REKLAMA

Netflix dodał nowy thriller kryminalny. To serial pełen sprzeczności

Thrillery kryminalne to z reguły samograje, które wciągają niezależnie od jakości. Istniało więc ryzyko, że "Nemezis" jest albo przeładowanym i męczącym zbiorem wątków oraz postaci, albo rzeczywiście intensywną historią, która nie pozwala oderwać od siebie wzroku i uwagi widza. Które określenie bardziej pasuje do nowego serialu Netfliksa?

OCENA :
5/10
nemezis serial netflix recenzja
REKLAMA

Opieranie fabuły na pojedynkach dwóch wyrazistych bohaterów to metoda stara jak świat i opanowana do perfekcji w niejednym filmie czy serialu. Pogoń Sherlocka Holmesa za genialnym Moriartym to po dziś dzień pożywka dla fanów, wielbicielom kina akcji łezka zakręci się w oku na wspomnienie doskonałej słownej potyczki bohaterów "Gorączki" granych przez Ala Pacino i Roberta De Niro. Dwie strony monety: prawo kontra bezprawie. Porządek naprzeciw chaosu.

REKLAMA

Nemezis - recenzja serialu. Silne chłopaki z obsesjami kontra życie

Halloween. Pewna para dobrze bawi się na charytatywnej imprezie i przekupuje ochroniarza, by pozwolił jej wejść do łazienki na górze, by zabawa osiągnęła jeszcze fajniejszy wymiar. A przynajmniej tak ma myśleć sam strażnik - oboje okazują się cwanymi włamywaczami, którzy odwracają uwagę, wpuszczają do willi resztę grupy, czego efektem jest napad dość elegancko ubranych zbiorów, kradzież pieniędzy i innych cennych fantów. W tym samym czasie Isaiah Stiles (Matthew Law), charyzmatyczny detektyw z Los Angeles, świeżo po udanej akcji staje przed wielką szansą - dorwania tych, których bezskutecznie ścigał od dawna.

Przyznam szczerze, że przed obejrzeniem "Nemezis", zapoznając się z tym, kto stoi za tym serialem, miałem w głowie sporo znaków zapytania. Na czele projektu, obok Taniego Marole, stoi doświadczona Courtney A. Kemp, twórczyni tzw. uniwersum "Power", składającego się z serialu o tym tytule i jego późniejszych odłamów. Listę obsady w sporej części wypełniły nazwiska raczej dalekie od hollywoodzkiego gwiazdozbioru: uczciwie mogę powiedzieć, że przed obejrzeniem serialu znałem Cleopatrę Coleman (grającą Ebony) z dobrych horrorów "Pajęczyna" i "Infinity Pool" i Domenicka Lombardozziego (grającego Dave'a) z "Reachera". To tyle, ale wystarczająco, by liczyć, że w "Nemezis" więcej aktorów wpadnie mi w oko dzięki swojemu talentowi.

Szybko okazuje się, że obaj główni bohaterowie mają za sobą trudną przeszłość - w przypadku Stilesa jedna z akcji zakończyła się śmiercią zawodowego partnera, zaś lider grupy rabusiów i jego ukochana stracili dziecko. To mające spory potencjał motywy, które w sprawnych rękach pozwoliłyby zinfiltrować psychikę głównych bohaterów, nadać głębi motywacjom i uczynić obie strony medalu fascynującymi.

To, co ciekawe, tonie jednak m.in. w morzu nienaturalnych, męcząco patetycznych dialogów, wypowiadanych momentami niemal w robotycznym stylu.

Matthew Law i Y'lan Noel - kadr z serialu "Nemezis"

Zwłaszcza chcę tutaj pochylić się nad pierwszym odcinkiem - oczywiście, zwykle to wtedy jest najlepsze pole do ekspozycji, ale czuję, jakby twórcy zamiast zostawiać miejsce na jakąkolwiek tajemnicę, w przypadku Stilesa odsłonili wszystkie ciekawe karty na samym starcie, przez co - w mojej ocenie - jego historia rozpędza się, hamuje i kręci się w kółko (ciągle jest typem, który wraca do domu za późno, rozczarowuje żonę i syna, ale chce dobrze). Dodatkowa uwaga: ja naprawdę rozumiem naginanie rzeczywistości, ale w momencie, gdy 35-letni aktor gra ojca bohatera mającego 21 lat, to coś mi tu nie klika.

