Thrillery kryminalne to z reguły samograje, które wciągają niezależnie od jakości. Istniało więc ryzyko, że "Nemezis" jest albo przeładowanym i męczącym zbiorem wątków oraz postaci, albo rzeczywiście intensywną historią, która nie pozwala oderwać od siebie wzroku i uwagi widza. Które określenie bardziej pasuje do nowego serialu Netfliksa?

Opieranie fabuły na pojedynkach dwóch wyrazistych bohaterów to metoda stara jak świat i opanowana do perfekcji w niejednym filmie czy serialu. Pogoń Sherlocka Holmesa za genialnym Moriartym to po dziś dzień pożywka dla fanów, wielbicielom kina akcji łezka zakręci się w oku na wspomnienie doskonałej słownej potyczki bohaterów "Gorączki" granych przez Ala Pacino i Roberta De Niro. Dwie strony monety: prawo kontra bezprawie. Porządek naprzeciw chaosu.
Nemezis - recenzja serialu. Silne chłopaki z obsesjami kontra życie
Halloween. Pewna para dobrze bawi się na charytatywnej imprezie i przekupuje ochroniarza, by pozwolił jej wejść do łazienki na górze, by zabawa osiągnęła jeszcze fajniejszy wymiar. A przynajmniej tak ma myśleć sam strażnik - oboje okazują się cwanymi włamywaczami, którzy odwracają uwagę, wpuszczają do willi resztę grupy, czego efektem jest napad dość elegancko ubranych zbiorów, kradzież pieniędzy i innych cennych fantów. W tym samym czasie Isaiah Stiles (Matthew Law), charyzmatyczny detektyw z Los Angeles, świeżo po udanej akcji staje przed wielką szansą - dorwania tych, których bezskutecznie ścigał od dawna.
Przyznam szczerze, że przed obejrzeniem "Nemezis", zapoznając się z tym, kto stoi za tym serialem, miałem w głowie sporo znaków zapytania. Na czele projektu, obok Taniego Marole, stoi doświadczona Courtney A. Kemp, twórczyni tzw. uniwersum "Power", składającego się z serialu o tym tytule i jego późniejszych odłamów. Listę obsady w sporej części wypełniły nazwiska raczej dalekie od hollywoodzkiego gwiazdozbioru: uczciwie mogę powiedzieć, że przed obejrzeniem serialu znałem Cleopatrę Coleman (grającą Ebony) z dobrych horrorów "Pajęczyna" i "Infinity Pool" i Domenicka Lombardozziego (grającego Dave'a) z "Reachera". To tyle, ale wystarczająco, by liczyć, że w "Nemezis" więcej aktorów wpadnie mi w oko dzięki swojemu talentowi.
Szybko okazuje się, że obaj główni bohaterowie mają za sobą trudną przeszłość - w przypadku Stilesa jedna z akcji zakończyła się śmiercią zawodowego partnera, zaś lider grupy rabusiów i jego ukochana stracili dziecko. To mające spory potencjał motywy, które w sprawnych rękach pozwoliłyby zinfiltrować psychikę głównych bohaterów, nadać głębi motywacjom i uczynić obie strony medalu fascynującymi.
To, co ciekawe, tonie jednak m.in. w morzu nienaturalnych, męcząco patetycznych dialogów, wypowiadanych momentami niemal w robotycznym stylu.

Zwłaszcza chcę tutaj pochylić się nad pierwszym odcinkiem - oczywiście, zwykle to wtedy jest najlepsze pole do ekspozycji, ale czuję, jakby twórcy zamiast zostawiać miejsce na jakąkolwiek tajemnicę, w przypadku Stilesa odsłonili wszystkie ciekawe karty na samym starcie, przez co - w mojej ocenie - jego historia rozpędza się, hamuje i kręci się w kółko (ciągle jest typem, który wraca do domu za późno, rozczarowuje żonę i syna, ale chce dobrze). Dodatkowa uwaga: ja naprawdę rozumiem naginanie rzeczywistości, ale w momencie, gdy 35-letni aktor gra ojca bohatera mającego 21 lat, to coś mi tu nie klika.
Dużo ciekawsza dynamika rysuje się po tej złej stronie: na czele grupy od napadów mamy przykuwającego uwagę Coltrane'a Wildera (Y'lan Noel) i jego ukochaną Ebony. Choć oboje wykonują swoją robotę wzorcowo i żyją na wysokim poziomie, dla kobiety poczucie ciągłego oglądania się za siebie staje się obciążeniem, wzmocnionym dawną traumą. Tu twórcy postarali się o solidny dylemat - wybrać normalne, stateczne i w pełni rodzinne życie, czy nieustannie balansować na krawędzi? Gdy do tego dodać to, że dzięki napadom większość grupy utrzymuje się na powierzchni i ma jak wykarmić rodziny, a główna członkini chce porzucić ten styl życia, robi się jeszcze trudniej. Ma również znaczenie fakt, że Coltrane, mimo statusu, nie jest na szczycie drabinki i ma kogoś nad sobą. Jeśli jeszcze jest mało elementów, to mam kolejny: Coltrane i jego żona są kimś na kształt biznesowych filarów czarnej społeczności, co udanie robi za przeciwwagę do tego, kim jest "po zmroku".

