami”.
Niespecjalnie dziwi mnie zatem fakt, że pozostali czempioni, choć istotni dla opowieści, nie odgrywają większej roli w przedstawieniu samej walki. W gruncie rzeczy zarówno znakomita retrospekcja, która dodała nowe konteksty historii naszego bohatera oraz wzbogaciła tę postać w naszych oczach, jak i pokazane nam fragmenty batalii, są znacznie, znacznie istotniejsze dla opowieści. Zresztą, dzięki tej decyzji twórców nagła śmierć Baelora nabiera dramatyzmu i zaskakuje.
W serialu książę, który jeszcze chwilę wcześniej wydaje się cały i zdrowy, osuwa się w ramiona Dunka po zdjęciu hełmu.
Sam zgon jest, oczywiście, tragedią fundamentalną dla całej historii. Widzowie nie widzą jednak śmiertelnego uderzenia, a odcinek musi wyjaśnić ustami Targaryena, że uszkodzenie hełmu zostało zadane buzdyganem Maekara. W noweli Martina scena wygląda nieco inaczej. Choć narracja również pozostaje przy Dunku, tekst zawiera opisy jego spojrzeń rzucanych na inne starcia toczące się na polu. Wśród dostrzeżonych przez protagonistę walk jest między innymi pojedynek Maekara z Baelorem i Lyonellem, w którym ich broń „dźwięczy o hełmy i tarcze”. Te wstawki pozwalają odbiorcy nakreślić sobie przebieg próby i wskazują moment zadania śmiertelnego ciosu. W serialu pojawia się jedynie krótkie, niemal niedostrzegalne ujęcie mogące przedstawiać to starcie, przysłonięte jednak przez bitewną mgłę.
Oczywiście: Baelor i Maekar to nie tylko bracia, lecz także bohaterowie Rebelii Blackfyre’ów, sławieni za swoje militarne osiągnięcia. Ich starcie mogło więc nieść zarówno imponującą fizyczność, jak i silny ładunek emocjonalny. W moim odczuciu byłby to jednak co najwyżej fajny dodatek, jednak w żadnym wypadku podobna scena nie jest potrzebna serialowi i snutej przez niego opowieści. To, co zobaczyliśmy, było zresztą niesamowicie immersyjnym sposobem przedstawienia walki czternastu opancerzonych mężczyzn w błocie.
Warto jednak pamiętać, że moment zadania Baelorowi śmiertelnej rany zmienia bieg dziejów Siedmiu Królestw. Wielu Targaryenów nie nadawało się do rządzenia, ale Baelor był wyjątkiem. A skoro zginął walcząc w obronie Dunka, nigdy nie otrzymał szansy objęcia tronu. Gdyby to on został królem, historia Westeros mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej - zwłaszcza że Aerys II, Szalony Król, nie pochodził z linii potomków Baelora, co oznacza, że wydarzenia znane z „Gry o tron” mogłyby nigdy nie nastąpić.
Rycerz Siedmiu Królestw: ile odcinków? Kiedy premiera 6. odcinka?
Pierwszy sezon Rycerza Siedmiu Królestw liczy 6 odcinków, zatem kolejny będzie już tym finałowym. Jego premiera odbędzie się w poniedziałek (23 lutego) w HBO Max.
Jeśli w oczekiwaniu na finał chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej na temat "Rycerza Siedmiu Królestw", to możecie przeczytać naszą recenzję. Z kolei tu możecie znaleźć pełny harmonogram odcinków, a w tym miejscu zapoznacie się z ser Lyonelem Baratheonem. Możecie też poznać odpowiedź na pytanie: gdzie podziały się smoki? Pisaliśmy też o pojawieniu się Jaja w "Grze o tron", wyjaśnialiśmy, kim jest hedge knight - wędrowny rycerz, a także omówiliśmy nowych Targaryenów i wielki twist. A może nie wiecie, jak serialowa zdrada łączy się z "GoT", dlaczego Baleor ma czarne włosy oraz o co chodziło w Rebelii Blackfyre'ów?







