Dużo ciekawsza dynamika rysuje się po tej złej stronie: na czele grupy od napadów mamy przykuwającego uwagę Coltrane'a Wildera (Y'lan Noel) i jego ukochaną Ebony. Choć oboje wykonują swoją robotę wzorcowo i żyją na wysokim poziomie, dla kobiety poczucie ciągłego oglądania się za siebie staje się obciążeniem, wzmocnionym dawną traumą. Tu twórcy postarali się o solidny dylemat - wybrać normalne, stateczne i w pełni rodzinne życie, czy nieustannie balansować na krawędzi? Gdy do tego dodać to, że dzięki napadom większość grupy utrzymuje się na powierzchni i ma jak wykarmić rodziny, a główna członkini chce porzucić ten styl życia, robi się jeszcze trudniej. Ma również znaczenie fakt, że Coltrane, mimo statusu, nie jest na szczycie drabinki i ma kogoś nad sobą. Jeśli jeszcze jest mało elementów, to mam kolejny: Coltrane i jego żona są kimś na kształt biznesowych filarów czarnej społeczności, co udanie robi za przeciwwagę do tego, kim jest "po zmroku".

Y'lan Noel i Cleopatra Coleman - kadr z serialu "Nemezis"

Sama fabuła jest poprowadzona na poziomie zupełnie przyzwoitym. "Nemezis" trafiło na Netfliksa w całości - bez dzielenia na części, rozdrabniania. To dobra decyzja. Serial nie cierpi na dłużyzny, ma raczej sprawne tempo i mimo zarzutów co do samej treści, generalnie ciężko się nudzić w trakcie seansu. Dość prędko okazuje się, że stawka może być bardziej osobista, niż się wydawało - w pewnym momencie liczba personalnych powiązań między bohaterami robi się wręcz absurdalnie długa. Wygląda to, jakby scenarzyści uznali, że nie wystarczy starcie dwóch światów i odpalili wrotki tak mocno, że wisienką na torcie byłoby, gdyby nagle obaj rywale okazali się biologicznymi braćmi. Między Stilesem a Coltrane'em nie ma wyrównanego pojedynku ani na poziomie strategicznym, ani emocjonalnym - na obu tych płaszczyznach dużo ciekawiej obserwuje się tego drugiego i to, jak jego pragnienie więcej kłóci się zarówno z postawą ukochanej i staje na krawędzi, gdy ma coraz mocniejszy ogon ze strony policji.

Zabijcie mnie, może będzie to powierzchowna ocena, dwoję się i troję, ale nie potrafię dostrzec w Isaiahu Stilesie fascynującej postaci, którą "Nemezis" usiłuje nam sprzedać. Matthew Law może nie jest złym aktorem, ale pasuje do tej roli jak pięść do nosa, a jego prezencja jest zupełnie nieproporcjonalna do tonu, w którym pokazuje się nam postać Stilesa. Lawowi lepiej wychodzi jego nieobecnej natury, Isaiaha nieobecnego i miotającego się między pracą a życiem, wiecznie obiecującego, że tym razem się ogarnie i poświęci więcej czasu oraz uwagi najbliższym. Gdy ma nam pokazywać swoją desperację i obsesję, balansuje na granicy karykatury.

Coltrane pozornie rozumie rozterki swojej ukochanej, ale od samego początku widać, że to typ postaci, ktora czuje, że żyje, gdy jest w akcji. Jest rabusiem-perfekcjonistą, dla którego wypełnienie planu to podstawa. Pozuje na twardziela, ale gdy Ebony śpi, on ucieka do pokoju syna, przeżywając żałobę tak, by nikt nie widział. Y'lan Noel ma w sobie taki błysk, który sprawia, że jego postać wywołuje respekt i zainteresowanie. Jego bohater to gość, który zaszedł daleko dzięki temu co robi i będzie bronił komfortu życia, który udało mu się wywalczyć.

Noel w tej roli jest przekonujący - nosi w sobie ciekawsze i lepiej pokazane emocje niż jego adwersarz.

"Nemezis" to serial pełen sprzeczności. W najlepszych momentach mamy do czynienia z wciągającą, sprawnie poprowadzoną historią o obsesjach głównych bohaterów. W najgorszych zaś to ładne na zewnątrz, choć puste w środku, popłuczyny po "Gorączce", napisane kijem po wodzie i pokazane w sposób do bólu sztuczny. Wiele z tego, co widzieliśmy w serialu Netfliksa, widzieliśmy gdziekolwiek indziej. Niby trudno zamknąć oczy z nudów oglądając tę produkcję, ale puls rzadko kiedy przyspiesza.

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-15T14:45:46+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T13:25:22+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T11:54:27+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T23:18:50+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T13:27:17+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T12:31:30+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T09:08:13+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T22:35:32+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T20:06:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA