Fabuła "Fantastycznej czwórki" nie jest tak dziwna, jak mógłbym oczekiwać
"Fantastyczna czwórka" - pierwsza superdrużyna Marvela - nie ma łatwego życia ani na małym, ani na dużym ekranie. Odkąd Fox wziął w obroty nowe wcielenia Reeda Richardsa (Miles Teller), Sue Storm (Kate Mara), Bena Grimma (Jamie Bell) i Johnny'ego Storma (Michael B. Jordan) chcąc uformować z nich swój zespół superherosów, sprawy nabrały tempa i wygląda naprawdę nieźle. Przynajmniej do czasu, kiedy ogłoszono kim będzie filmowy Dr Doom (Tobby Kebbell), a raczej jak Fox będzie starać się tę postać maksymalnie nam obrzydzić.
