Wielkimi krokami zbliża się premiera "Projektu Hail Mary" w kinach. Nieliczni mieli szansę zobaczyć superprodukcję z Ryanem Goslingiem w roli głównej. Zdania są dość zbliżone - film jest fantastyczny i warto czekać, by go doświadczyć na wielkim ekranie.

Filmy o samotnikach w kosmosie wkrótce doczekają się kolejnego, mającego ogromny potencjał, reprezentanta. "Projekt Hail Mary" to adaptacja powieści Andy'ego Weira, który wcześniej napisał też m.in. "Marsjanina". Nowy film opowiada historię Rylanda Grace'a (Gosling) - naukowca, który zostaje wysłany w kosmos. Jego misja może ocalić Ziemię przed zagładą. W trakcie poznaje on tajemnicze stworzenie, z którym nawiązuje więź i łączy siły, by razem mogli ocalić swoje domy. W obsadzie znalazła się również Sandra Huller ("Anatomia upadku"), a za reżyserię odpowiadają Phil Lord i Christopher Miller.
Pierwsze głosy o Projekcie Hail Mary. Epickie kino, wspaniały Gosling
Już na poziomie zwiastunów "Projekt Hail Mary" jawi się jako kino, które może doskonale połączyć widowiskowe doświadczenia wizualne z poruszającą, łapiącą za serce historią głównego bohatera i jego przyjaźni z Rockym. W Internecie nieraz zabierają głos ci, którzy znają książkowy oryginał i sugerują, że zapowiedzi nie przygotowują nas na emocjonalną bombę. Czy rzeczywiście film Lorda i Millera jest aż tak dobry?
Odpowiedź na niniejsze pytanie mają już niektórzy krytycy, którym było dane zobaczyć "Projekt Hail Mary" na specjalnych pokazach dla wąskiej grupy dziennikarzy branżowych. Miażdżąca większość z nich twierdzi jasno: mamy do czynienia ze znakomitym filmem, który dowozi emocjonalną stawkę, a na płaszczyźnie technicznej jest absolutnie imponujący. Sporo pochwał leci w stronę Ryana Goslinga i jego emocjonalnego aktorstwa.
Adriano Caporusso z Bitesize Breakdown zwraca uwagę na humor, wydźwięk i wysoki poziom techniczny:
Najnowszy film Lorda i Millera rozwija komedię miłosną z "Krótkiego spięcia" [film z 1986 r.] do granic możliwości, jednocześnie dostarczając pulsującą kosmiczną epopeję, która w centrum uwagi stawia prawdziwe człowieczeństwo, ale nie obyło się to bez zapierających dech w piersiach efektów wizualnych.
Scott Menzel, dziennikarz filmowy i założyciel Astra Awards, jest zachwycony wielkością (dosłownie i w przenośni), osobistym wymiarem filmu i rolą Ryana Goslinga:
To epickie osiągnięcie kinematograficzne. Phil Lord i Chris Miller w jakiś sposób podnoszą poprzeczkę po raz kolejny, dostarczając nie tylko swój najbardziej ambitny jak dotąd film, ale prawdopodobnie najbardziej udany. Rozmach i skala są ogromne, a jednocześnie narracja pozostaje intymna. Byłem całkowicie pochłonięty i czułem każdą kroplę emocji, izolacji i niepokoju, towarzysząc postaciom. Ryan Gosling był idealnym wyborem do roli Rylanda Grace'a, dając emocjonalny, zabawny i wzruszający występ, który potwierdza, dlaczego jest jednym z najlepszych współczesnych aktorów. Gosling osadza film w człowieczeństwie i niuansach, sprawiając, że widowisko wydaje się osobiste, a stawka tak głęboko realna. Oczywiście nie mogłem się powstrzymać od zakochania się w Rockym. Więź między nim a Grace jest sercem i duszą tej historii. Rzadko używam tego słowa, ale Projekt Hail Mary to arcydzieło [...]
Tyler Taing z Discussing Film zauważa, że choć film rozgrywa się w kosmosie, to koncentruje się bardziej na emocjach głównego bohatera, niż na spektakularnych obrazkach:
Mniej epickiej kosmicznej przygody, a bardziej intymne spojrzenie na towarzystwo i odnajdywanie katharsis w bezkresie kosmosu. Ryan Gosling przez większość czasu tworzy niesamowity "one man show"
Russ Milheim z The Direct, choć również bardzo zadowolony z poziomu filmu, dolał łyżeczki dziegciu w kwestii metrażu "Projektu Hail Mary":
To absolutnie fantastyczny film, który bez wątpienia spełni oczekiwania każdego. Ryan Gosling daje niesamowity występ, pełen emocji i humoru. Trzyma widza w napięciu przez cały czas, choć trzeba przyznać, że jest nieco przydługi.
W tym miejscu warto przypomnieć, że film duetu Lord & Miller potrwa 2 godziny i 36 minut. To wymagający metraż, natomiast powyższe głosy (i nie tylko te) zdają się mówić jednym głosem: pobyt w kinie na "Projekcie Hail Mary" będzie jedną z najlepszych decyzji, jaką możemy podjąć w nowym miesiącu.
Premiera kinowa "Projektu Hail Mary" jest zaplanowana na 20 marca.
Czytaj więcej na Spider's Web:
- Szwedzki łącznik jest na faktach. Prawdziwa historia z filmu Netfliksa
- Universum Venoma wraca. Pomysł na nowe filmy to szaleństwo
- Nie wierzcie ocenom Dźwięku śmierci. Ten horror to zaskoczenie
- Jack Sparrow ma wrócić na wielki ekran. Nowa postać w Piratach z Karaibów
- Fani Breaking Bad i Rycerza Siedmiu Królestw toczą wojnę. Wkroczyło HBO



















