"Benedetta", czyli kiermasz cudów Paula Verhoevena. Ten film to tłusta, mięsista satyra
W swoim najnowszym filmie pt. "Benedetta" Paul Verhoeven uczynił fragmenty biografii katolickiej mistyczki nośnikiem bezlitosnych drwin. Nie omieszkał też zapewnić widzom ogromu soczystej frajdy: w tym tyglu zmieszano przecież pastisz, thriller polityczny, covidowe odniesienia, nunsploitation, melodramat i jeszcze więcej. Jakimś cudem (a cuda mają tu niebagatelne znaczenie) połączenie wszystkich tych komponentów smakuje wyśmienicie.

REKLAMA