Sama fabuła jest poprowadzona na poziomie zupełnie przyzwoitym. "Nemezis" trafiło na Netfliksa w całości - bez dzielenia na części, rozdrabniania. To dobra decyzja. Serial nie cierpi na dłużyzny, ma raczej sprawne tempo i mimo zarzutów co do samej treści, generalnie ciężko się nudzić w trakcie seansu. Dość prędko okazuje się, że stawka może być bardziej osobista, niż się wydawało - w pewnym momencie liczba personalnych powiązań między bohaterami robi się wręcz absurdalnie długa. Wygląda to, jakby scenarzyści uznali, że nie wystarczy starcie dwóch światów i odpalili wrotki tak mocno, że wisienką na torcie byłoby, gdyby nagle obaj rywale okazali się biologicznymi braćmi. Między Stilesem a Coltrane'em nie ma wyrównanego pojedynku ani na poziomie strategicznym, ani emocjonalnym - na obu tych płaszczyznach dużo ciekawiej obserwuje się tego drugiego i to, jak jego pragnienie więcej kłóci się zarówno z postawą ukochanej i staje na krawędzi, gdy ma coraz mocniejszy ogon ze strony policji.
Zabijcie mnie, może będzie to powierzchowna ocena, dwoję się i troję, ale nie potrafię dostrzec w Isaiahu Stilesie fascynującej postaci, którą "Nemezis" usiłuje nam sprzedać. Matthew Law może nie jest złym aktorem, ale pasuje do tej roli jak pięść do nosa, a jego prezencja jest zupełnie nieproporcjonalna do tonu, w którym pokazuje się nam postać Stilesa. Lawowi lepiej wychodzi jego nieobecnej natury, Isaiaha nieobecnego i miotającego się między pracą a życiem, wiecznie obiecującego, że tym razem się ogarnie i poświęci więcej czasu oraz uwagi najbliższym. Gdy ma nam pokazywać swoją desperację i obsesję, balansuje na granicy karykatury.
Coltrane pozornie rozumie rozterki swojej ukochanej, ale od samego początku widać, że to typ postaci, ktora czuje, że żyje, gdy jest w akcji. Jest rabusiem-perfekcjonistą, dla którego wypełnienie planu to podstawa. Pozuje na twardziela, ale gdy Ebony śpi, on ucieka do pokoju syna, przeżywając żałobę tak, by nikt nie widział. Y'lan Noel ma w sobie taki błysk, który sprawia, że jego postać wywołuje respekt i zainteresowanie. Jego bohater to gość, który zaszedł daleko dzięki temu co robi i będzie bronił komfortu życia, który udało mu się wywalczyć.
Noel w tej roli jest przekonujący - nosi w sobie ciekawsze i lepiej pokazane emocje niż jego adwersarz.
"Nemezis" to serial pełen sprzeczności. W najlepszych momentach mamy do czynienia z wciągającą, sprawnie poprowadzoną historią o obsesjach głównych bohaterów. W najgorszych zaś to ładne na zewnątrz, choć puste w środku, popłuczyny po "Gorączce", napisane kijem po wodzie i pokazane w sposób do bólu sztuczny. Wiele z tego, co widzieliśmy w serialu Netfliksa, widzieliśmy gdziekolwiek indziej. Niby trudno zamknąć oczy z nudów oglądając tę produkcję, ale puls rzadko kiedy przyspiesza.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Kiedy premiera 5. sezonu Bridgertonów? Wielkie zaskoczenie
- Netflix zebrał się i pokazał listę nowości na 2026 rok. A nawet trochę więcej
- To koniec Prawnika z Lincolna. Netflix zamyka serial
- Netflix z reklamami w Polsce. Co dalej z Planem Podstawowym?
- Uczestnicy Love is Blind wcale nie szukają miłości. Interesuje ich coś innego


















