REKLAMA
  1. Rozrywka
  2. Filmy

Ten film iskrzy się od emocji. Penelope Cruz jest zjawiskowa

Emanuele Crialese zabiera nas do czasów swojego dzieciństwa, lat 70. Pejzaż Włoch tamtego okresu staje się sceną dla psychodramy - tak cichej i intymnej, jak rozbuchanej i mieniącej się od kinowej magii. Reżyser, klucząc wokół tematyki genderowej, zapewnia w ten sposób widzom prawdziwy slalom emocji.

14.04.2023
12:20
bezmiar film peelope cruz co obejrzeć
REKLAMA

W domu Borghettich króluje radość, taniec i śpiew. Rozkładanie zastawy stołowej przyjmuje formę musicalowego wtrętu, bo Clara dba, aby w życiu jej trójki dzieci magii nie brakowało. Chociaż sama makijażem zakrywa ślady po płaczu, wychodzi jej to całkiem nieźle. Przynajmniej do momentu, kiedy nie wraca jej mąż. On rządzi twardą ręką. Nie pozwala na zabawy przy jedzeniu i nie akceptuje, że najstarsza córka źle się czuje w ciele kobiety oraz przyjmuje męską tożsamość. Adriana przedstawia się jako Andrea (we Włoszech to imię męskie) i nosi ubrania dla chłopców. To alter ego reżysera, który podczas festiwalu w Wenecji wyznał, że urodził się kobietą, a potem przeszedł tranzycję.

"Bezmiar" okazuje się jednym z po części autobiograficznych tytułów, które ostatnimi czasy regularnie goszczą na wielkich ekranach. W przeciwieństwie do innych produkcji tego typu, kino nie odgrywa tu jednak istotnej roli. Emanuele Crialese nie podąża za Stevenem Spielbergiem i jego "Fabelmanami", czyniąc z X muzy obiekt obsesji czy nośnik emocji. Produkcji bliżej do "Belfastu". Tak jak filmy u Kennetha Branagana, tak tutaj występy muzycznych artystów spełniają się w roli filtra rzeczywistości. Bo Andrea ogląda w telewizji śpiewające gwiazdy, a potem wyobraża sobie, jak wykonuje dane utwory - solo lub w duecie z matką.

Czytaj także:

REKLAMA

Bezmiar - recenzja filmu

"Bezmiar" to film bardzo szczery i pornograficznie wręcz intymny. Razem z bohaterem przeżywamy kolejne radości, dramaty, a nawet pierwszą miłość. Crialese przepuszcza rzeczywistość przez wyobraźnię i wrażliwość wyobcowanej młodej osoby, która czuje się dzieckiem kosmitów. Cały czas zastanawia się, czemu została obdarowana mózgiem niepasującym do ciała. W ten sposób opowieść opiera się na napięciu między męskością a kobiecością. Konflikt ten manifestuje się również w relacjach rodziców, którzy odgrywają genderowy teatrzyk.

Bezmiar - Penelope Crus - premiera

Crialese grubymi kreskami rysuje portrety Clary i Felice. Narzuca im stereotypowe role płciowe, dlatego on bywa nieobecny, zajęty pracą, lub zabawą z kochankami. Ona wie o jego zdradach, ale zostawić go nie może, dlatego zatraca się w opiece nad dziećmi, byciu idealną matką i udawaniu szczęśliwej żony. Jest w tym coś z "Naszych dzieci" Joachima Lafosse, bo bohaterka zostaje doprowadzona na skraj wycieńczenia, a co za tym idzie do załamania nerwowego. O jej pogarszający się stan psychiczny reżyser zdaje się oskarżać konserwatywny porządek genderowy, który staje się zbiorem rygorystycznych zasad. Zamyka kobiety w ciasnych klatkach, nie pozwalając im nabrać oddechu i podporządkowując je mężczyznom.

Bezmiar z olśniewającą rolą Penelope Cruz już w kinach

REKLAMA

Penelope Cruz w roli Clary odsłania przed nami cały wachlarz kobiecości. Z niesamowitą lekkością popisuje się dziecięcą energią, kiedy biegnie po ulicy, udając rycerską szarżę. Wzbudza troskę zakłopotaniem, gdy szwagierki nakłaniają ją, aby wymierzyła karę swoim dzieciom. Z podniesioną głową stawia czoła zaczepiającym ją na ulicy mężczyznom i rozsypuje się podczas konfrontacji z kochanką męża. Aktorka nieustannie roztacza wokół siebie blask, w którym kąpią się pozostali odtwórcy ról. Czerpią z niego, również stając na wysokości zadania.

"Bezmiar" miewa swoje problemy. Narracyjnie film się nieco rozpada, poszczególne wątki wędrują w odległych kierunkach i niekoniecznie są satysfakcjonująco rozwiązane. Zawartych jednak w tej opowieści emocji starczyłoby na kilka, całkiem mocnych produkcji. Crialese nie interesuje fabularna spójność, tylko wiarygodność postaci - stan ich psychiki w naturalnych, życiowych sytuacjach. Za sprawą kinowego blichtru, reżyser pozwala cichym dramatom implodować na naszych oczach. Dlatego nawet kiedy nasycone kolory zastępuje monochromatyzm, produkcja mieni się tysiącem hipnotyzujących barw.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA