REKLAMA

Nowe Stranger Things poprawiło zakończenie serialu. Ona musiała odejść

Kilka miesięcy temu „Stranger Things” - wieloletni projekt i flagowiec Netfliksa - dobiegł końca. Czego by o nim nie mówić, 5. i finałowy sezon był jednym z najważniejszych popkulturowych wydarzeń dekady - mimo tego, że rozczarował tak wiele osób. Niektórzy są jednak zdania, że nowa produkcja z tego uniwersum poprawia wydźwięk tego zakończenia. Przynajmniej pod pewnym względem.

stranger things zakończenie
REKLAMA

O finale „Stranger Things” dyskutowano długo - głównie dlatego, że okazał się niesatysfakcjonujący dla potężnej grupy odbiorców. Z których, co gorsza, wielu było przekonanych, że dostaniemy jeszcze jeden, „prawdziwy” finałowy epizod (do czego, rzecz jasna, nigdy nie doszło). Malkontenci musieli po prostu zaakceptować, że innego końca nie będzie.

Tymczasem na Netfliksa trafił pierwszy spin-off ikonicznej produkcji - animowana miniseria „Stranger Things: Opowieści z 85”, która rozgrywa się między 2. a 3. sezonem oryginału i skupia się na, posilmy się RPG-ową nomenklaturą, misji pobocznej paczki młodych bohaterów z Hawkins. Poznajemy też nowe stworzenia i bohaterkę, Nikki, ale najciekawsze w tym serialu jest tak naprawdę to, jak rozwija relację Jedenastki i Hoppera - i samą Jedenastkę. Przy okazji sprawiając, że kontrowersyjne zamknięcie 5. serii nabiera sensu, na co słusznie zwróciła uwagę redakcja serwisu Movieweb.

REKLAMA

Stranger Things: Opowieści z 85 poprawiają finał głównej serii

1. epizod spin-offu pokazuje nam Jedenastkę oraz Hoppera mieszkających w uroczym, lecz niewielkim domku. Ten wstęp wyraźnie podkreśla, że Hopper żyje w ciągłym strachu o bezpieczeństwo dziewczyny. Ustala jej konkretną godzinę powrotu do domu, nie pozwala chodzić do szkoły i nie chce, by przeżywała przygody z przyjaciółmi. Nastka nie ma mu tego za złe - owszem, chciałaby móc inaczej, ale jednocześnie rozumie, że przyczyny zachowania Hoppera leżą w szczerej trosce. Bo jej dzieciństwo istotnie różni się (i różniło) od dzieciństwa jej rówieśników.

To tylko jeden z wielu przykładów, w jaki nowy serial mniej lub bardziej subtelnie przypomina, że życie Jedenastki naznaczone jest dramatem. Jasne, pozostała część ekipy również mierzyła się z traumatycznymi wydarzeniami, jednak to, co spotkało dziewczynę, to zupełnie inna skala okropieństw. Nie wspominając o fakcie, że jej towarzysze koniec końców mogą wieść normalne życie - Jedenastka musi kryć się przed rządem i doktorem Brennerem.

Ostatecznie po obejrzeniu „Opowieści” łatwiej uznać, że szeroko dyskutowane zakończenie oryginalnego (czyli poświęcenie protagonistki) serialu ma jednak sens - i że było właściwie najbardziej sensownym scenariuszowo rozwiązaniem. W animowanym spin-offie wyraźnie widać, że dziewczyna inaczej podchodzi do zagrożeń w Hawkins. Jej przyjaciele, choć boją się śmierci, traktują to wszystko jak wielką przygodę. Ona nigdy nie może się w pełni rozluźnić ani zapomnieć o niebezpieczeństwie. Hopper zachowuje się tu tak samo jak w 5. sezonie: jest nadopiekuńczy i obsesyjnie skupiony na bezpieczeństwie Nastki. Choć dziewczyna doświadcza chwil szczęścia i spokoju, zagrożenie nigdy nie znika. Nastka zbyt różni się od swoich przyjaciół, jej codzienność jest naznaczona permanentnym zagrożeniem, a potworne doświadczenia istotnie utrudniłyby powrót do społeczeństwa, do zwykłej rzeczywistości.

Kolejne drobne sceny przypominają, jak bardzo wypaczone było dorastanie bohaterki. Od drobiazgów, po kluczowe momenty - jak wtedy, gdy Nastka mówi, że „nie jest normalna” i nigdy nie miała przyjęcia urodzinowego.

Trudno obejrzeć te 10 odcinków i nie dojść do wniosku, że odejście Jedenastki to po prostu naturalna kolej rzeczy, najsensowniejszy rozwój wydarzeń. Owszem, przeżywa tu chwile radości - korzystając ze swoich mocy czy śmiejąc się z przyjaciółmi - ale jednocześnie omija ją zwyczajne, zdrowe dorastanie: szkoła, kino, relacje społeczne niezwiązane z walką z potworami z Drugiej Strony. Nawet wyznaczenie godziny powrotu do domu wynika nie z chęci utemperowania nastoletniego buntu, lecz z faktu, że potężni i niebezpieczni ludzie chcą dopaść dziewczynę. Choć wizja Nastki jako samotnej lub martwej jest dość ponura, trudno sobie wyobrazić, by miała ona znaleźć swój happy ending w Hawkins. To postać, która musiała poświęcić się raz jeszcze - jak robiła przez lata - dla innych i zniknąć z ich życia, by ci mogli ruszyć dalej i dorosnąć. Była to też najpewniej jedyna opcja dla niej samej, by wreszcie zaznać spokoju. 

Czytaj więcej:

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-24T11:01:54+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T08:55:36+02:00
Aktualizacja: 2026-04-23T16:58:39+02:00
Aktualizacja: 2026-04-23T16:07:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-23T13:08:28+02:00
Aktualizacja: 2026-04-23T11:47:09+02:00
Aktualizacja: 2026-04-23T10:04:29+02:00
Aktualizacja: 2026-04-23T10:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-23T09:21:14+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA