REKLAMA
  1. Rozrywka
  2. Seriale

Martin jest zachwycony tymi zmianami, które wprowadził „Ród smoka”. - Szkoda, że o tym nie pomyślałem

Już jutro na Max zadebiutuje 4. odcinek 2. sezonu „Rodu smoka”, czyli adaptacji „Ognia i krwi” George’a R.R. Martina. W ten weekend pisarz postanowił podzielić się wrażeniami - na swoim blogu napisał, że choć raczej nie przepada za dużym ingerowaniem w jego materiał przez scenarzystów, to nowa produkcja stanowi wyjątek od tej reguły. Które zmiany przypadły mu do gustu?

07.07.2024
13:13
ród smoka sezon 2 odc 4 martin zmiany książka serial max helaena pies
REKLAMA

2. sezon „Rodu smoka” został - podobnie jak poprzedni - ciepło przyjęty przez odbiorców. Niektórzy wprawdzie narzekają na „brak akcji” i nieśpieszne tempo rozwoju wydarzeń, ale ja osobiście jestem fanem tego sposobu prowadzenia historii. Całość jest dość oszczędna w środkch (choć wizualnie fantastyczna) i skrupulatnie buduje atmosferę raczkującej wojny; konfliktu, który wciąż jeszcze się rodzi. Trudno określić, czy już ruszył pełną parą, czy wciąż jeszcze się zbliża. Wiadomo tylko, że lada moment nastąpi eksplozja krwawych wydarzeń i wszyscy czekają na tę chwilę w wielkim napięciu. Włącznie z widzem. I ja sobie to gęste, duszne oczekiwanie cenię.

Zadowolony z adaptacji jest również sam George R.R. Martin, który - w przeciwieństwie do przypadku „Gry o tron” - tym razem bierze czynny udział w jej powstawaniu. Zresztą, o „Grze” nigdy nie wypowiadał się aż tak pochlebnie. I nic dziwnego - mimo licznych, ale raczej niedużych zmian, całość wiernie podąża za książkową historią. 

REKLAMA

Ród smoka, sezon 2. George R.R. Martin o korzystnych zmianach

W najnowszym wpisie na swoim blogu twórca stwierdził, że był to wspaniały sposób na rozpoczęcie sezonu. Pochwalił reżyserię i aktorstwo - z naciskiem na Emmę d’Arcy. Stwierdził, że w „Synu za syna” wypowiada tak naprawdę tylko jedno zdanie, ale robi tak niesamowite rzeczy spojrzeniami i mimiką twarzy, że absolutnie dominuje w tym odcinku, a jej żal po stracie syna jest wręcz namacalny,

Dodał też, że Tom Glynn-Carney ożywia Aegona w sposób, jakiego wcześniej nie widzieliśmy; jest tu kimś więcej niż zwykłym złoczyńcą. Pokazuje wściekłość króla, jego ból, lęki, wątpliwości, a nawet człowieczeństwo. Z kolei Rhys Ifans za każdym razem, gdy pojawia się na ekranie, spisuje się znakomicie jako Hightower, ale w „Rhaenyrze Okrutnej” przeszedł samego siebie. Jego scena z Aegonem i Cristonem Cole’em „kipi dowcipem, napięciem i dramatyzmem, a występ woła o nagrody”. Słusznie - to jedna z ważniejszych i najlepiej zagranych scen.

Następnie wrócił do Viserysa - przypomniał, że serial dał mu nieco inną historię i znacznie większą głębię niż to, co sam wymyślił. Twórca wielokrotnie wspominał, że Pandy Cinsidine był fenomenalny, a sam król znacznie ciekawiej napisany. Okazało się, że podobne zdanie ma na temat Helaeny.

Ród smoka, sezon 2.

W książce jest pulchną, miłą i szczęśliwą młodą kobietą, wesołą i życzliwą, uwielbianą przez pospólstwo. Jeźdźcem smoków jest od dwunastego roku życia. Największą radością w jej życiu jest wzbijanie się w przestworza na grzbiecie swojego smoka, Dreamfyre. Żadna z dziwności, które pokazuje w jej kontekście serial, nie była widoczna w książce - podobnie jak jej dar proroctwa. To wszystko zrodziło się w pokoju scenarzystów. Ale gdy poznałem tę przedstawioną w serialu wersję bohaterki, nie mogłem się jej sprzeciwić. Helaena w wykonaniu Phii Saban jest bogatszą i dalece bardziej fascynującą postacią niż ta, którą opisałem w „Ogniu i krwi”, a w „Rhaenyrze Okrutnej” nie można oderwać od niej wzroku

- pisze Martin.

Następnie twórca dodał, że w produkcji pojawiła się też zupełnie nowa „postać”, które jest wielkim fanem. Chodzi o psa. Martin podkreślił, że nie przepada za dodawaniem postaci podczas adaptowania materiału źródłowego, ale pomysł z psem był genialny - był już gotów znienawidzić serialowego Cheese’a, a znienawidził go jeszcze bardziej, gdy ten kopnął psa. Później, gdy zwierzę wpatrywało się w swojego pana - już powieszonego - pisarz miał wrażenie, że pęknie mu serce. Docenił tę drobnostkę, którego obecność na kilka chwil sprawiła, że szczurołap stał się bardziej pełnokrwisty.

Istoty ludzkie są niezwykle złożonymi stworzeniami. Cicha obecność tego psa przypomniała nam, że nawet najgorsi ludzie, podli i przekupni, mogą kochać i być kochani. Szkoda, że nie pomyślałem o tym psie. Ja tego nie zrobiłem, ale ktoś inny - owszem. I cieszę się z tego.

Przypomnę, że w przeszłości Martin pisał jeszcze o dwóch postaciach, że ich serialowe wersje są lepsze od jego własnych. Mowa o Shae i Oshy z „Gry o tron”. A seriale z uniwersum Pieśni Lodu i Ognia obejrzycie tutaj.

REKLAMA

Na Spider's Web przeczytacie więcej o Rodzie smoka:

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA